Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Marcin Teklak

Data urodzenia: 12.10.1977 (39)
Wzrost: 193 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: skrzydłowy

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2006-2007 MKS Piotrówka Radom (POL)
- 2007-2008 Rosasport Radom (POL)

REKLAMA

Sacramento Kings 2016/17 – czy Cousins i ekipa znormalnieją?

NBA | 26.08.2016 09:36

Sposób zarządzania klubem z Sacramento woła o pomstę do nieba. Przez 6 lat od wybrania w drafcie DeMarcusa Cousinsa, a w sumie już 10, Kings nie zdołali zakwalifikować się do play-off. A czas ucieka nieubłaganie i zaraz mogą stracić swoją gwiazdę. Czy nowy trener ugasi pożar?

Najważniejsza zmiana:
Zatrudnienie w roli głównego trenera Dave’a Joergera. Mówi się, że pozyskanie tego cenionego szkoleniowca zatrzyma wreszcie szaloną karuzelę trenerską w Sacramento. Warto bowiem zaznaczyć, że na przestrzeni sześciu ostatnich sezonów Kings prowadziło pięciu różnych trenerów. Powody rozstań z kolejnymi były różne, choć głównie związane z brakiem porozumienia z Cousinsem. A kiedy w końcu takowe ich gwiazdor znalazł z Mikem Malonem, ten nie spodobał się z kolei właścicielowi klubu – Vivkowi Ranadive.

Joerger przez trzy kolejne lata, w tym w ostatniej kampanii okupionej licznymi kontuzjami, prowadził do fazy play-off Memphis Grizzlies. Tu zadanie będzie miał trudniejsze, bo sytuacja kadrowa w drużynie jest, delikatnie mówiąc, lekko zagmatwana. Tak czy inaczej Kings mieli sporo szczęścia, że udało im się podpisać z nim kontrakt. Po raz pierwszy od dawna wykazali się cierpliwością, podczas gdy inne kluby spieszyły się, aby zgarnąć najlepsze dostępne na rynku nazwiska. Opłaciło się. Grizzlies niespodziewanie podziękowali Joergerowi, a Vlade Divac przytomnie nie wypuścił już tej okazji z rąk.

Jego będziemy oglądać:
DeMarcus Cousins
– temat odejścia środkowego z drużyny, która w 2010 roku wybrała go w drafcie, wałkowany jest już od dawna i przy wielu okazjach. Kings z pewnością chcieliby takiego scenariusza uniknąć, ale muszą brać go pod uwagę. Na przekonanie go do pozostania w purpurowych barwach mają naprawdę niewiele czasu. Po zakończeniu rozgrywek 2017/18 ich lider stanie się wolnym agentem i wtedy już tylko prawa Birda oraz perspektywa dłuższego o rok kontraktu będzie mogła ich uratować.

26-letni center zniósł w Kalifornii wiele, ale ostatnio coraz dobitniej dawał wyraz swojej frustracji. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że patrząc na ich aktualny skład, trudno odnaleźć sportowe argumenty, które mogłyby w najbliższym czasie przełożyć się na rzeczywisty wynik. Sam trener to za mało. Niewykluczone więc, że w obliczu kolejnych rozczarowań i rosnącej presji działacze Kings ostatecznie jednak zdecydują się na wytransferowanie swojej gwiazdy, aby za dwa lata nie obudzić się z ręką w nocniku.

Nie uwierzycie, ale…
Sytuację Kings idealnie obrazuje ich obecny skład i ruchy, jakie poczynili przy okazji czerwcowego draftu. Podchodzili do niego z prawem do 8. wyboru. Wymienili go jednak na numery 13., 28., prawa do Bogdana Bogdanovicia i drugorundowy pick w 2020 roku. Początkowo można było pomyśleć, że może mają jakiś plan. Ale gdzie tam! Rok po tym, jak wybrali Williego Cauley’a- Steina, teraz dodali do składu kolejnych wysokich - Georgiosa Papagiannisa i Skala Labissierea. W konsekwencji mają w składzie aż pięciu środkowych. Cousinsowi nie pozostało nic innego, jak skwitować to wszystko znamiennym wpisem na Twitterze „Panie, daj mi siłę!”.

I ten problem bogactwa na pozycji DeMarcusa wcale nie musiałby być takim problemem, gdyby nie fakt, że najnormalniej w świecie „Królowie” zapomnieli o uzupełnieniu luki na jedynce, która powstała po odejściu Rajona Rondo i Setha Curry’ego. Jedynym potencjalnym wsparciem dla Darrena Collisona na tej pozycji pozostaje bowiem Garrett Temple. Jest jeszcze wprawdzie wybrany z 59. numerem draftu Isaiah Cousins, ale w dwóch meczach rozegranych w Lidze Letniej w Las Vegas 22-latek nie pokazał niczego szczególnego i raczej wątpliwe, aby Kings wykorzystali na niego ostatnie wolne miejsce w składzie. 

Rumieńców całej sprawie dodaje fakt, że Collison może na początku sezonu stracić kilka meczów. Może nawet więcej niż kilka, wszak wciąż ciążą na nim oskarżenia za rzekomą przemoc domową i jazdę samochodem bez wymaganych uprawnień. A jak wiemy, niezależnie od kar wymierzonych w tego typu sprawach przez amerykański wymiar sprawiedliwości, liga NBA lubi dorzucić od siebie swoje własne sankcje. Podsumowując, Kings jak zwykle nie pozwalają się nudzić.

Odeszli: Rajon Rondo, Seth Curry, Quincy Acy, Duje Dukan, Marco Belinelli
Przyszli: Arron Afflalo (2 lata, 25 mln USD), Garrett Temple (3 lata, 24 mln USD), Matt Barnes (2 lata, 12 mln USD), Anthony Tolliver (2 lata, 16 mln USD), Georgios Papagiannis, Malachi Richardson i Skal Labissiere (13., 22. i 28. numer draftu)
Typ PolskiKosz.pl: 15. miejsce w Konferencji Zachodniej

fot. wikimedia commons

Wreszcie! Wygrana z Gruzją na koniec przygotowań

Kadra | 25.08.2016 21:52

Nie był to wielki mecz, ale były w nim momenty dobrej, płynnej gry Polaków. Adam Waczyński i Mateusz Ponitka znów trafiali i poprowadzili kadrę we Włocławku do wygranej 80:71 w ostatnim sparingu z Gruzją.

W euforię nie ma, co popadać, ale dobrze, że po serii czterech porażek w słabym stylu Polacy w końcu wygrali. To powinno dodać im pewności siebie w eliminacjach, ale równocześnie świeże wspomnienie serii porażek nie powinno spowodować dekoncentracji. Pierwszy mecz o EuroBasket - 31 sierpnia z Portugalią, także we Włocławku.

Jak zagrali Polacy? Po środowej porażce z Belgią trener Mike Taylor najbardziej narzekał na słaby atak i z Gruzją jego zespół już w pierwszej kwarcie pod tym względem zareagował - z Belgią rzucił 55 punktów w meczu, z Gruzją 26 w 10 minut. Było kilka płynnych akcji, podań w tempo i kontynuacji, które najczęściej kończył Adam Waczyński. Strzelec, który w ostatnich sparingach zgubił formę, już w pierwszej kwarcie rzucił 11 punktów, miał trzy celne trójki.

Trafiali też inni - po trójce Mateusza Ponitki było już 18:7. Polacy w pierwszej kwarcie mieli 4/7 za 3, kilka razy pobiegli do kontry, poczuli się pewniej. Gruzini nie pokazywali nic wielkiego, ale Biało-Czerwoni nie powiększali przewagi. Dopiero przy stanie 34:27, gdy po niesłusznie odgwizdanym faulu Wiktora Sanikidze na Michale Sokołowskim i trzech faulach technicznych dla rywali, Polacy zdobyli sześć punktów z rzędu, różnica zrobiła się większa.

Po stracie George Cincadze, który wyleciał z sali po dwóch technicznych, gra Gruzinów jeszcze bardziej oklapła, a przewaga Polaków zaczęła rosnąć. Do przerwy było 47:32 i nawet pomimo słabego początku trzeciej kwarty i kilku minut bez punktu, Polacy kilkanaście punktów różnicy utrzymywali. Trójka Ponitki w ostatniej sekundzie trzeciej kwarty dała wynik 66:50.

W końcówce grały już gruzińskie rezerwy, Taylor też postawił głównie na zmienników, spośród których najlepszy był Przemysław Zamojski (12 punktów). W końcówce do gry w Gruzji wrócił Zaza Paczulia, którego trójka i wolny zmniejszyły straty do 68:76. Ale mimo słabej czwartej kwarty zwycięstwo Polaków nie było zagrożone. A w ostatniej minucie w końcu przełamał się Maciej Lampe, który po środowym 0/11 z gry w czwarte miał 0/6 - trafił jednak trójkę i zaliczył piękny wsad.

Najwięcej punktów dla zespołu zdobyli Ponitka (17, 6/10 z gry) i Waczyński (16, 4/5 za 3 i 4/5 z wolnych). 

fot. A. Romański, pzkosz.pl

San Antonio Spurs 2016/17 – czy Gasol zdoła zastąpić Duncana?

NBA | 25.08.2016 18:45

Bez Tima Duncana San Antonio Spurs będą wyglądać co najmniej dziwnie, ale nic przecież nie trwa wiecznie. Nie mamy wątpliwości, że Gregg Popovich jakoś sobie z tą sytuacją poradzi i znów poprowadzi swój zespół do walki o najwyższe cele.

Najważniejsza zmiana:
Odejście Tima Duncana i Borisa Diawa. Pierwszy zdecydował się zawiesić buty na kołku. Czuł, że nadeszła już jego pora. Bezwzględnie uświadomił mu to w ostatnim play-off Steven Adams, środkowy Oklahoma City Thunder. Drugi został wytransferowany do Utah Jazz w ramach czyszczenia salary cap na kontrakt Pau Gasola. Hiszpan to niewątpliwe wzmocnienie, ale oprócz niego w rotacji podkoszowej są jeszcze LaMarcus Aldridge i David Lee, a to nie wróży najlepiej obronie ekipy z San Antonio.

Mimo rozstania z dwoma wspomnianymi zawodnikami „Ostrogi” wciąż pozostają jedną z najbardziej doświadczonych drużyn w stawce. Pod względem średniej wieku (27,7) uplasowali się, obok Dallas Mavericks, na czwartym miejscu. Zdeklasować młodszych i jeszcze silniejszych Warriors będzie im w tym roku bardzo trudno. Niemniej trener Popovich i jego armia weteranów z pewnością pozostają jedną z raptem kilku ekip, które rzeczywiście mogą chociaż próbować.

Jego będziemy oglądać:
Patty Mills – ten 28-letni rozgrywający będzie powoli przymierzać buty Tony’ego Parkera. Francuz deklaruje, że chce spędzić w lidze jeszcze przynajmniej pięć sezonów, ale niebawem będzie musiał ustąpić miejsca młodszemu koledze. A ten, napędzony rewelacyjnym występem na igrzyskach olimpijskich, powinien nabrać nieco pewności siebie i od początku rozgrywek stanowczo zgłaszać aspiracje do częstszego wychodzenia na parkiet w pierwszej piątce.

Kawhi Leonard – od najmłodszego zawodnika w wyjściowym składzie zależeć będzie bardzo dużo. Aby awansować z Zachodu do finału NBA, Spurs będą od niego potrzebować jeszcze lepszych występów w ataku. A wobec defensywnych braków graczy podkoszowych, będzie o to trudno, wszak pewnie nieraz przyjdzie mu harować za dwóch w defensywie.

Nie uwierzycie, ale…
Choć tylko jeden z zawodników Spurs zdołał wywalczyć medal na igrzyskach w Rio de Janeiro, to wśród piętnastu najlepszych strzelców turnieju mieli oni aż czterech swoich przedstawicieli. Brązowy krążek z reprezentacją Hiszpanii po niezwykle zaciętym spotkaniu z Australią zgarnął Gasol (średnio 19,5 pkt., 4. wynik na turnieju). Pozostali trzej to Mills (21,3 pkt., drugi strzelec igrzysk), Manu Ginobili (15 pkt., 8. miejsce) i Parker (13,2 pkt., 13. miejsce).

Co ciekawe, mało brakowało, a także Argentyńczyk rozstałby się z klubem z Teksasu. Zanim bowiem podpisał nowy kontrakt ze Spurs (14 mln za sezon 2016/17), mocno zastanawiał się nad przejściem do Philadelphia 76ers. Tak, to nie żart. Rodzina Colangelo proponowała mu dwuletnią umowę wartą 30 milionów dolarów i jeden z najlepszych rezerwowych w historii koszykówki, jak sam przyznał, miał się nad nią poważnie zastanawiać. Ostatecznie jednak zdecydował się zostać w San Antonio i powalczyć o piąty tytuł mistrzowski.

Odeszli: Tim Duncan, Boris Diaw, David West, Boban Marjanović
Przyszli: Pau Gasol (2 lata, 30 mln USD), Dewayne Dedmon (2 lata, 6 mln USD), Davis Bertans (2 lata, 1,5 mln USD), Livio Jean-Charles (4 lata, 6 mln USD), David Lee (2 lata, 3,2 mln USD), Dejounte Murray (29. numer draftu)
Typ PolskiKosz.pl: 3. miejsce w Konferencji Zachodniej

Najciekawsze tweety