Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

PLK

Terminarz

REKLAMA

Sezon:

Kolejka I

Kolejka II

Kolejka VI

Kolejka III

Kolejka IV

Kolejka V

Kolejka VII

Kolejka VIII

Kolejka XVII

Kolejka IX

Kolejka X

Kolejka XI

Kolejka XII

Kolejka XIII

Kolejka XIV

Kolejka XV

Kolejka XVI

Kolejka XVIII

Kolejka XIX

Kolejka XX

Kolejka XXIX

Kolejka XXI

Kolejka XXII

REKLAMA

0

26% Filipa Matczaka ze Stelmetem

PLK | 03.05.2016 20:35

Wszyscy wiedzieliśmy, że Stelmet wyeliminuje Asseco w stosunku 3:0 i we wtorek mistrz Polski dopełnił dzieła. Filip Matczak - wschodząca gwiazda PLK? - w serii ze Stelmetem miał 6/23 z gry.

Absolutnie nie jest tak, że Filip Matczak jest winowajcą sromotnej porażki Asseco ze Stelmetem. Ona - tak, wiemy, że to jest sport i wszystko jest możliwe - była pewna przed startem rywalizacji, europejski Stelmet od możliwości drużyny z Gdyni dzieli wiele. W trzech meczach Asseco zdobyło w sumie 165 punktów, czyli średnio 55 w jednym spotkaniu. Cały zespół z Gdyni miał 56/162 z gry, czyli 34% z gry.

Ale Matczaka szczególnie obserwowaliśmy w tej rywalizacji, bo raz, że 23-letni rzucający jest wychowankiem klubu z Zielonej Góry, a dwa, że po trzech sezonach w Asseco, w którym robił postępy, liczyliśmy, że pokaże w serii ze Stelmetem coś wyjątkowego - serię celnych rzutów, ciekawą zdobycz punktową, sprytną grę, która przełamie obronę Stelmetu.

Nie pokazał - w trzech meczach z mistrzem Polski Matczak zdobył 18 punktów. Miał 6/23 z gry, 8 asyst i 5 strat. We wtorkowym, trzecim meczu tej serii, zdobył tylko 4 punkty. Najlepszymi strzelcami Asseco byli Anthony Hickey i Przemysław Żołnierewicz, którzy rzucili po 14. Dla Asseco 14 punktów uzyskał Przemysław Zamojski, a po 13 rzucili Dee Bost i Nemanja Djurisić.

Stelmet wygrał w Gdyni 92:55 i pewnie awansował do półfinału playoff.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl
 

0

Piotr Pastusiak w siódemce na Final Four

PLK | 03.05.2016 10:16

Polski sędzia znalazł się w gronie siedmiu sędziów, którzy zostali nominowani do prowadzenia meczów Final Four Euroligi w Berlinie (13-15 maja). To pierwsze takie wyróżnienie dla 40-letniego sędziego ze Szczecina.

Oprócz Polaka, spotkania w Berlinie prowadzić będą Grek Christos Christodoulou, Słoweniec Damir Javor, Włoch Luigi Lamonica, Łotysz Olegs Latisevs, Niemiec Robert Lottermoser i Borys Ryżyk z Ukrainy. W półfinałach CSKA Moskwa zmierzy się z debiutantem Lokomotiwem Kubań Krasnodar, a w drugiej parze zagrają Fenerbahce i Laboral Kutxa.

Dla Pastusiaka to drugie poważne wyróżnienie w ostatnich miesiącach - Polak otrzymał także nominację do prowadzenia meczów na igrzyskach w Rio de Janeiro. Będzie pierwszym polskim arbitrem od 16 lat na największej sportowej imprezie świata. Ostatnim był Grzegorz Ziemblicki w Sydney 16 lat temu.

Pastusiak jest arbitrem od 1994 roku. Sędzią międzynarodowym FIBA został sześć lat później. Od 2013 roku prowadzi spotkania w Eurolidze kobiet i mężczyzn, był także arbitrem podczas ME koszykarek w 2013 roku.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...
 

0

LeBron James – jeszcze raz po prostu za silny

NBA | 03.05.2016 09:43

Cavaliers dali się trochę postraszyć Hawks na własnym parkiecie, ale pokazali moc w kluczowych minutach. Prowadzeni przez LeBrona Jamesa wygrali 104:93 pierwszy mecz półfinału na Wschodzie.

Długo wydawało się, że wygrana w meczu nr 1 przyjdzie „Kawalerzystom” znacznie łatwiej. Od początku spotkania świetnie trafiali z dystansu (15/31 w całym meczu), niszczyli rywala na deskach (świetny Trstan Thompson!) i ograniczali najważniejsze atuty Hawks – Al Horford miał 3/14 z gry, a Kyle Korver zdołał oddać tylko 1 (jeden) rzut z dystansu. W trzeciej kwarcie ich przewaga sięgała już 18 punktów, gdy nieoczekiwany sygnał do pościgu dał gościom Dennis Schroeder.

Niemiecki rozgrywający niemal w pojedynkę zaczął odrabiać straty, grając swoje być może najlepsze minuty w dotychczasowej karierze. Trafiał z dystansu (5 celnych trójek), wchodził na kosz, odrzucał do kolegów (6 asyst). W 29 minut zdobył 27 punktów, a kiedy w końcu do kosza z bliska trafił Horford, Hawks wyszli nawet na jednopunktowe prowadzenie, na niecałe 5 minut przed końcem spotkania, zaliczając serię 26:7.

Prowadzenie gospodarzom przywrócił trudnym rzutem JR Smith, ale to znów LeBron James był tym, którego w kluczowych momentach nie była w stanie zatrzymać obrona rywala. Grający dobrze przez cały mecz LBJ (25 pkt.), po zakończonym zdobyciem punktów z faulem, przesądzającej o zwycięstwie akcji, mógł w ulubionym geście prężyć swój biceps – Cavs nie tylko wygrali pierwszy mecz z Hawks, ale potwierdzili, że ten przeciwnik po prostu im leży.

Przed meczem numer 2 kibice w Cleveland bardziej niż o dalszy rozwój tej serii, obawiają się o zdrowie Kevina Love’a. Gracz, który nie zagrał w poprzednich finałach NBA z powodu kontuzji prawego barku, doznał urazu tego samego miejsca, próbując złapać rywala na faul przy rzucie z dystansu. Zapewne w ciągu najbliższych godzin okaże się, czy sprawa jest poważna.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Wikimedia Commons
 

Najciekawsze tweety