*/

Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Marcin Teklak

Data urodzenia: 12.10.1977 (39)
Wzrost: 193 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: skrzydłowy

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2006-2007 MKS Piotrówka Radom (POL)
- 2007-2008 Rosasport Radom (POL)

REKLAMA

Chińczyk kupił udziały w Timberwolves

NBA | 28.06.2016 07:53

Lizhang Jiang będzie pierwszym w historii współwłaścicielem klubu NBA z Państwa Środka.

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Lizhang Jiang, 35-letni biznesmen z Szanghaju, założyciel marketingowej firmy Double-Edge Sports, współpracował w NBA w Chinach, gdzie liga mocno się promuje, a teraz stał się współwłaścicielem Timberwolves - jak podał ESPN: kupił 5 procent udziałów.

Kwoty transakcji nie podano, ale ESPN podaje, że klub z Minnesoty wyceniany jest na około miliard dolarów. To oznacza, że Jiang kupił udziały za 50 milionów. Chińczyk nabył także 5 procent udziałów w Minnesota Lynx grających w WNBA.

Większościowym właścicielem Timberwolves pozostaje Glen Taylor, który regularnie ogłasza, że zamierza sprzedać część klubu - rok temu mówiło się nawet o 30 procentach udziałów, które miał przejąć Steve Kaplan, mniejszościowy właściciel Memphis Grizzlies. Transakcja jednak upadła.

Jiang zrobił dobry interes, Timberwolves mają młody skład z efektownie grającymi koszykarzami, wartość klubu powinna w najbliższych latach rosnąć. Chiński biznesmen zaczyna być aktywny w sporcie poza granicami swojego kraju - niedawno kupił piłkarski klub z Hiszpanii, Granada CF.

Bet365: Polska - Portugalia: dogrywka, a może karne? >>
 

80. urodziny Andrzeja Pstrokońskiego - gwiazdy polskiej koszykówki

PLK | 28.06.2016 07:22

„Pstroka” był uczestnikiem i bohaterem najistotniejszych wydarzeń i największych sukcesów polskiego kosza. 28 czerwca kończy 80 lat. Sto lat Panie Andrzeju!

W reprezentacji grał w latach 1956-66. Pięciokrotnie występował w mistrzostwach Europy, zdobywając dwa medale: srebrny w 1963 roku we Wrocławiu i brązowy dwa lata później w Moskwie. Uczestniczył w dwóch igrzyskach olimpijskich (Rzym 1960, Tokio 1964).

Jest też wyjątkową postacią w Legii Warszawa. Jako jedyny sięgnął z „Zielonymi Kanonierami” po wszystkie siedem mistrzowskich tytułów (1956-57, 1960-61, 1963, 1966, 1969). Z klubem z Łazienkowskiej związał się na całe życie - od nastolatka po emeryta.

Przydomek Pstrokońskiego, „Dziecko Warszawy”, powstał podczas meczów ze Seattle Buchan’s Bakers Club, czołowym amatorskim zespołem USA, z którym reprezentacja Polski spotkała się 23 i 24 września 1956 na Stadionie Dziesięciolecia. „Piekarze” wygrali obydwa mecze - 57:44 i 59:53. Stawiający pierwsze kroki w reprezentacji Pstrokoński wystąpił w tym drugim spotkaniu, i to w pierwszej piątce. Zdobył 13 punktów.

Cztery razy przyszło mu rywalizować w barwach Legii z Realem Madryt w Pucharze Europy. W 1962 roku „Zieloni Kanonierzy” sensacyjnie wygrali w Warszawie 73:62 (Pstrokoński zdobył 20 pkt), by przegrać w rewanżu 71:100. Dwa lata później dwukrotnie lepszy był mistrz Hiszpanii: 102:90 w Warszawie i 92:86 u siebie. W obydwu meczach Pstrokoński był najlepszym strzelcem zespołu – 23 i 18 pkt.

Rok 1964 dla czołowych polskich koszykarzy był bardzo bogaty w prestiżowe konfrontacje międzynarodowe. 17 kwietnia reprezentacja odniosła swoje pierwsze zwycięstwo nad Amerykanami. Pokonała w Łodzi przygotowującą się do igrzysk w Tokio reprezentację światowej potęgi 82:73. „Pstroka” oczywiście w tym meczu grał.

Natomiast na początku maja zespołowi Legii przyszło zmierzyć się z drużyną All Stars NBA, z Billem Russellem, Bobem Cousym, Oscarem Robertsonem, K.C. Jonesem i innymi gwiazdorami. W warszawskiej Hali Gwardii „Wojskowi” przegrali tylko 76:96, Pstrokoński był trzecim strzelcem zespołu – zdobył 11 pkt.

Przeciwko Realowi Madryt zagrał w tamtym sezonie jeszcze raz – w reprezentacji Europy, razem z klubowym kolegą Januszem Wichowskim, z okazji jubileuszu hiszpańskiego klubu. 17 maja reprezentacja Starego Kontynentu wygrała z Realem 91:87, a legioniści należeli do wyróżniających się zawodników zespołu.

Jeszcze będąc zawodnikiem, w wieku 32 lat, Pstrokoński został trenerem reprezentacji Polski kobiet i zdobył z nią brązowy medal mistrzostw Europy. Tego jeszcze w koszykówce nie było, żeby aktywny zawodnik zdobył medal jako trener.

Przestał grać po sezonie 1968/69. W ostatnim meczu tych rozgrywek z Wybrzeżem w Gdańsku, rzutem niemal z połowy boiska, zapewnił Legii zwycięstwo 79:77 i siódmy mistrzowski tytuł.

Po zakończeniu kariery zawodniczej Pstrokoński został w klubie. W kolejnych latach, aż do przejścia na emeryturę w 1982 roku, pełnił coraz wyższe funkcje – od kierownika sekcji i trenera (był także szkoleniowcem kadry mężczyzn) aż do zastępcy szefa klubu, odpowiedzialnego za cały sport w Legii. Od 1981 do 1991 roku był prezesem Warszawskiego Okręgowego Związku Koszykówki.

Panie Andrzeju, z okazji urodzin życzymy 100 lat, a w tym okresie sukcesów reprezentacji i Legii, nawiązujących choć w części do pańskich osiągnięć!

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Fot. Facebook.com
 

Taj Gibson też? Bulls się rozpadają…

NBA | 27.06.2016 20:45

Oddali już Derricka Rose’a, zaraz stracą Joakima Noah i chcą handlować Tajem Gibsonem. W sezonie 2016/17 zobaczymy zupełnie innych Chicago Bulls.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Sprowadzenie do Chicago Robina Lopeza najwyraźniej powiększyło Garowi Formanowi, generalnemu menadżerowi Bulls, jego strefę komfortu. Dziennik Chicago Sun-Times pisze o staraniach, jakie kierownictwo klubu podjęło na rynku transferowym względem Taja Gibsona. Miało już ponoć rozmawiać z kilkoma zespołami na temat ewentualnej wymiany z udziałem tego skrzydłowego. Wygląda na to, że jego dni w United Center są już policzone.

W amerykańskich mediach pojawiają się opinie, że pozbycie się Gibsona teoretycznie ma dla „Byków” sens. Większość z tych głosów zakłada jednak, że jest to dobre rozwiązanie w momencie, gdy w drużynie pozostanie jeden z dwójki Joakim Noah – Pau Gasol. Problem w tym, że ten pierwszy już oświadczył, że zabiera swoje talenty do innej organizacji. Drugi natomiast ma już 35 lat i chcąc spróbować zagrać o trzeci tytuł mistrzowski, najprawdopodobniej nie będzie już skory do udziału w jakiejkolwiek przebudowie, a na takową właśnie się w Chicago zanosi.

Pozbycie się Gibsona ma również umożliwić zwiększenie minut dla Nikoli Miroticia i Bobby’ego Portisa, co jest ponoć na rękę trenerowi Fredowi Hoibergowi. Umowa 31-letniego Gibsona powinna być atrakcyjna dla innych klubów. Obowiązywać będzie jeszcze tylko rok, a opiewa na niecałe 9 mln dolarów, co przy wzrastającym aż do 94 mln salary cap jest dobrą ceną jak za solidnego zmiennika na pozycję nr 4. Znaleźć więc na nią chętnych nie będzie Formanowi trudno, ale też w zamian raczej nie ma co liczyć na zbyt wiele. No, chyba że dogada się z naiwnymi typu Orlando Magic.

W Chicago nie ma więc już Rose’a. Wraz z nim odszedł Justin Holiday. Zaraz, jeśli wierzyć jego słowom, walizki spakuje także Noah. W drafcie Bulls wybrali Denzela Valentine’a, kolejnego gracza, o którego kolana trzeba będzie się modlić. Teraz chcą oddać Gibsona. Rzekomo badali też rynek pod kątem chętnych na Jimmy’ego Butlera, choć później zapewniali, że ten nigdy tak naprawdę nie był „na sprzedaż”.

Po rozczarowujących rozgrywkach 2015/16 ewidentnie chcą nieco przewietrzyć szatnię i o ile oddanie Rose’a było ciekawym posunięciem, to całemu temu procesowi towarzyszy spore zamieszanie, które ostatecznie odstraszyć może także wolego agenta Gasola. Kiedyś, za czasów Toma Thibodeau, ludzie chcieli grać w Chicago. Dziś wygląda na to, że chcą stamtąd uciekać.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Najciekawsze tweety