Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Jakub Liberacki

Data urodzenia: (---)
Wzrost: ---
Obywatelstwo: POL
Pozycja: obrońca

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2010-2011 KK Świecie (POL)

REKLAMA

Portland Trail Blazers 2016/17 –360 milionów w jedno lato!

NBA | 24.08.2016 10:30

Rok temu wydawało się, że będą na skraju przepaści, ale Blazers nie tylko spadli na cztery łapy, a wręcz stali się jedną z większych niespodzianek minionego sezonu. Działacze klubu musieli być pod wrażeniem, skoro na utrzymanie trzonu drużyny i delikatne wzmocnienia wydali w te wakacje ponad 360 milionów dolarów.

Najważniejsza zmiana:
Zmian mieliśmy w Portland jak na lekarstwo, ale te kosmetyczne zabiegi mogą okazać się bardzo wartościowe. W składzie nie ma już chociażby Geralda Hendersona, który wybrał opiewającą na 18 milionów ofertę Philadelphia 76ers, i pozostającego na rynku wolnych agentów Chrisa Kamana. W ich miejsce sprowadzono jednak kilku zawodników, którzy powinni okazać się nadwyżką.

Trudno bowiem nie docenić wymiany 34-letniego Niemca na już lepszego, a wciąż przecież mogącego rozwinąć swoje możliwości Festusa Ezeliego. Zwłaszcza że w porównaniu do innych umów parafowanych tego lata 15 milionów za dwa lata gry w jego przypadku wygląda jak niezła promocja. Oby tylko jego kolana wytrzymały – a jak wiemy z ostatnich godzin – pierwszy „prewencyjny” zabieg odbędzie się w najbliższych dniach. Oprócz niego sprowadzono także Evana Turnera, cenionego obwodowego obrońcę, co akurat Blazers bardzo się przyda.

W bonusie przejęli także nieduży, debiutancki kontrakt Shabazza Napiera. Ten 25-letni dwukrotny mistrz NCAA póki co nie spełnił pokładanych w nim (m.in. przez LeBrona Jamesa) nadziei i przez dwa lata ze względu na kontuzję stracił 58 spotkań. Niemniej cena za próbę uruchomienia rozgrywającego jest niemal żadna (sezon 2017/18 to już opcja klubu), a może on jeszcze okazać się ciekawym zmiennikiem.

Ich będziemy oglądać:
Duet Damian Lillard – C.J. McCollum
– tu niespodzianki nie ma. To wciąż najbardziej ekscytująca rzecz, jaką mogą oglądać kibice ekipy z Portland. Były wprawdzie wątpliwości, czy to aby na pewno dobrze dopasowany duet, ale przynajmniej częściowo rozwiała je konfrontacja z Warriors w drugiej rundzie play-off. A Lillard powinien być w tym roku dodatkowo podrażniony faktem, że przed rokiem został pominięty przy selekcji do Meczu Gwiazd.

Allen Crabbe i Evan Turner – Blazers przez kolejne cztery lata muszą zapłacić im w sumie 145 milionów dolarów. Tyle wydali na koszykarzy, którzy w poprzednich rozgrywkach spędzali na parkiecie odpowiednio 26 oraz 28 minut i notowali w tym czasie średnio nieco ponad 10 punktów. W dodatku w sumie tylko 20 razy na 162 rozegrane spotkania wyszli na parkiet w pierwszej piątce (pierwszy 8 razy, drugi 12). Obaj dostali spory kredyt zaufania i to, czy zdołają go teraz spłacić, wydaje się nie tylko ciekawe, ale również kluczowe w kwestii odpowiedzi na pytanie, czy Blazers mogą być lepsi niż rok temu.

Nie uwierzycie, ale…
W kampanii 2015/16 Blazars mieli problem z dobiciem do minimalnego progu płac (tzw. salary floor wynoszące 90% salary cap). W sezonie 2016/17 natomiast górną linię przekroczą aż o 18 milionów dolarów. Mało tego, za rok w budżecie mają już zagospodarowane prawie 124 miliony i to tylko w 9 gwarantowanych umowach. Kogo jak kogo, ale Paula Allena, współzałożyciela Microsoftu oraz właściciela Blazers i drużyny futbolu amerykańskiego Seattle Seahawks, oczywiście stać. Niemniej wydał tego lata około 361 mln USD (wliczając trzyletni kontrakt Terry’ego Stottsa), głównie na przedłużenie kontraktów z perspektywicznymi graczami.

Jedno na pewno się nie zmieniło. Ekipa z Portland to wciąż jeden z najmłodszych zespołów w lidze. Średnia wieku w zbliżającym się sezonie wyniesie tam zaledwie 24.8, co stawia Blazers na trzecim miejscu, zaraz za Bucks i Sixers (według danych serwisu RealGM). Najstarszym ich zawodnikiem jest 27-letni Turner, jeden z zaledwie trzech graczy w składzie urodzonych w latach 80. Prócz Lillarda i ewentualnie McColluma trudno na razie doszukiwać się tu kandydatów do Meczu Gwiazd, ale jest młoda drużyna z dobrym trenerem, a jak pokazały ostatnie rozgrywki, czasem taka mieszanka wystarcza, aby walczyć o naprawdę wysokie cele. 

Odeszli: Gerald Henderson, Chris Kaman, Brian Roberts
Przyszli: Evan Turner (4 lata, 70 mln USD), Festus Ezeli (2 lata, 15 mln USD), Shabazz Napier (wymiana z Magic)
Typ PolskiKosz.pl: 4. miejsce w Konferencji Zachodniej

fot. wikimedia commons

Turniej we Włocławku - co chcemy zobaczyć?

Kadra | 24.08.2016 00:27

W środę mecz z Belgią, w czwartek z Gruzją lub Szwecją. Wyniki są ważne, ale ważna jest też gra. Co chcemy zobaczyć w polskim zespole?

Zakończenie eksperymentów
Nawet, jeśli w ośmiu dotychczasowych sparingach (bilans 4-4), trener Mike Taylor nie znalazł odpowiedzi na wszystkie pytania - najbardziej nurtujące: kto ma grać jako podkoszowy obok Macieja Lampego? - to najwyższy czas się na coś zdecydować. Idealnego rozwiązania nie ma, ale można wybrać to, które jest mu najbliższe i w większym wymiarze czasowym przećwiczyć to, co wychodzi nam najlepiej. Grę pod kosz do Macieja Lampego, dwójkowe akcje Mateusza Ponitki, wypracowywanie pozycji dla Adama Waczyńskiego - to nasze atuty, je trzeba wykorzystać.

Pewną piątkę, zawężoną rotację
W eliminacjach na pewno nie da się grać tak szerokim składem, jak w sparingach, nie będzie też odpoczywania - od 31 sierpnia trzeba po prostu wygrywać mecze. We Włocławku można już zespół do takiego myślenia przyzwyczajać - liczbę tych, którzy grają, ograniczyć do ośmiu, dziewięciu, jasno określić role - ten gra 25 minut, tamten 15. Choć oczywiście trzeba brać pod uwagę, że w Hali Mistrzów czekają Polaków dwa mecze w dwa dni, w eliminacjach tego nie będzie. Ale w jednym meczu Biało-Czerwoni powinni zagrać jeśli nie na 100, to na 90 proc. możliwości. Tylko w którym?

Pomysł na dziury i zbiórki w obronie
To chyba największy problem kadry w sparingach. Po rozpadzie formacji podkoszowej z EuroBasketu (nie ma Marcina Gortata, Damiana Kuliga, Przemysława Karnowskiego i Aarona Cela), nowa nie gra na satysfakcjonującym poziomie. Wysocy przeciwnicy regularnie ogrywają naszych, niżsi wbiegają z obwodu i zdobywają punkty, a dla odmiany nasi obwodowi nie zastawiają, przez co sporo zbiórek to piłki odbite na 4-5 metr i łapane przez rywali. Ale to wiemy od kilkunastu dni, więc czekamy na boiskową odpowiedź - jak można to naprawić?

Zaangażowanie i obronę jak w meczu o punkty
Powrót do obrony - z tym, szczególnie z lepszymi drużynami, w dotychczasowych sparingach też był spory kłopot. Tymczasem nie ma w tym elemencie gry większej filozofii - po prostu trzeba pobiec szybko, szybciej od przeciwnika i sensownie rozstawić się pod bronionym koszem. W meczu o punkty nie można sobie pozwalać, na prezentowanie rywalom łatwych punktów. W ostatnich sparingach dobrze sobie o tym przypomnieć.

Fot. Andrzej Romański/PZKosz
 

Koszykówka w Maratonie Warszawskim - brawo za pomysł!

Ulica | 23.08.2016 22:03

Mateusz Kufel, półfinalista programu „Mam talent” zamierza przekozłować - dwiema piłkami! - Maraton Warszawski w ramach akcji #BiegamDobrze. Trzymamy kciuki!

Mateusz Kufel ma 25 lat, pochodzi z Bydgoszczy i jest wybitnym specjalistą od freestyle’u z piłką do koszykówki. „Kofi” swoje umiejętności prezentował dwa lata temu w programie „Mam talent”, teraz ma kolejny ambitny pomysł.

Mateusz chce przebiec wrześniowy Maraton Warszawski w ramach akcji #BiegamDobrze, która polega na tym, że biegacz zbiera pieniądze na rzecz wybranej fundacji w ten sposób realizując opłatę startową. „Kofi” będzie wspierał Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.

Ale to nie wszystko - by promować swoją akcję i zebrać jak najwięcej pieniędzy na cele charytatywne, Mateusz zamierza przebiec trasę maratonu kozłując dwie piłki jednocześnie. - Myślałem o jakimś niezwykłym przedsięwzięciu. Czymś naprawdę mocnym. Pomysł podsunęła mi dziewczyna. W pierwszej chwili uznałem, że to w ogóle niemożliwe. Potem postanowiłem spróbować i przebiegłem 4 kilometry kozłując piłki. To utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że... to kompletne szaleństwo. Ale mimo to nie zrezygnowałem i podjąłem wyzwanie - mówił Mateusz serwisowi Czas Na Bieganie.

„Kofi”, który w życiu nie przebiegł choćby półmaratonu, nie ma zamiaru zadowolić się zebraniem do końca sierpnia jedynie 300 złotych na opłatę startową. Wyznacza kolejne cele - jeśli zbiórka przekroczy kwotę 1000 zł, zakręci na mecie każdej chętnej osobie piłkę na palcu, a po przekroczeniu 3000 zł wbiegnie na metę w czapce z piłki do kosza śpiewając „Twe oczy zielone” lub „To właśnie ja” zespołu Akcent.

Ruszam właśnie z promocją mojego przedsięwzięcia. Chce zaangażować w nie wszystkich znajomych. Wierze, że przyłączy się do niego wielu ludzi i nasze wsparcie dla Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę będzie naprawdę duże – mówi „Kofi”.

Pieniądze w akcji charytatywnej #BiegamDobrze zbierane są na indywidualnych kontach biegaczy założonych przez Fundację Maratonu Warszawskiego. Jeśli biegacz uzbiera do końca sierpnia 300 zł, jego zbiórka będzie kontynuowana nawet po maratonie - do 5 października. Konto Mateusza znajduje się TUTAJ.

Mateusz, trzymamy kciuki!
 

Najciekawsze tweety