Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Marcin Teklak

Data urodzenia: 12.10.1977 (37)
Wzrost: 193 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: skrzydłowy

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2006-2007 MKS Piotrówka Radom (POL)
- 2007-2008 Rosasport Radom (POL)

REKLAMA

0

Euroliga: Grali rywale PGE Turowa

Euroliga | 23.10.2014 23:38

Bayern Monachium pokonał Panathinaikos Ateny 81:75, a FC Barcelona ograła EA7 Emporio Armani Mediolan 78:63 - w meczach "polskiej" grupy C Euroligi. 

Szczególnie wysokie wyjazdowe zwycięstwo "Dumy Katalonii" należy uznać za spory sukces zespołu Xavi Pascuala. Barca była w tym meczu jednak zespołem zdecydowanie lepszym, a przede wszystkim skuteczniejszym. Gospodarze poza Danielem Hackettem mieli w tym meczu ogromne problemy ze skutecznością. Pudłował niemiłosiernie Alessandro Gentile (3/13 z gry). Dla Barcelony 21 punktów rzucił Alejandro Abrines. 

Więcej emocji było w drugim spotkaniu tej grupy. Bayern do zwycięstwa poprowadził Serb Dusko Savanović, który zapisał na swoim koncie 20 "oczek". Swoje dołożyli Nihad Djedović oraz Anton Gavel. 

Jednego punktu brakło do trzycyfrowej zdobyczy CSKA Moskwa. Klub ze stolicy Rosji wysoko pokonał Maccabi Tel-Aviv 99:80. Szalał Sonny Weems - 18 punktów i Sasha Kaun - 17. 

CSKA Moskwa - Maccabi Electra Tel Awiw 99 : 80

(21:19, 27:22, 32:13, 18:26)

Bayern Monachium - Panathinaikos Ateny 81 : 75

(17:16, 15:19, 25:24, 24:16)

EA7 Emporio Armani Mediolan - FC Barcelona Regal 63 : 78

(17:20, 15:25, 18:18, 13:15)

Neptunas Kłajpeda - Crvena Zvezda Telekom Belgrad 83 : 81

(25:20, 22:17, 20:24, 16:20)

Galatasaray Stambuł - Valencia Basket Club 71 : 64

(25:12, 22:12, 15:26, 9:14)

0

Rusza NBA: Sacramento Kings - nadzieja umiera ostatnia

NBA | 23.10.2014 16:44

Ostatnie osiągnięcia drużyny ze stanu Kalifornia, to pasmo wielkich rozczarowań. Mimo, to ich fani nadal mają nadzieję na odrodzenie się Sacramento Kings. Tym bardziej, że w tym roku ich ukochany klub będzie święcił 30-letnią rocznicę istnienia.

Sacramento Kings już bardzo dawno nie prezentowali iście królewskiej dyspozycji. Ostatni awans do fazy playoffs zaliczyli w sezonie 2005/06. Natomiast władze klubu nadal rozpamiętują czasy, kiedy Kings byli o krok od wyeliminowania przyszłych mistrzów NBA, potężnych – Los Angeles Lakers. Chłopcy Adelmana: Jason Williams, Peja Stojakovic, Doug Christie, Vlade Divac, czy Chris Webber swoją ofensywną grą zachwycali sympatyków NBA na całym świecie. Lecz te czasy już dawno przeminęły, a współcześni Kings nadal nie potrafią odnaleźć swojej prawdziwej tożsamości. 

Bardzo odpowiedzialną i trudną misję wskrzeszenia starego czaru Kings powierzono nowemu trenerowi. Od połowy poprzedniego sezonu zespół prowadzi Michael Malone, który jest kolejną nadzieją kibiców ekipy z Sacramento. Malone nie zyskał jeszcze zaufania fanów swojego nowego klubu, ale - co może ważniejsze - ma pełne wsparcie u swoich pracodawców i zawodników. Co w przeszłości nie było takie oczywiste w mieście ze stanu Kalifornia.  Malone szczególnie przypadł do gustu buńczucznemu, lecz niezwykle utalentowanemu DaMarcusowi Cousinsowi. Wydaje się, że gwiazdor Kings w końcu odnalazł trenera, z którym potrafi współpracować bez większych zgrzytów. Ponieważ osiągnięcia statystyczne centra Kings z poprzedniego sezonu wyglądają naprawdę imponująco (22.7 punktu oraz 11.7 zbiórki). Jego dobrą dyspozycję zauważył również szkoleniowiec reprezentacji USA – Mike Krzyżewski, który zabrał go na niedawne mistrzostwa świata do Hiszpanii. Barwy USA reprezentował także Rudy Gay, który również ma za sobą bardzo dobre poprzednie rozgrywki. Co więcej Gay swoim doświadczeniem ma spowodować, że Kings w końcu zameldują się w fazie playoffs.    Jednak tych dwóch grających niezwykle efektownie panów, to zdecydowanie za mało, by Królowie znowu byli królewscy. Tym bardziej, że do Phoenix uciekł ulubieniec trybun, rozgrywający – Isaiah Thomas. Natomiast ogromną bolączką Kings w poprzednim sezonie była średnia liczba asyst, w której byli pośmiewiskiem całej ligi. A tym problemem w nadchodzących rozgrywkach zająć się ma nowy duet rozgrywających: Darren Collison – Ramon Sessions. Obaj zawodnicy są specjalistami od prawdziwej zespołowej koszykówki. W swoich kolejnych klubach imponując bardzo wysokim wskaźnikiem asyst do strat.    Po niezbyt udanych debiutanckich rozgrywkach, kiedy jego średnia skuteczność rzutów z gry wynosiła ledwie 37% swój wielki talent w końcu ma udowodnić Ben McLemore. Rzucający obrońca swoją słabą dyspozycją w poprzednim sezonie mocno rozczarował działaczy oraz fanów Kings. Imponuje on ogromnym atletyzmem, jak na zawodnika odwodowego, lecz jego selekcja rzutów nadal pozostawia wiele do życzenia. Jednak w nadchodzącym sezonie McLemore chce pokazać swoim krytykom, że doskonale przepracował okres wakacyjny i że jest wstanie być liderem „nowych” Kings.    Nową nadzieją kibiców klubu ze słonecznej Kalifornii ma być także ósmy numer tegorocznego draftu – Nik Stauskas. Litwińskiego pochodzenia Kanadyjczyk, to absolwent uczelni Michigan, z którą jeszcze dwa lata temu święcił mistrzostwo NCAA. Satuskas to głównie obwodowy strzelec, który swoją charakterystyką przypomina byłego gwiazdora Kings – Stojakovica.    Ostatnie lata klubu Sacramento Kings, to pasmo kolejnych porażek. Z drużyny najchętniej oglądanej przez fanów NBA stali się prawdziwym pośmiewiskiem ligi. Jednak nieliczna rzesza kibiców z Sacramento nadal ma nadzieję na odbudowanie się potęgi Kings. Lecz czy nie są to złudne nadzieje? Nadchodzący sezon najlepiej to zweryfikuje.    Skład 2014/15   PG: Darren Collison/ Ramon Sessions/ Ray McCallum SG: Ben McLemore/ Nik Stauskas SF: Rudy Gay/ Derrick Williams/ Omri Casspi PF: Carl Landry/ Jason Thompson/ Reggie Evans/ Eric Moreland C: DeMarcus Cousins/ Ryan Hollins/ Sim Bhullar   Trener: Michael Malone    Poprzedni sezon: 28-54   Playoffs: Brak awansu 
0

Europuchar: Druga porażka Ponitki

Świat | 23.10.2014 14:26

Dwa mecze, dwie porażki - tak wygląda bilans Telenetu Ostenda z Mateuszem Ponitką w Europucharze.

Rewelacja poprzedniego sezonu w obecnych rozgrywkach spisuje się kiepsko. Mistrzowie Belgii tym razem ulegli u siebie 76:83 hiszpanskiemu Herbalife Gran Canaria, choć do przerwy było 42:32 dla gospodarzy. Ponitka wyszedł w pierwszej piątce, w 23 minuty zaliczył 8 punktów (2/5 za 2, 1/2 za 3, 1/2 za 1) i 5 zbiórek. Najlepszy w Telenecie był J.P. Prince, w poprzednim sezonie lider PGE Turowa Zgorzelec. Zdobył 27 punktów w 30 minut gry.

W tabeli grupy B na czele bez porażki Herbalife i JDA Dijon. ASVEL Villeurbanne i Artland Dragons mają bilans 1-1, a Telenet i Foxtown Cantu czekają na zwycięstwo.

Najciekawsze tweety