Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Michał Michalak

Data urodzenia: 02.11.1993 (21)
Wzrost: 196 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: obrońca

REKLAMA

10,21 PUNKTÓW NA MECZ
1,73 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2008-2009 ŁKS Łódź (POL)
- 2009-2010 Tempcold AZS PW Warszawa (POL)
- 2010-2011 Polonia 2011 Warszawa (POL)
- 2011-2012 AZS II Politechnika Warszawa (POL)
- 2012-2013 Trefl Sopot (20) (POL)
- 2012-2013 Trefl Sopot (POL)

STATYSTYKI ŚREDNIE

  za 2 za 3 za 1 zbiórki  
  M min c o % c o % c o % at. obr. tot. bl as prz str f pkt eval
2008/2009 (1L) 3 4.3 1 1 100.0 0 3 0.0 0 0 0.0 0.0 0.3 0.3 0.0 0.0 0.0 0.7 0.7 0.7 -0.7
2009/2010 (1L) 26 16.4 29 72 40.3 30 79 38.0 19 26 73.1 0.5 2.0 2.5 0.1 1.0 0.6 1.8 1.2 6.4 5.0
2009/2010 (PP) 4 20.8 12 20 60.0 4 12 33.3 8 11 72.7 0.3 2.0 2.3 0.0 2.0 1.8 2.0 3.0 11.0 10.3
2010/2011 (1L) 35 33.1 129 305 42.3 65 200 32.5 115 153 75.2 0.9 3.9 4.8 0.1 2.7 2.5 3.6 1.9 16.2 12.8
2010/2011 (PP) 3 29.3 13 30 43.3 1 7 14.3 4 7 57.1 0.7 2.3 3.0 0.0 4.0 3.3 3.7 1.7 11.0 9.0
2011/2012 (PLK) 32 23.3 87 210 41.4 38 95 40.0 73 97 75.3 0.5 3.3 3.8 0.1 2.2 0.7 2.2 1.7 11.3 9.4
2011/2012 (2L) 2 31.0 11 18 61.1 1 10 10.0 12 18 66.7 0.0 6.0 6.0 0.0 1.5 0.5 1.5 2.0 18.5 14.0
2012/2013 (PLK) 34 14.9 46 104 44.2 24 88 27.3 24 36 66.7 0.3 1.1 1.4 0.0 0.9 0.5 0.6 1.6 5.5 3.9
2013/2014 (PLK) 43 21.8 102 212 48.1 37 134 27.6 71 87 81.6 0.9 2.6 3.4 0.0 1.6 0.8 1.4 2.1 9.0 8.2
2014/2015 (PLK) 11 30.9 36 79 45.6 25 54 46.3 38 57 66.7 1.0 3.9 4.9 0.0 2.0 0.9 2.5 1.8 16.8 13.9

STATYSTYKI SUMARYCZNE

  za 2 za 3 za 1 zbiórki  
  M min c o % c o % c o % at. obr. tot. bl as prz str f pkt eval
2008/2009 (1L) 3 13 1 1 100 0 3 0 0 0 0 0 1 1 0 0 0 2 2 2 -2
2009/2010 (1L) 26 427 29 72 40 30 79 38 19 26 73 13 53 66 2 25 15 47 30 167 129
2009/2010 (PP) 4 83 12 20 60 4 12 33 8 11 73 1 8 9 0 8 7 8 12 44 41
2010/2011 (1L) 35 1159 129 305 42 65 200 33 115 153 75 30 137 167 2 96 89 125 65 568 448
2010/2011 (PP) 3 88 13 30 43 1 7 14 4 7 57 2 7 9 0 12 10 11 5 33 27
2011/2012 (PLK) 32 746 87 210 41 38 95 40 73 97 75 17 105 122 2 70 22 71 54 361 302
2011/2012 (2L) 2 62 11 18 61 1 10 10 12 18 67 0 12 12 0 3 1 3 4 37 28
2012/2013 (PLK) 34 507 46 104 44 24 88 27 24 36 67 10 39 49 1 31 16 20 54 188 131
2013/2014 (PLK) 43 938 102 212 48 37 134 28 71 87 82 37 110 147 1 67 33 59 91 386 352
2014/2015 (PLK) 11 340 36 79 46 25 54 46 38 57 67 11 43 54 0 22 10 27 20 185 153

REKORDY

Rekordy Sezon 2014/2015 (PLK) Kariera *
Punkty 31 vs. Stelmet Zielona Góra 33 vs. AZS Radex Szczecin
Celne rzuty za 2 5 3 razy 11 vs. AZS Radex Szczecin
Oddane rzuty za 2 12 vs. Asseco Gdynia 16 2 razy
Celne rzuty za 3 5 2 razy 6 vs. Start Lublin
Oddane rzuty za 3 7 2 razy 11 vs. Spójnia Stargard Szcz.
Celne rzuty za 1 8 vs. Stelmet Zielona Góra 10 vs. Energa Czarni Słupsk
Oddane rzuty za 1 11 vs. Stelmet Zielona Góra 13 vs. Jezioro Tarnobrzeg
Zbiórki w ataku 2 4 razy 4 vs. Rosa Radom
Zbiórki w obronie 6 2 razy 9 vs. Kotwica Kołobrzeg
Zbiórki w sumie 7 3 razy 9 4 razy
Asysty 4 2 razy 11 vs. Śląsk Wrocław
Przechwyty 3 vs. Jezioro Tarnobrzeg 8 vs. AZS Radex Szczecin
Bloki 0 11 razy 1 8 razy
Minuty 37 vs. Polski Cukier Toruń 39 vs. Śląsk Wrocław
Evaluation 30 vs. Stelmet Zielona Góra 35 vs. AZS Radex Szczecin
(*) oznacza rekordy ze wszystkich sezonów i lig, które znajdują się w bazie danych PolskiKosz.pl

REKLAMA

0

NBA: Nieudany powrót Jamesa, Gortat wygrywa w Madison Square Garden

NBA | 26.12.2014 13:55

Dzień Bożego Narodzenia jak zwykle obfitował w szlagiery. Nieie można było czuć się zawiedzionym - minionej nocy rozegrano naprawdę dobre spotkania.

 

 Wczorajszy mecz w American Airlines Arena miał szczególny wydźwięk – w dzień Bożego Narodzenia do hali w Miami powrócił LBJ, który jeszcze w zeszłym sezonie grał tu w barwach Heat. Powrotu do udanych zaliczyć nie może, gdyż jego Cavaliers po festiwalu nieskuteczności ulegli drużynie z Florydy 91:101.
Mecz od samego początku toczył się w szybkim tempie. Lepiej zaczęli Heat, którzy już po kilku chwilach prowadzili 8:2. Cavs bazowali głownie na indywidualnych akcjach i szybkich kontrach, jednak zwodziła ich skuteczność – zarówno zza łuku, jak i z bliższej odległości. Mimo to pierwsza kwarta była przyjemnym dla oka widowiskiem z dużą ilością walki. Świetnie spisywał się Dwyane Wade, który po 12 minutach miał na koncie 12 oczek, a w końcówce popisał się piękną dobitką z powietrza, wysyłając Kevina Love’a na plakat.

W drugiej odsłonie gospodarze przycisnęli, a ich przewaga sięgała momentami aż 13 punktów. Nic dziwnego – dopiero w połowie kwarty Cavs trafili drugą (!) trójkę w całym spotkaniu po szalonym odegraniu LeBrona z rogu boiska. Heat natomiast nie mieli najmniejszego problemu z trafianiem rzutów dystansowych i po właśnie takim rzucie Wade’a prowadzili 60:43. Grali też bardziej zespołowo – rozegranie piłki w ich wykonaniu było wręcz wzorowe. W tym aspekcie ekipa z Ohio również prezentowała się słabo: wystarczy powiedzieć, ze po pierwszej połowie zaliczyła 7 asyst, z czego 6 było autorstwa Jamesa.

Trzecia kwarta dała nadzieję na bardziej wyrównane spotkanie – Cavs rzucili się do odrabiania strat. Wykorzystali chwilowy brak koncentracji przeciwników i na początku finałowej odsłony udało im się najpierw doprowadzić do remisu 77:77, a chwilę później wyjść na prowadzenie po pięknym dunku swojego lidera. Długo jednak się z niego nie cieszyli, gdyż LBJ został ukarany przewinieniem technicznym za zbyt długie trzymanie się obręczy po wsadzie. Gospodarze znów zaczęli budować przewagę. Swój zespół próbował rozpaczliwie ratować LeBron, jednak próby „one man show” na niewiele się zdały, mimo szalonej trójki spod linii bocznej.

Bardzo dobry mecz rozegrał Luol Deng, ocierając się o triple-double (15 punktów, 8 zbiórek i asyst). Wade zanotował 31 oczek (jednak tylko 7 w drugiej połowie) 5 zebranych piłek i 5 kluczowych podań. Warto wyróżnić też aktywnego Danny’ego Grangera (9/7/7).
Wśród przegranych liderem był LeBron James (a któżby inny?) z 30 punktami i 8 asystami. Kyrie Irving dorzucił 25 oczek.


Miami Heat - Cleveland Cavaliers 101 : 91

(30:27, 32:22, 15:25, 24:17)

Mimo dość przeciętnej gry Marcina Gortata (10 punktów, 9 zbiórek) Washington Wizards pokonali ekipę z Nowego Jorku na jej parkiecie 102:91. Spotkanie toczyło się w szybkim tempie i było bardzo jednostronne – w zasadzie był to mecz między Wizards a dwojącym się i trojącym Melo Anthonym. Widoczny był też brak zrozumienia między zawodnikami Knicks: w kilku akcjach wpadali na stawiane przez siebie zasłony lub gubili piłkę. Dokładając do tego słabą skuteczność (zwłaszcza zza łuku – 18.2% przy 43.8% gości), trudno było dawać Knicks jakiekolwiek szanse w tym meczu. W trzeciej kwarcie po akcji Nene (12 oczek w meczu) przegrywali już różnicą 20 punktów. W ostatniej części gry tempo wyraźnie spadło, jednak to właśnie wtedy pojawiły się emocje. Quincy Acy brzydko sfaulował Johna Walla i między zawodnikami wywiązała się bójka, po której Acy wyleciał z parkietu.

Wyraźnie gorsi Knicks zasłużenie ulegli Wizards, jednak na swoim poziomie zagrał Melo, rzucając 34 punkty. Jose Calderon zanotował 16 oczek i 4 asysty.

W szeregach gości tradycyjnie najlepiej spisał się John Wall (24 punkty, 11 asyst). Drugim Najlepszym punktującym był Bradley Beal z 17 oczkami. Marcin Gortat nie rozegrał wielkiego meczu, jednak popisał się dwoma efektownymi wsadami i miał duży wkład w walkę na tablicach.


New York Knicks - Washington Wizards 91 : 102

(23:34, 21:26, 26:24, 21:18)

W meczu pomiędzy Thunder a Spurs górą byli goście, jednak losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce, kiedy grający bez Kevina Duranta przyjezdni zachowali zimną krew i wpracowali przewagę, której nie oddali do końca. Największy wkład w prestiżowe zwycięstwo mieli Russell Westbrook (34 punkty i 11 asyst) oraz Serge Ibaka, autor 21 oczek i 9 zbiórek. W ekipie gospodarzy niespodziewanie liderem punktowym okazał się Matt Bonner. Red Mamba zaliczył 17 oczek, a także zdobył punkty wsadzając piłkę do kosza z góry, co nie zdarza mu się zbyt często. Wrażenie mogą robić statystyki Manu Ginobiliego (11 punktów, 7 zbiórek, 13 asyst). Niebędący jeszcze w pełni sił tony Parker zanotował 10 oczek.


San Antonio Spurs - Oklahoma City Thunder 106 : 114

(27:29, 20:21, 30:26, 29:38)


Chicago Bulls - Los Angeles Lakers 113 : 93

(27:24, 31:23, 25:30, 30:16)


Los Angeles Clippers - Golden State Warriors 100 : 86

(18:20, 23:22, 32:28, 27:16)

0

Była Wigilia, był Kevin, teraz czas na NBA!

NBA | 25.12.2014 01:53

Boże Narodzenie to czas, który w większości spędzimy w domu wraz z rodziną. Odpoczynek, relaks i wzajemne wręczanie prezentów. Co pod choinką znajdzie gracz NBA? Zasłużony urlop? Niekoniecznie...

Czytaj także: Co słychać na Zachodzie? Czytaj także: Co słychać na Wschodzie?

Liga NBA to przede wszystkim długi i napięty terminarz, który w niektórych przypadkach przewiduje rozgrywanie spotkań nawet w Boże Narodzenie. Mecze odbywające się w tym specyficznym terminie cieszą się ogromną popularnością, biją rekordy oglądalności, a tłumy fanów coraz częściej wybierają mecz w hali ulubionej drużyny zamiast spędzania świąt w tradycyjny sposób.

Po raz pierwszy w historii liga NBA zagrała w Boże Narodzenie w jej drugim sezonie, czyli w rozgrywkach 1947/48. To właśnie wtedy New York Knicks sprawili swoim kibicom świąteczny prezent pokonując w Madison Square Garden ekipę Providence Steamrollers 89:75. Od tego czasu minęło 67 lat, NBA poczyniła postęp liczony w latach świetlnych, ale tradycja świątecznych gier przetrwała.

Bożonarodzeniowe mecze stały się wizytówką NBA, fenomenem i znakiem rozpoznawczym na światową skalę. Niektóre wydarzenia ze świątecznych gier na stałe zapisały się na karcie ligowej historii. Tak było w przypadku fantastycznego występu Bernarda Kinga, który podczas świątecznego meczu w sezonie 1984/85 w barwach New York Knicks rzucił New Jersey Nets rekordowe po dziś 60 punktów. Osiągnięcie Kinga do tej pory pozostaje najlepszym wynikiem punktowym zanotowanym przez zawodnika występującego w świątecznym pojedynku. Warto jeszcze wspomnieć, że nowojorscy Knicks najczęściej spośród wszystkich ekip NBA wychodzili na parkiet podczas Bożego Narodzenia. W 49 grach zespół ze wschodniego wybrzeża wygrywał 22 razy.

Obecnie świąteczne mecze to fantastyczna promocja ligi i genialne działania marketingowe. Boże Narodzenie to okazja do obejrzenia fascynujących starć pomiędzy drużynami z tak zwanych ”dużych rynków”, które potrafią przyciągnąć ogromną ilość widowni. Z tego powodu pierwszy dzień świąt w NBA bez rywalizacji Chicago Bulls, Miami Heat, Los Angeles Lakers, czy Cleveland Cavaliers byłby dziwny. Nierzadko w święta dochodzi także do powtórek wielkich finałów, a także konfrontacji najcięższych rywali. NBA wie jak zarobić na ligowych świętach, dlatego też potrafi uruchomić specjalne mechanizmy, które spotęgują przypływ pieniędzy do kieszeni najlepszej ligi świata. Specjalnie przygotowane koszulki, różniące się od tych w których występują zespoły na co dzień, interesujące reklamy oraz wysublimowane pamiątki – wszystko to ma zwiększyć wygenerowany zysk, a święta w NBA mają się po prostu sprzedać.

W ostatnich czasach otoczenie trenerów oraz zawodników próbowało na krotko buntować się i pokazać sprzeciw ligowemu marketingowi, który nawet podczas świąt nie zamierzał pofolgować. - Współczuję ludziom, którzy w święta nie mają innych zajęć poza oglądaniem meczów NBA. Ten dzień najlepiej spędzić z rodziną. - w taki sposób swoją opinię na temat grania w święta zaprezentował w 2009 roku ówczesny szkoleniowiec Orlando Magic, Stan Van Gundy.

O tym, że koszykarze też są ludźmi, którzy w święta powinni odpoczywać i cieszyć się wolnym czasem z rodziną, a nie najzwyczajniej pracować wspominały najważniejsze ligowe postaci. - Jeśli zapytacie jakiegokolwiek gracza tej ligi, odpowie wam, że chciałby być w domu ze swoimi najbliższymi. To nie są zwykłe święta...To są właśnie te dni kiedy marzysz o wstaniu rano i o odpakowywaniu prezentów ze swoimi dziećmi. - narzekał LeBron James podczas świątecznej wizyty jego Miami Heat w hali Los Angeles Lakers w 2010 roku.

Bez wątpienia podczas tegorocznych świąt emocji pod choinką nie zabraknie. Liga przygotowała pięć emocjonujących spotkań. Wydarzeniem bez precedensu będzie powrót LeBrona Jamesa, który po czterech sezonach spędzonych w Miami Heat powróci na Florydę ze swoją nową-starą drużyną Cleveland Cavaliers. Wrażeń z najwyższej półki oraz policzków rozpalonych do czerwoności z pewnością nie zabraknie także w meczu zamykającym świąteczne zmagania. W Mieście Aniołów dojdzie do konfrontacji dwóch grających przebojowo i widowiskowo drużyn - Los Angeles Clippers oraz Golden State Warriors.

0

Francja: Prezent Ignerskiego

Świat | 24.12.2014 14:50

Michał Ignerski sam sobie zrobił świąteczny prezent. 

Jego Le Mans 23. grudnia pokonało BCM Gravelines-Dunkerque 78:73 - w meczu w ramach 14. kolejki ligi francuskiej.

Polak spisał się bardzo dobrze notując na swoim koncie 13 punktów (2/7 za 2, 3/7 za 3), 7 zbiórek i 4 asysty. Jego kolega z zespołu Daniel Ewing zdobył 11 "oczek" ale miał też 6 asyst.

Le Mans mają na swoim koncie 8 zwycięstw i 6 porażek.

 

Najciekawsze tweety