Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Marcin Teklak

Data urodzenia: 12.10.1977 (37)
Wzrost: 193 cm
Obywatelstwo: POL
Pozycja: skrzydłowy

REKLAMA

0,00 PUNKTÓW NA MECZ
0,00 ASYSTY NA MECZ

PRZEBIEG KARIERY

- 2006-2007 MKS Piotrówka Radom (POL)
- 2007-2008 Rosasport Radom (POL)

REKLAMA

0

Euroliga: Olympiakos pokonany, były gracz Anwilu pogrążył Real

Euroliga | 27.11.2014 21:58

Olympiakos Pireus przegrał po raz pierwszym w tym sezonie Euroligi i to w bardzo kiepskim stylu.Tymczasem w Madrycie były gracz Anwilu Włocławek D'or Fischer pogrążył Królewskich.

Zespół z Pireusu zostal wręcz rozgromiony w Vitorii przez Laboral Kutxa. Gospodarze zwyciężyli 89:70, 18 punktów zdobył świetnie spisujący się po grze w pierwszej piątce Francji na MŚ Thomas Heurtel. 17 "oczek" dołożył Daivis Bertans, a 12 pozyskany niedawno słoweński środkowy Mirza Begić. U gości zawiedli wszyscy poza Vassilisem Spanoulisem (27 punktów).

W innym meczu grupy D Crvena Zvezda Belgrad pokonała 79:62 Neptunas Kłajpeda, to czwarte zwycięstwo mistrza Serbii w tym sezonie. Neptunas ma trzy wygrane.

W tabeli prowadzi Olympiakos (bilans 6-1) przed Crveną Zvezdą (4-3), Galatasaray Stambuł (3-3), Laboral Kutxa i Neptunasem (3-4) oraz Valencia Basket Clubem (1-5). Spotkanie drużyn ze Stambułu i Walencji w piątek.

Crvena Zvezda Telekom Belgrad - Neptunas Kłajpeda 79 : 62

(22:14, 13:23, 27:10, 17:15)


Laboral Kutxa Vitoria - Olympiakos Pireus 89 : 70

(, , , )


W grupie A sensacja - Real Madryt uległ u siebie 75:85 UNIKS-owi Kazań, a D'or Fischer (w Anwilu grał krótko w 2005 roku) zdobył 25 punktów, miał 6 zbiórek oraz 5 bloków. 23 punkty, 8 zbiórek i 5 asyst dołożył Curtis Jerrells. To dopiero druga porażka liderującego Realu i trzecia wygrana walczącego o awans UNIKS-u. Pozostałe mecze w tej grupie w piątek - BK Niżny Nowogród podejmie Żalgiris Kowno (obie ekipy mają bilans 3-3), a Anadolu Efes Stambuł (4-2) zagra z Banco di Sardegna Sassari (1-5).

Real Madryt - UNIKS Kazań 75 : 85

(22:23, 24:19, 15:26, 14:17)



W grupie B rzut w ostatniej akcji Reggiego Reddinga dał Albie Berlin wygraną 79:78 z Unicają Malaga.



W drugm meczu tej grupy niespodziewanie jednostronny mecz w Tel Awiwie. Maccabi przegrało z CSKA Moskwa aż 61:84. Sytuacja izraelskiego potentata w walce o Top 16 nie jest niebezpieczna, ale gra na pewno nie napawa optymizmem. W tabeli prowadzi CSKA (7-0) przed Unicają i Maccabi (4-3), Albą (3-4) oraz Ćedevitą Zagrzeb i Limoges CSP (1-6). Mistrzowie Chorwacji i Francji zmierzą się w piątek.

Alba Berlin - Unicaja Malaga 79 : 78

(20:21, 17:24, 16:16, 26:17)


Maccabi Electra Tel Awiw - CSKA Moskwa 61 : 84

(12:25, 18:15, 16:19, 15:25)

0

PLK: Kariera Polaka znowu na zakręcie

PLK | 27.11.2014 18:47

Jeden z najbardziej utalentowanych (przynajmniej do niedawna) polskich koszykarzy Piotr Pamuła wciąż musi odpoczywać od koszykówki.

Uczestnika EuroBasketu 2011 nie opuszczają kontuzje, a do tego musiał rozwiązać kontrakt z Anwilem Włocławek. Pamuła nadal nie gra i nie wiadomo kiedy powróci. - Jest mi szalenie przykro, że przez problemy ze zdrowiem, po raz kolejny, tracę cenne tygodnie, gdy mógłbym grać i pomagać zespołowi. Dziękuję kibicom Anwilu za wsparcie i mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy po tej samej stronie barykady – mówi sam zainteresowany. - Piotr to mądry człowiek i utalentowany koszykarz. Przez wiele miesięcy dbaliśmy o jego zdrowie najlepiej jak się dało. Niestety organizm Piotra wymaga kolejnej interwencji medycznej, która eliminuje go z możliwości udziału w zajęciach zespołu i meczach. Jest mi szalenie przykro, że ten sympatyczny młody człowiek ma permanentnie tego rodzaju problemy – mówi Arkadiusz Lewandowski, prezes Anwilu.

24-letni zawodnik jeszcze niedawno uważany za spory talent polskiej koszykówki. Wiele osób widziało w młodzieżowcu ze Stalowej Woli koszykarza, którego talent może mocno rozkwitnąć. Nikt nie mógł przejść obojętnie obok Pamuły, który potrafił seryjnie dziurawić kosze zza linii 6.75 m. Z koszykarzem wiązano spora przyszłość we Włocławku, gdzie przeniósł się latem 2013 roku. W sezonie 2013/2014 z powodu kontuzji wystąpił w 25 spotkaniach, w których niekoniecznie mógł przedstawić swoje największe walory.

Nie udało mu się również w tym sezonie, choć jeszcze niedawno mówiło się, że Predrag Krunić może mieć spora pociechę z Polaka. Niestety, problemy zdrowotne 24-latka nie dają o sobie zapomnieć i na najbliższe tygodnie znów uniemożliwiają mu regularną grę. Prawdopodobnie przejdzie operację pleców. To z kolei sprawia, że koszykarz nie mógł przejść miesięcznego okresu try-out, przewidzianego dla niego po tym jak wrócił do gry po zabiegu artroskopii stawu skokowego.

0

Był taki mecz: Osiem razy Crispin

PLK | 27.11.2014 18:38

Raz, dwa, trzy... osiem razy trzy. Tylko jednego koszykarzowi udało się osiągnąć taki wynik w finale polskiej ekstraklasy.

W 2005 roku Prokom Trefl Sopot walczył o zdobycie drugiego z rzędu mistrzostwa Polski i był faworytem rywalizacji z Anwilem Włocławek. Wygrał pierwsze spotkanie na własnym parkiecie, by w drugim dostać zimny prysznic. Oj bardzo zimny... A polewał Joe Crispin, snajper gości mający niebywałą łatwość oddawania rzutów z dystansu.

Przed wylądowaniem na Kujawach Crispin dzięki swoim umiejętnościom strzeleckim trafił nawet do NBA. Grał w barwach Los Angeles Lakers z Kobem Bryantem i Phoenix Suns ze Stephonem Marburym. W jednym z meczów w koszulce Słońc zdarzyło mu się zdobyć 13 punktów w 9 minut. I takim właśnie był typem zawodnika. W całym sezonie wcale nie miał rewelacyjnej skuteczności, lecz jeśli danego dnia akurat ''wpadało'' to mógł załatwić każdego. Tak stało się właśnie 14 maja 2005 roku w hali 100-lecia Sopotu. -  Nie da się ukryć, że przegraliśmy ważne spotkanie. Staraliśmy się ograniczyć, widząc co się dzieje, snajperskie popisy Crispina, ale on miał swój dzień i punktował nas niemiłosiernie – przyznał po omawianym przez nas spotkaniu trener Prokomu Eugeniusz Kijewski.

''Amerykanin Joe Crispin pierwszą kwartę przesiedział głównie na ławce rezerwowych. W drugiej postanowił zostać bohaterem. Czynił to skutecznie czterokrotnie trafiając za "3". A Prokom? To był dramat, do tego jeszcze na oczach sponsora, bo na trybunie siedział Ryszard Krauze. Przez pierwszych dziewięć minut tej kwarty sopocianie zdobyli zaledwie cztery punkty po rzutach wolnych Filipa Dylewicza. Anwil prowadził już różnicą 19 "oczek" (45:26).'' - relacjonował portal Gdansk.naszemiasto.pl. W zasadzie przesadą jest twierdzenie, że tylko Crispin wygrał Anwilowi to spotkanie. Owszem, był skuteczny, ale mało kto pamięta, że do trafienia 8 trójek potrzebował 14 prób, a w sumie zakończył występ z przeciętną skutecznością 9/19 z gry. Inna sprawa, że jego trójki były wisienkami na pysznym torcie, bo tak można określić wyśmienitą postawę Anwilu

Dobre zawody rozegrali obwodowi Ed Scott i Gintatas Kadziulis. Ten pierwszy bardzo przydał się w drugiej połowie. ''Na początku trzeciej kwarty Prokom zaczął wreszcie grać. Przez dwie i pół minuty odrobił większość strat przegrywając już zaledwie trzema punktami (44:47). Niestety zamiast pójść za ciosem sopocianie znowu zaczęli pudłować nawet w najbardziej dogodnych sytuacjach rzutowych. Z kolei w Anwilu zapragnął zabłysnąć Ed Scott. W tej kwarcie zdobył 11 punktów, kolejnych 8 dorzucił Crispin.'' - czytamy na Gdansk.naszemiasto.pl. ''Na początku czwartej kwarty, po siódmym rzucie zza linii 6,25 Crispina, koszykarze Anwilu uzyskali prowadzenie w meczu 77:54. W końcówce Prokom zmniejszył nieco przewagę rywali, ale grając słabo w defensywie i nieskutecznie w ataku nie był w stanie zagrozić drużynie z Kujaw'' – pisał korespondent Wirtualnej Polski.

– W ataku czułem się dzisiaj bardzo dobrze, choć wychodzenie na czystą pozycję i oddawanie rzutów kosztowało mnie wiele sił. Jestem takim graczem, który dobrze się czuje, gdy gra długo i ma często piłkę. W obronie zagraliśmy z podobną intensywnością jak w pierwszym, czwartkowym meczu – mówił po spotkaniu Crispin. - Zwycięstwo w Sopocie w drugim meczu finału może być kluczowe dla losów rywalizacji, ale tak naprawdę wszystko jest możliwe i wszystko zależeć będzie od dwóch następnych meczów we Włocławku. Dwukrotne pokonanie Prokomu we własnej hali to dla nas prawdziwe wyzwanie, bo zespół z Sopotu to bardzo dobra drużyna mająca w składzie doświadczonych zawodników – dodawał.

Szybko okazało się, że temu wyzwaniu jego zespół nie sprostał. W kolejnej konfrontacji we Włocławku Anwil został rozgromiony 74:41, a Crispin trafił tylko 1 z 8 rzutów z dystansu. Prokom wygrał serię finałową 4-2. A po Crispinie kibicom Anwilu pozostało to nagranie:



14.05.2005 Prokom Trefl Sopot – Anwil Włocławek 75:85 (22:22, 12:23, 18:29, 23:11)

Prokom:
Goran Jagodnik 20 (5 zbiórek), Filip Dylewicz 12, Tomas Masiulis 11 (9 zbiórek), Darius Maskoliunas 9 (3/3 za 3), Adam Wójcik 8, Istvan Nemeth 7 (1/7 za 3), Tomas Pacesas 5, Mark Miller 2, Mariusz Bacik 1, Aleksandar Radojević 0, Desmon Farmer 0, Andrija Cirić 0;

Anwil: Joe Crispin 28 (8/14 za 3), Gintaras Kadziulis 18 (3/4 za 3), Ed Scott 13 (5 asyst), Gatis Jahovics 9, Dragan Vukcević 5, Dusan Jelić 5 (6 zbiórek), Hubert Radke 4, Tomas Nagys 3 (6 zbiórek), Robert Witka 0, Rinalds Sirnins 0

Zobacz pełne statystyki na PLK.pl

Najciekawsze tweety