Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Marcin Teklak

Data urodzenia: 12.10.1977 (37)
Wzrost: 193 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: skrzydłowy

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2006-2007 MKS Piotrówka Radom (POL)
- 2007-2008 Rosasport Radom (POL)

REKLAMA

0

Kwamain Mitchell: Możemy zaszokować jeszcze wiele drużyn

PLK | 21.10.2014 02:27

Kwamain Mitchell rzucił 38 punktów, ale jego Polfarmex Kutno przegrał z mistrzem Polski PGE Turowem w Zgorzelcu 89:91. - Czuję, że mamy grupę ludzi, którzy grając jak zespół mogą zaszokować wiele drużyn - mówi Amerykanin.

25 punktów do przerwy, 38 w całym meczu. To pana najlepszy występ w życiu?

Kwamain Mitchell (rzucający Polfarmexu Kutno):
Mój występ dzisiaj był dobry, ale szczerze mówiąc wszystko co mnie interesuje to zwycięstwa. Jestem dumny z kolegów i tego jak walczyli i rywalizowali. Statystyki indywidualne to nie moja sprawa. Zrobiłem po prostu wszystko, co mogłem, by pomóc drużynie wygrać mecz.

A statystycznie na to patrząc - 38 to rekord punktowy?

Nie, w Czechach w poprzednim sezonie w jednym z meczów rzuciłem 40. Wtedy wygraliśmy.

Jaka największa różnica zaszła w waszym zespole w porównaniu do pierwszego meczu w Radomiu przegranego różnicą prawie 30 punktów?

Moim zdaniem najważniejsza różnica to taka, że byliśmy bardziej skoncetrowani jako drużyna. Obejrzeliśmy wideo z meczu z Rosą i zobaczyliśmy, jakie popełnialiśmy błędy. Tutaj walczyliśmy przez całe spotkanie.

Jaki był klucz do wyrównanej walki na wyjeździe z mistrzem Polski?

Naszym kluczem do każdego meczu jest po prostu walka z każdym rywalem niezależnie od tego czy gramy u siebie czy na wyjeździe. Czuję, że mamy grupę ludzi, którzy grając jak zespół mogą zaszokować wiele drużyn.

Czego wam zabrakło w końcówce? Doświadczenia?

Nie powiedziałbym, że doświadczenia. Po prostu popełniliśmy błędy, które wynikały tylko z naszej winy, Turów nas do nich nie zmusił. Patrząc teraz na to spotkanie na pewno było wiele sytuacji, którym można było zapobiec, ale tak wygląda mecz koszykówki.

Dlaczego wybrał pan tego lata beniaminka polskiej ligi, a nie pozostanie w Czechach, gdzie był pan MVP ligi i najlepszym strzelcem?

To była dla mnie najlepsza opcja w tym momencie kariery. Przez całe życie ciężko pracowałem, jestem zawodnikiem, który lubi rywalizację, dzięki czemu dobrze pasuję do tej ligi.

Jak pana zdaniem wygląda polska liga w porównaniu do czeskiej?

Jest bardziej wyrównana, mam na myśli to, że jest więcej dobrych zespołów. Liga czeska nie jest zła, ale będąc tutaj wiem już, że polską oceniam lepiej.

Trudno żyje się samotnemu Amerykaninowi w takim małym mieście jak Kutno?

Nie bardzo. W naszym zespole jest inny Amerykanin (Kevin Johnson - przyp. red.), to pomaga. Polscy zawodnicy w naszym zespole są naprawdę fajni. Chemia w drużynie jest coraz lepsza, to dobry znak. Chociaż miasto jest małe, to kibice świetni! Ludzie tutaj są mili i bardzo nas wspierają. Czego chcieć więcej?

0

PLK: Szukamy dziury w całym?

PLK | 21.10.2014 00:41

Po okresie transferowym Stelmet Zielona Góra był jednym z głównych faworytów do detronizacji PGE Turowa Zgorzelec. Dobrym prognostykiem były eliminacje Euroligi, ale jak pokazał pierwszy mecz w  Europucharze oraz ostatni pojedynek we Wrocławiu, zespół ciągle jest w budowie i potrzebuje korekt w kilku aspektach koszykarskiego rzemiosła, aby osiągnąć zakładane cele.

Po tym, jak Stelmet do końca walczył o wygraną z Uniksem Kazań - późniejszym triumfatorem eliminacji Euroligi, wydawało się, że ten mecz będzie stanowił bazę do dobrej gry już od początku nowego sezonu. Wówczas świetnie zaprezentował się Steve Burtt. Amerykanin nadal trzyma poziom, ale jego koledzy wyraźnie obniżyli loty, ostatnie dwa mecze dobitnie pokazały, że zielonogórzanie są dalecy od optymalnej formy.

Quinton Hosley dalej miewa problemy z właściwą selekcją rzutów, a co ważniejsze mentalnie jest poza zespołem i jeśli taki stan rzeczy będzie utrzymywał się nadal, to z jego gry może wyniknąć więcej szkód niż pożytku. Z letargu nie może obudzić się Przemysław Zamojski, a jego problemy ciągną się jeszcze od meczów reprezentacji z sierpnia. Rzucający zatracił dawną dynamikę, a rozregulowany celownik zaczyna go powoli irytować. Adamek powinien zrobić wszystko, aby przywrócić go do dawnej dyspozycji, gdyż jest to wciąż jeden z najlepszych graczy w Polsce na swojej pozycji. Łukasz Koszarek odpoczął latem od kadry i wyraźnie jest głodny gry w koszykówkę. Problem polega na tym, że lubi dominować na obwodzie, a przynajmniej na razie musi podporządkować się pracy na rzecz innego lidera. Chodzi o wspomnianego Burtta. Amerykanin świetnie czyta grę i z ogromną precyzja wykorzystuje błędy rywali. Momentami gra zbyt indywidualnie, ale wynika to bardziej z bezsilności wobec słabszej postawy kolegów. Z tego opisu może wyłaniać się słabość obwodu Stelmetu ale tak nie jest. Po prostu zadaniem trenera jest dopasowanie możliwości zawodników dla dobre zespołu.

Sytuacja dużo gorzej wygląda pod koszem, ale tu mamy raczej do czynienia z błędami konstrukcyjnymi w budowie składu, wszak wszyscy wysocy gracze, oprócz Aarona Cela dysponują podobną charakterystyką, co znaczenie utrudnia dopasowanie taktyki do konkretnego rywala. Adamek znalazł się chyba między młotem a kowadłem. Bo niby ma spore pole do manewru, ale każdy zawodnik ma zbliżone predyspozycje. A problem jest i nie należy go zamiatać pod dywan. Pamiętacie Ryana Randle z występów w Śląsku Wrocław? Albo Sharone’a Wrighta? I sami przyznacie nam kibice Stelmetu – chcielibyście takich koszykarzy w swoim klubie? Zielonogórzanie potrzebują podkoszowej dominacji. Chevon Troutman ani Daniel Johnson tego nie zapewnią. To koszykarze, którzy wystarczą na PLK, ale na europejskie puchary już nie. Chyba, że zamiast zabijania ich umiejętości znajdą obok siebie koszykarza dominatora, potrafiącego zrobić podkoszową różnice. Takiego, do którego posłana piłka oznacza punkty. 

Stelmet zrobił przyzwoite zakupy przed sezonem. Dobierał graczy skrupulatnie, dokładnie penetrując rynek. Po kilku spotkaniach trudno wydać wyrok, czy klub dokonał właściwych wyborów. Stelmet potrzebuje czasu, choć już teraz uwypukliły się problemy, z którymi musi poradzić sobie nie tylko Adamek, ale i wszyscy pracownicy klubu. Zrzucanie wszystkich win na trenera, byłoby ogromnym błędem. Bo, że Adamek to dobry trener, to wątpliwości nie mamy.

Oskar Struk, Mateusz Starzec

0

PLK: Nazywam się Kwamain Mitchell

PLK | 21.10.2014 00:01

Jeżeli do 3. kolejki mało kto znał imię i nazwisko - Kwamain Mitchell, to szybko powinien nadrobić zaległości.  

25-letni koszykarz Polfarmex Kutno w poniedziałkowy wieczór ustanowił rekord strzeleckiego sezonu 2014/2015. 38 zdobytych punktów, to zdecydowanie najlepszy wynik trzech pierwszych kolejek w TBL. Mitchell starał się jak mógł, ale jego zespół przegrał z PGE Turowem Zgorzelec 89:91. Sam mecz był bardzo wyrównany. Przyjezdni mieli wielką chrapkę na zwycięstwo i gdyby nie celna trójka Vlada Moldoveanu na osiem sekund przed końcem, to gości mogliby świętować zwycięstwo z zespołem z Euroligi.

PGE Turów dzięki temu zwycięstwu dołączył do AZS-u Koszalin i Śląska Wrocław. Wszystkie te zespoły mają jak na razie bilans (3-0). 

PGE Turów Zgorzelec - Polfarmex Kutno 91 : 89

(27:29, 14:20, 26:20, 24:20)

Najciekawsze tweety