Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Michał Michalak

Data urodzenia: 02.11.1993 (21)
Wzrost: 196 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: obrońca

REKLAMA

9,84 PUNKTÓW NA MECZ
1,78 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2008-2009 ŁKS Łódź (POL)
- 2009-2010 Tempcold AZS PW Warszawa (POL)
- 2010-2011 Polonia 2011 Warszawa (POL)
- 2011-2012 AZS II Politechnika Warszawa (POL)
- 2012-2013 Trefl Sopot (20) (POL)
- 2012-2013 Trefl Sopot (POL)

STATYSTYKI ŚREDNIE

  za 2 za 3 za 1 zbiórki  
  M min c o % c o % c o % at. obr. tot. bl as prz str f pkt eval
2008/2009 (1L) 3 4.3 1 1 100.0 0 3 0.0 0 0 0.0 0.0 0.3 0.3 0.0 0.0 0.0 0.7 0.7 0.7 -0.7
2009/2010 (1L) 26 16.4 29 72 40.3 30 79 38.0 19 26 73.1 0.5 2.0 2.5 0.1 1.0 0.6 1.8 1.2 6.4 5.0
2009/2010 (PP) 4 20.8 12 20 60.0 4 12 33.3 8 11 72.7 0.3 2.0 2.3 0.0 2.0 1.8 2.0 3.0 11.0 10.3
2010/2011 (1L) 35 33.1 129 305 42.3 65 200 32.5 115 153 75.2 0.9 3.9 4.8 0.1 2.7 2.5 3.6 1.9 16.2 12.8
2010/2011 (PP) 3 29.3 13 30 43.3 1 7 14.3 4 7 57.1 0.7 2.3 3.0 0.0 4.0 3.3 3.7 1.7 11.0 9.0
2011/2012 (PLK) 32 23.3 87 210 41.4 38 95 40.0 73 97 75.3 0.5 3.3 3.8 0.1 2.2 0.7 2.2 1.7 11.3 9.4
2011/2012 (2L) 2 31.0 11 18 61.1 1 10 10.0 12 18 66.7 0.0 6.0 6.0 0.0 1.5 0.5 1.5 2.0 18.5 14.0
2012/2013 (PLK) 34 14.9 46 104 44.2 24 88 27.3 24 36 66.7 0.3 1.1 1.4 0.0 0.9 0.5 0.6 1.6 5.5 3.9
2013/2014 (PLK) 27 23.2 56 131 42.7 28 83 33.7 37 44 84.1 0.6 2.7 3.3 0.0 1.9 0.8 1.2 2.3 8.6 8.3

STATYSTYKI SUMARYCZNE

  za 2 za 3 za 1 zbiórki  
  M min c o % c o % c o % at. obr. tot. bl as prz str f pkt eval
2008/2009 (1L) 3 13 1 1 100 0 3 0 0 0 0 0 1 1 0 0 0 2 2 2 -2
2009/2010 (1L) 26 427 29 72 40 30 79 38 19 26 73 13 53 66 2 25 15 47 30 167 129
2009/2010 (PP) 4 83 12 20 60 4 12 33 8 11 73 1 8 9 0 8 7 8 12 44 41
2010/2011 (1L) 35 1159 129 305 42 65 200 33 115 153 75 30 137 167 2 96 89 125 65 568 448
2010/2011 (PP) 3 88 13 30 43 1 7 14 4 7 57 2 7 9 0 12 10 11 5 33 27
2011/2012 (PLK) 32 746 87 210 41 38 95 40 73 97 75 17 105 122 2 70 22 71 54 361 302
2011/2012 (2L) 2 62 11 18 61 1 10 10 12 18 67 0 12 12 0 3 1 3 4 37 28
2012/2013 (PLK) 34 507 46 104 44 24 88 27 24 36 67 10 39 49 1 31 16 20 54 188 131
2013/2014 (PLK) 27 626 56 131 43 28 83 34 37 44 84 15 73 88 0 51 21 33 61 233 223

REKORDY

Rekordy Sezon 2013/2014 (PLK) Kariera *
Punkty 19 vs. Kotwica Kołobrzeg 33 vs. AZS Radex Szczecin
Celne rzuty za 2 5 vs. AZS Koszalin 11 vs. AZS Radex Szczecin
Oddane rzuty za 2 10 vs. Rosa Radom 16 2 razy
Celne rzuty za 3 4 vs. Stelmet Zielona Góra 6 vs. Start Lublin
Oddane rzuty za 3 6 3 razy 11 vs. Spójnia Stargard Szcz.
Celne rzuty za 1 5 vs. Stelmet Zielona Góra 9 vs. Astoria Bydgoszcz
Oddane rzuty za 1 5 vs. Stelmet Zielona Góra 13 vs. Jezioro Tarnobrzeg
Zbiórki w ataku 3 vs. Energa Czarni Słupsk 3 8 razy
Zbiórki w obronie 7 vs. Energa Czarni Słupsk 9 vs. Kotwica Kołobrzeg
Zbiórki w sumie 9 vs. Energa Czarni Słupsk 9 4 razy
Asysty 5 2 razy 11 vs. Śląsk Wrocław
Przechwyty 4 vs. Asseco Gdynia 8 vs. AZS Radex Szczecin
Bloki 0 27 razy 1 7 razy
Minuty 37 vs. AZS Koszalin 39 vs. Śląsk Wrocław
Evaluation 26 vs. Kotwica Kołobrzeg 35 vs. AZS Radex Szczecin
(*) oznacza rekordy ze wszystkich sezonów i lig, które znajdują się w bazie danych PolskiKosz.pl

REKLAMA

0

Euroliga: Czy CSKA bez Teodosicia da radę Panathinaikosowi? (przed ćwierćfinałem)

Euroliga | 15.04.2014 21:25

Jeśli Panathinaikos Ateny chce awansować do Final Four to musi wygrać jedno z dwóch pierwszych (a może oba?) spotkań z CSKA w Moskwie.

Często przy okazji serii w formacie 2-2-1 zwykło się powtarzać powyższe stwierdzenie, ale tym razem jest ono o tyle adekwatne, że w najbliższych dniach na pewno w składzie CSKA zabraknie Milosa Teodosicia. Podstawowy rozgrywający i jedna z gwiazd moskiewskiej drużyny pauzuje z powodu urazu łydki i przechodzi rehabilitację w... Tel Awiwie. Teodosić w obecnym sezonie prezentował gorszą formę niż w poprzednim, ale to i tak mózg CSKA. Pod jego nieobecność zespół dowodzony przez lepszego defensora Aarona Jacksona wygrał co prawda 3 z 4 spotkań, ale przegrał gładko w Madrycie z Realem, czyli zespołem z tej najwyższej półki. A przecież wcześniej potrafił pokonać Królewskich u siebie, podobnie było z Barceloną.

Czy jednak Panathinaikos to w obecnych rozgrywkach zespół z samego topu? Tutaj można mieć wątpliwości, a decyzja o powierzeniu roli pierwszego szkoleniowca boiskowej legendzie Fragiskosowi Alvertisowi była bardzo ryzykowna. Zielone Koniczynki z nowym trenerem wykonały plan minimum, czyli awans do ćwierćfinału, ale porażka w ostatnim meczu z Olympiakosem Pireus i klęska w Barcelonie to znak, że nie wszystko funkcjonuje tak, jak należy. W składzie nie brakuje zawodników chętnie mających piłkę w rękach na obwodzie, można nawet powiedzieć, że jest ich nadmiar – bo tak najchętniej graliby Roko Ukić, Dimitris Diamantidis, Zach Wright, Ramel Curry. Nie brakuje strzelców na skrzydłach i mobilnych podkoszowych, ale może brakować typowego środkowego.

Jedynym klasycznym centrem jest Loukas Mavrokefalides, który większą część sezonu spędził na końcu ławki rezerwowych. Gdy jednak wychodzi na boisko, to wykorzystuje szansę znakomicie. Ostatni mecz w Pireusie tylko to potwierdza. Zdobył 17 punktów w 18 minut, trafił wszystkie 7 rzutów i pewnie trochę nastraszył korespondencyjnie Nenada Krsticia. Serb z roku na rok notuje coraz gorsze statystyki, ale to nadal podkoszowa ostoja CSKA i postać, która zasługuje na najwięcej uwagi. Ale nawet gdy siedzi na ławce rezerwowych, to trener Ettore Messina może pozwolić sobie na posiadanie giganta pod obręczą, konkretnie Saszy Kauna.



Z marketingowego punktu widzenia ta para wydaje się najciekawsza, chyba nawet bardziej niż Real – Olympiakos będący rewanżem za ubiegłoroczny finał. Wszystko dlatego, że CSKA i Panathinaikos to dwie wielkie firmy, które w Final Four udział brały w sumie 23 razy, a ostatni taki turniej bez Czerwonej Armii lub Zielonych Koniczynek odbył się w 1999 roku. W XXI wieku CSKA i Panathinaikos zdobyły w sumie 6 tytułów najlepszej drużyny w Europie. Teraz niezależnie od tego, kto wygra w ćwierćfinale wydaje się mało realne. Ale to już temat do analizy za kilkanaście dni...

CSKA:

Aaron Jackson
Sonny Weems
Wiktor Chriapa
Kyle Hines
Nenad Krstić

Rezerwowi: Jeremy Pargo, Witalij Fridzon, Vladimir Micov, Andriej Woroncewicz, Aleksiej Zozulin, Sasza Kaun

Panathinaikos:

Roko Leni Ukić
Dimitris Diamantidis
Jonas Maciulis
Antonis Fotsis
Stephane Lasme


Rezerwowi: Zach Wright, Ramel Curry, Michael Bramos, Nikos Pappas, James Gist, Loukas Mavrokefalides, Mike Batiste

Nasz typ: 3:2 dla CSKA

0

NBA: Wizards pokonują mistrzów, Suns poza ósemką!

NBA | 15.04.2014 11:54

Zespół Washington Wizards pokonał aktualnych mistrzów NBA, ekipę Miami Heat. Natomiast po bardzo zaciętym meczu z marzeniami o fazie play-off musiła pożegnać się drużyna Phoenix Suns. 

Miami Heat do przed ostatniego meczu w sezonie zasadniczym przystąpili mocno osłabieni, bowiem w ich barwach brakowało: Lebrona Jamesa oraz Chrisa Bosha. Natomiast w spotkaniu wystąpił mający ostatnio problemy z drobnymi urazami Dwyane Wade. Brak podstawowych zawodników świadczy o tym, że drużyna Żaru porzuciła już walkę o fotel lidera Konferencji Wschodniej i stara się jak najlepiej zregenerować siły przed fazą play-off.

Tymczasem Wizards do pojedynku przystąpili dużo bardziej zmobilizowani. Gospodarze zwycięstwem mogliby zapewnić sobie 6. miejsce w fazie play-off, a wygrana nad aktualnymi mistrzami NBA była dodatkową gratką.

Spotkanie od pierwszych minut było prowadzone w mocno ospałym tempie. Zarówno jeden, jak i drugi zespół zbytnio nie zawracał sobie głowy obroną. Ekonomiczne tempo dużo bardziej odpowiadało gościom, którzy po prostu chcieli rozgrać ten mecz. Zmiana obrazu gry nastąpiła w drugiej kwarcie. Zawodnicy Wizards widocznie zwietrzyli swoją szansę na pokonanie mistrzów NBA tuż przed fazą play-off. Gospodarze w znaczącym stopniu wzmocnili swoją obronę, a w ataku starali się jak najczęściej przyśpieszać swoje akcje. Znakomitą zmianę w ich barwach dał Andre Miller, który świetnie prowadził swój zespół. Tym samym przewaga Wizards systematycznie wzrastała sięgając już nawet 20 punktów. Ostatecznie po 24 minutach rywalizacji w hali w stolicy Stanów Zjednoczonych widniał wynik 70:48 dla tamtejszych Czarodziei.

W drugiej połowie obraz meczu niewiele uległ zmianie. Natomiast gospodarze na trzecią kwartę wyszli niezwykle zmobilizowani jeszcze powiększając swoją przewagę. Wizards dzięki swojej bardzo dobrej grze, a raczej fatalnej przeciwnika prowadzili przed ostatnią decydującą odsłoną meczu 98:65, wręcz zapewniając sobie zwycięstwo. Ostatecznie ekipa Washington Wizards pokonała na własnym parkiecie Miami Heat 114:93, tym samym zapewniając sobie 6. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Główną siłą Czarodziei w tym meczu był rzuty trzypunktowe, bowiem zaaplikowali oni swoim rywalom aż 14 „trójek”, z czego aż 10 w pierwszej połowie. Wizards na przestrzeni całego spotkania zanotowali również aż 42 zbiórki i 36 asyst. Natomiast najlepszym ich strzelcem okazał się Trevor Ariza, który zdobył 25 punktów oraz miał 3 zbiórki, 3 przechwyty i 2 asysty. Świetnie zaprezentował się również Marcin Gortat. Reprezentant Polski uzbierał na swoim koncie 13 punktów (5/9 z gry), 10 zbiórek, asystę oraz blok w 23 minuty. Dobry powrót po kontuzji zanotował Nene Hilario. Brazylijczyk był najlepszym rezerwowym swojego zespołu z dorobkiem 18 punktów (8/12 z gry), 4 zbiórek, 2 asyst, przechwytu i bloku.

Natomiast w zespole aktualnych mistrzów NBA najlepiej punktował Micheal Beasley, który uzbierał na swoim koncie 18 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, przechwyt i blok. Przyzwoicie zaprezentował się również trochę zapomniany w rotacji – James Jones, który miał 11 „oczek”.

Washington Wizards - Miami Heat 114 : 93

(27:26, 43:22, 28:17, 16:28)

Zdecydowanie najlepiej zapowiadającym się pojedynkiem minionej nocy na parkietach NBA był mecz Phoenix Suns z Memphis Grizzlies. Ponieważ spotkanie te było decydujące w aspekcie awansu do pierwszej „ósemki” na zachodzie.

Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęli goście, którzy wygrali pierwszą kwartę 14:24, pokazując w tej części gry kawał niezłej obrony. Jednak Słońca nie zamierzały się tak łatwo poddawać i w kolejnych minutach w znaczącym stopniu polepszyli swoją grę, zarówno w ataku, jak i w obronie. Gospodarze systematycznie odrabiali straty, by w połowie trzeciej kwarty wyrównać stan rywalizacji po 61. I właśnie wtedy spotkanie rozkręciło się na dobre, a na parkiecie mogliśmy obserwować efektowną wymianę ciosów.

Suns o tyle się rozkręcili, że na 4 minuty przed końcem po punktach Markeffa Morrisa z pod kosza wyszli na prowadzenie 83:81. Jednakże przy stanie 91:90 na niespełna minutę przed końcem fatalną stratę zanotował Słoweniec – Goran Dragić, który tym samym zaprzepaścił szanse Słońc na fazę play-off. Natomiast z drugiej strony bezbłędny był lider Grizzlies – Zach Randolph, który zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Ostatecznie Phoenix Suns przegrali na własnym parkiecie z Memphis Grizzlies 97:91.

Bohaterem meczu okazał się Zach Randolph. Popularny Z-Boo uzbierał na swoim koncie 32 punkty, 9 zbiórek, 2 asysty oraz przechwyt. Doskonale swojego lidera pod koszem wspierał Marc Gasol, autor 18 punktów, 8 zbiórek, asysty i przechwytu. Rewelacyjnie zaprezentował się również weteran Mike Miller. Rezerwowy Grizzlies zdobył 21 „oczek” (5/6 za trzy).

W przegranym zespole najlepiej punktował inny rezerwowy – Markeff Morris autor 21 punktów, 3 bloków, 2 zbiórek, asysty oraz przechwytu. Natomiast po 14 „oczek” zdobyli Goran Dragić i Channing Frye.

Phoenix Suns - Memphis Grizzlies 91 : 97

(14:24, 28:22, 25:21, 24:30)

Tymczasem do sporej niespodzianki doszło w Nowym Orleanie, gdzie miejscowi Pelicans pokonali aktualnie drugą siłę Konferencji Zachodniej. Zespół Oklahoma City Thunder przez większość meczu prezentowali dość ekonomiczną koszykówkę. O wyniku pojedynku zadecydowała ostatnia kwarta, którą wygrali gospodarze 31:20, a cały pojedynek 101:89.

Fenomenalne spotkania w barwach Pelicans rozegrał Tyreke Evans, który uzbierał na swoim koncie 41 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst oraz 3 przechwyty. Tym samym wręcz w pojedynkę pokonując faworyzowanego przeciwnika.  

W zespole Thunder standardowo najlepiej punktował Kevin Durant, który miał na swoim koncie 25 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst. Natomiast z double-double w postaci 22 punktów i 16 zbiórek mecz ukończył Serge Ibaka.

New Orleans Pelicans - Oklahoma City Thunder 101 : 89

(23:21, 22:25, 25:23, 31:20)

Philadelphia 76ers - Boston Celtics 113 : 108

(33:33, 34:17, 19:34, 27:24)

Toronto Raptors - Milwaukee Bucks 110 : 100

(32:19, 27:27, 25:23, 26:31)

Atlanta Hawks - Charlotte Bobcats 93 : 95

(24:26, 26:18, 30:21, 13:30)

Chicago Bulls - Orlando Magic 108 : 95

(26:21, 31:23, 24:26, 27:25)

Houston Rockets - San Antonio Spurs 104 : 98

(30:21, 20:22, 26:25, 28:30)

Utah Jazz - Los Angeles Lakers 104 : 119

(30:23, 21:34, 35:29, 18:33)

Golden State Warriors - Minnesota Timberwolves 130 : 120

(28:42, 34:22, 35:28, 33:28)

 

  

0

Nike Hoop Summit 2014 - bez Polaków, ale z talentami

Młodzież | 15.04.2014 11:27

Nike Hoop Summit - to z tej okazji co roku na parkiet hali Moda Center w Portland wybiegają najbardziej utalentowani zawodnicy młodego pokolenia z całego świata. W zeszłym roku furorę w spotkaniu robili Andrew Wiggins, Jabari Parker oraz Julius Randle, którzy teraz szykują się do zbliżającego się Draftu NBA. A kto już za rok pójdzie w ślady swoich starszych kolegów? Tym razem nie było w tym gronie Polaków, ale mnóstwo innych talentów.
 

Czym jest Nike Hoop Summit?

Pomysł Nike Hoop Summit narodził się w 1995 roku. Pierwszy mecz tego typu rozgrywany był w Springhfield, a premierowe spotkanie zakończyło się zwycięstwem USA 86:77. W imprezie uczestniczą dwa zespoły, czyli wcześniej wspomniana drużyna USA z reprezentacją Reszty Świata. W zespołach występują teoretycznie najbardziej utalentowani zawodnicy z całego świata. W ekipie USA to głównie zawodnicy, którzy właśnie kończą naukę na poziomie liceum i rozpoczynają swoją przygodę na studiach.

Z roku na rok mecz Nike Hoop Summit stał się coraz bardziej popularny, a zawodnicy, którzy w nim występowali bardzo często pojawiali się później na parkietach NBA. Przepustkę do najlepszej ligi na świecie otrzymali m.in. Kevin Garnett, Derrick Rose, Kevin Durant, czy klubowi koledzy Marcina Gortata – John Wall oraz Bradley Beal. Jednak to wydarzenie jest również niesamowitą szansą dla zawodników z poza Stanów Zjednoczonych. Najciekawszą historią campu jest ta o Dirku Nowitzkim, który jako zupełnie nieznany zawodnik drugiej Bundesligi poprowadził swój zespół do zwycięstwa 104:99. A sam Niemiec uzbierał na swoim koncie w tym meczu 33 punkty oraz 14 zbiórek. W niedalekiej przeszłości w tym prestiżowym spotkaniu mięli okazje występować również nasi rodacy. Barwy Polski reprezentowali odpowiednio: Przemysław Karnowski, Matusz Ponitka oraz Michał Michalak. Jednak pomimo to nadal nikt z nich nie przebił się na parkiety NBA.     

Zobacz cały mecz lub zerknij niżej na opis najbardziej utalentowanych uczestników tej edycji.



Najciekawsi zawodnicy Nike Hoop Summit 2014 (pełne statystyki z meczu TUTAJ)

USA

Jahlil Okafor – center, Duke, rocznik 1995

Okafor to nowa wielka nadzieja uczelni Duke. Trener Mike Krzyżewski bardzo chciał ściągnąć tego podkoszowego do siebie i to mu się udało. Jahlil w swojej grze bazuje głównie na znakomitej pracy nóg. Jak na wysokiego zawodnika, jest niezwykle mobilny, co sprawia, że jest bardzo nowoczesnym środkowym. Posiada on również tzn. koszykarskie IQ, co powoduje, że świetnie się z nim współpracuje. Okafor pomimo młodego wieku, praktycznie nie posiada wad, a w swojej grze jest równie dobry w ataku, jak i w obronie. Doskonale odnajduje się tłoku podkoszowym oraz jest niesamowicie aktywny na atakowanej i bronione tablicy. Jednak nadal musi mocno pracować nad swoją motoryką i przygotowaniem fizycznym. Natomiast w grze jest raczej zawodnikiem kończącym akcje, niż kreującym swoich partnerów, co może okazać się sporym mankamentem w przyszłości. Jak prawdziwy amerykański center również przeżywa prawdziwe katusze na linii rzutów wolnych.

W meczu: 14 punktów, 10 zbiórek oraz przechwyt w 27 minut.

Myles Turner – center, bez uczelni, rocznik 1996

Turner jeszcze nie zdecydował, gdzie spędzie przyszły sezon, ale to wcale nie znaczy, że może narzekać na bark ofert. A o podkoszowego walczą same największe uczelnie. Turner to znakomity atleta i przykład idealnego sportowca. W swojej grze bazuje głównie na doskonałych warunkach fizycznych. Posiada nienaturalnie długie ręce, które pozwalają mu z łatwością blokować rzuty rywala. Turner podobnie jak Okafor, to idealny przykład nowoczesnego centra. Jednak w przeciwieństwie od swojego poprzednika on dużo lepiej czuje się w zespołowej koszykówce. Nie jest typem wielkiej gwiazdy, a raczej gracza, który swoją wszechstronnością pomaga swoim partnerom. Kolejnymi udanymi zagraniami, potrafi wręcz w pojedynkę zdominować strefę podkoszową zarówno w ataku, jak i w obronie. Jednak wciąż jest dużo lepszy w defensywie, niż w ofensywie. Stanowczo musi wzbogacić swój repertuar zagrań ofensywnych i poprawić się technicznie oraz pod względem fizycznym.

W meczu: 2 punkty, 3 zbiórki w 8 minut.

Cliff Alexander – center/silny skrzydłowy, Kansas, rocznik 1995

Przez większość swojej kariery występował na pozycji centra. W nowej uczelni Kansas, pewnie też będzie grał na tej pozycji. Jednak jego 205-208 cm wzrostu pozostawiają wiele do życzenia, jeśli chodzi o przyszłą karierę w NBA. Pomimo to, Alexander nadal jest uważany za jeden z większych talentów w Stanach Zjednoczonych. Doskonale radzi sobie w szybkościowej koszykówce, bowiem jest niesamowicie mobilnym podkoszowym. Również jak Turner jest niebywałym atletą, ale w porównaniu do Turnera jest znacznie silniejszy. W swoje grze przypomina swego rodzaju połączenie Blake’a Griffina z Dwightem Howardem. Ponieważ większość swoich akcji kończy niezwykle efektownymi wsadami. Największym jego mankamentem jest wręcz tragiczny rzut, nad którym musi mocno popracować w nadchodzącym roku. Gdyby nie słabsze warunki fizyczne, a dokładniej jego wzrost, to już teraz byłby prognozowany na pierwszy numer przyszłorocznego draftu.

W meczu: 6 punktów, 2 zbiórki w 20 minut.

Stanley Johnson – niski skrzydłowy, Arizona, rocznik 1996

Na swojej nowej uczelni Stanley Johnson ma zastąpić samego Aarona Gordona. Bez wątpienia Johnson jest całkiem innym typem zawodnika co Gordon, jednak to nie znaczy że mniej efektownym i co najważniejsze efektywnym. Nowy skrzydłowy Arizony posiada znakomite warunki fizyczne, jak na gracza występującego na obwodzie. Johnson to niezwykle wszechstronny zawodnik, który w przeszłości z powodzeniem wstępował zarówno pod koszem, jak i na obwodzie. Doskonały pod tablicami oraz w agresywnej defensywie. Natomiast w ataku świetnie radzi sobie w grze na koźle. Jednak największa jego zaletą jest jego psychika, ponieważ już teraz prezentuje wyjątkowo dojrzałą koszykówkę. Potrafi również poświęcić się dla zespołu oraz trudno się w nim doszukać jakichkolwiek cech gwiazdorskich. Ale jeśli chce myśleć o występach na parkietach NBA, to stanowczo musi poprawić swój rzut. Ponieważ jak na zawodnika z pozycji niskiego skrzydłowego nie prezentuje się on najlepiej.

W meczu: 7 punktów, 3 zbiórki oraz przechwyt w 24 minuty.

Justise Winslow – niski skrzydłowy, Duke, rocznik 1996

Następny zawodnik, który w swojej grze bazuje głównie na swoim niesamowitym atletyzmie. W zespole Duke w pierwszej piątce ma zastąpić Jabari Parkera. Jednak Winslow jest całkiem innym typem zawodnika. Przede wszystkim jest doskonałym obrońcą, a jego największą zaletą jest defensywa, a nie ofensywa. Nie jest on typem gwiazdora i strzelca, który podbija kolejne rekordy punktowe. Justise jest raczej pracusiem, który odwala za kolegów czarną robotę. Potrafi poświęcić się dla dobra zespołu i nigdy się nie poddaje. Przykład prawdziwego walczaka. W swojej grze łudząco przypomina Micheal Kidd – Gilchrista z Charlotte Bobcats. Ale by zostać lepszym zawodnikiem, to musi zdecydowanie poprawić swój rzut.

W meczu: 16 punktów, 6 zbiórek, asysty oraz przechwyt w 22 minuty. 

Kelly Oubre – niski skrzydłowy, Kansas, rocznik 1995

W całym zestawieniu zdecydowanie najlepszy „dunker”, którego filmiki już podbijają serca sympatyków koszykówki w Stanach Zjednoczonych. W swojej grze bazuje głównie na świetnych i skutecznych penetracjach pod kosz przeciwnika. Kelly potrafi również wykorzystać swój niecodzienny wyskok w walce na tablicach. Jednak bezsprzecznie musi popracować nad pozostałymi aspektami sztuki defensywnej. Mocno kuleje u niego również odpowiednia selekcja rzutów, często w swojej grze wydaje się być zbytnio samolubny. Kelly Oubre to klasyczny przykład zawodnika, który uwielbia rzucać i zdobywać punkty, kosztem gry w obronie.

W meczu: 14 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty oraz przechwyt w 24 minuty.

Tyus Jones – rozgrywający, Duke, rocznik 1996

Przed nowym rozgrywającym elitarnej uczelni Duke stoi bardzo ambitny i wymagający cel. Ponieważ Jones ma poprowadzić swój nowy zespół do mistrzostwa NCAA. Wydaje się, że Mike Krzyżewski wybrał dobrze, bowiem Tyus to przykład klasycznego rozgrywającego. Świetnie czyta grę, co pozwala mu na kreowanie swoich partnerów. Dysponuje również znakomitym dryblingiem, dzięki czemu potrafi wymuszać faule rywala. Natomiast na linii rzutów wolnych wydaje się być bezbłędny. Przy tym wyróżnia się sporym zaangażowaniem. Największą jego wadą są skromne warunki fizyczne, które mogą mu przeszkodzić w karierze na parkietach NBA. W grze Jonesa widoczne są również bardzo złe nawyki jak: odpuszczanie w obronie, zbyt ryzykowne podania, czy lekceważenie przeciwnika.

W meczu: 13 punktów, 6 asyst oraz 5 przechwytów w 32 minuty.

Reszta Świata

Emmanuel Mudiay – rzucający obrońca/rozgrywający, DR Konga, rocznik 1996

Kontynent afrykański przez wiele lat przyzwyczaił środowisko koszykarskie do tego, że ich głównym towarem eksportowym są wysocy zawodnicy o znakomitych warunkach fizycznych. Jak chociażby Serge Ibaka z Oklahoma City Thunder. Jednakże Emmanuel jest całkowicie innym zawodnikiem. A główną cechą, która go różni od gracza Thunder to, to że występuje na obwodzie. Ale również jak inni koszykarze z Afryki bazuje głównie na swoim atletyzmie. Pierwsze poważne koszykarskie szlify zbierał w Stanach Zjednoczony, dlatego więc łudząco przypomina w swojej grze zawodników z przeciwnej drużyny. Natomiast przyszły sezon spędzi na dość mało znanej uczelni – Southern Metholist. Posiada on niesamowitą wytrzymałość oraz wydolność, co sprawia, że jest wręcz idealnym przykładem sportowca. Dzięki swojej motoryce znakomicie radzi sobie w obronie oraz w koszykówce szybkościowej. Mudiay jak na zawodnika obwodowego ma spore problemy z rzucaniem, a raczej z seryjnym trafianiem. Jeśli chce myśleć o poważnej karierze na parkietach zdecydowanie musi poprawić ten aspekt. Pomimo to już teraz uznawany jest za kandydata do czołowych miejsc w przyszłorocznym drafcie NBA.

W meczu: 20 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty oraz 2 przechwyty w 29 minut.

Trey Lyles – silny skrzydłowy, Kanada, Kentucky, rocznik 1995

Kolejny zawodnik, który pierwsze poważne kroki w swojej karierze stawiał w Stanach Zjednoczonych. Lyles jest bezwątpienia wielką nadzieją Kanady. Jak na młodego zawodnika już teraz dysponuje znakomitą techniką użytkową. Na parkiecie łudząco przypomina takie koszykarskie gwiazdy jak: Tim Duncan, czy Kevin Garnett. Trey to idealny przykład silnego skrzydłowego. Znakomity w grze tyłem do kosza oraz w rzutach półdystansowych oraz dystansowych. Pomimo swojego wzrostu dysponuje świetną pracą nóg. Lyles w swoje grze trochę gorzej radzi sobie w obronie. Jednak na silnej uczelni Kentucky Wildcats powinien zebrać niezbędnej ogłady w tym aspekcie.

W meczu: 9 punktów, 11 zbiórek oraz przechwyt w 25 minut.

Karl Towns Jr. – center, Dominikana, Kentucky, rocznik 1995

Towns na swojej nowej uczelni Kentucky Wildcats ma wraz z Trey Lyles stworzyć fenomenalny duet podkoszowy. Towns w przeciwieństwie do swojego przyszłego partnera, w strefie podkoszowej bazuje głównie na swoim przygotowaniu motoryczny. Karl to bardzo silny center, który momentami jest wręcz nie do zatrzymania dla przeciwnika. Jednak jak na centra dysponuje on bardzo dobrą pracą nóg, co sprawia, że jest wyjątkowo nowoczesnym podkoszowym. Podobnie jak jego nowy kolega z drużyny Lyles w swojej grze musi nabrać nieco więcej ogłady. Mimo to bardzo możliwe, że w przyszłości odniesie podobny sukces co jego rodak – Al Horford i stanie się podstawowym zawodnikiem jednego z klubów NBA. 

W meczu: 6 punktów, 8 zbiórek oraz 2 bloki w 17 minut.

Clint Capela – center/silny skrzydłowy, Szwajcaria, rocznik 1994

Następny niezwykle utalentowany zawodnik podkoszowy w tym zestawieniu. Aktualnie występujący we Francji, gdzie reprezentuje barwy Elan Chalon. Na treningach przed meczem zrobił największe wrażenie na skautach oraz innych obserwatorach. Jego głównym atutem są niecodzienne warunki fizyczne. Posiada on nienaturalnie długie ręce oraz nogi, co sprawia, że mimo jego wieku nadal tkwi w nim ogromny potencjał. Większość ekspertów już teraz porównuje go do Anthony Davisa z New Orleans Pelicans. Jednakże jeśli chce myśleć o występach na parkietach najlepszej ligi na świecie, to z pewnością powinien popracować nad swoją techniką. A w szczególności nad swoim rzutem.

W meczu: 5 punktów, 3 zbiórki w 14 minut.

Swiatosław Michajliuk - rzucający obrońca, Ukraina, rocznik 1997

Najmłodszy uczestnik meczu oraz campu Nike Hoop Summit, a w całym spotkaniu zdobył ledwie dwa punkty. Jednak mimo to uważany jest za największy obwodowy talent Europy wschodniej od czasów Matusza Ponitki. Podobnie jak nasz rodak w swojej grze bazuje głównie na swojej motoryce, ale również na swoje pewności siebie. Na dziennikarzach oraz skautach zrobił największe wrażenie w po treningowych wypowiedziach, ponieważ jak na ledwie 17-letniego zawodnika świetnie mówi po angielsku. Bardzo możliwe, że w niedalekiej przyszłości podejmie naukę na jednej z uczelni w Stanach Zjednoczonych, co w znaczącym stopniu przybliży go do kariery na parkietach NBA.

W meczu: 2 punkty w 13 minut.

Rafał Paczoska

Najciekawsze tweety