Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

PLK

Terminarz

REKLAMA

Sezon:

Kolejka I

Kolejka II

Kolejka III

Kolejka IV

Kolejka V

Kolejka VI

Kolejka VII

Kolejka VIII

Kolejka IX

Kolejka X

Kolejka XI

Kolejka XII

Kolejka XIII

Kolejka XIV

Kolejka XV

REKLAMA

0

PLK: Szukamy dziury w całym?

PLK | 21.10.2014 00:41

Po okresie transferowym Stelmet Zielona Góra był jednym z głównych faworytów do detronizacji PGE Turowa Zgorzelec. Dobrym prognostykiem były eliminacje Euroligi, ale jak pokazał pierwszy mecz w  Europucharze oraz ostatni pojedynek we Wrocławiu, zespół ciągle jest w budowie i potrzebuje korekt w kilku aspektach koszykarskiego rzemiosła, aby osiągnąć zakładane cele.

Po tym, jak Stelmet do końca walczył o wygraną z Uniksem Kazań - późniejszym triumfatorem eliminacji Euroligi, wydawało się, że ten mecz będzie stanowił bazę do dobrej gry już od początku nowego sezonu. Wówczas świetnie zaprezentował się Steve Burtt. Amerykanin nadal trzyma poziom, ale jego koledzy wyraźnie obniżyli loty, ostatnie dwa mecze dobitnie pokazały, że zielonogórzanie są dalecy od optymalnej formy.

Quinton Hosley dalej miewa problemy z właściwą selekcją rzutów, a co ważniejsze mentalnie jest poza zespołem i jeśli taki stan rzeczy będzie utrzymywał się nadal, to z jego gry może wyniknąć więcej szkód niż pożytku. Z letargu nie może obudzić się Przemysław Zamojski, a jego problemy ciągną się jeszcze od meczów reprezentacji z sierpnia. Rzucający zatracił dawną dynamikę, a rozregulowany celownik zaczyna go powoli irytować. Adamek powinien zrobić wszystko, aby przywrócić go do dawnej dyspozycji, gdyż jest to wciąż jeden z najlepszych graczy w Polsce na swojej pozycji. Łukasz Koszarek odpoczął latem od kadry i wyraźnie jest głodny gry w koszykówkę. Problem polega na tym, że lubi dominować na obwodzie, a przynajmniej na razie musi podporządkować się pracy na rzecz innego lidera. Chodzi o wspomnianego Burtta. Amerykanin świetnie czyta grę i z ogromną precyzja wykorzystuje błędy rywali. Momentami gra zbyt indywidualnie, ale wynika to bardziej z bezsilności wobec słabszej postawy kolegów. Z tego opisu może wyłaniać się słabość obwodu Stelmetu ale tak nie jest. Po prostu zadaniem trenera jest dopasowanie możliwości zawodników dla dobre zespołu.

Sytuacja dużo gorzej wygląda pod koszem, ale tu mamy raczej do czynienia z błędami konstrukcyjnymi w budowie składu, wszak wszyscy wysocy gracze, oprócz Aarona Cela dysponują podobną charakterystyką, co znaczenie utrudnia dopasowanie taktyki do konkretnego rywala. Adamek znalazł się chyba między młotem a kowadłem. Bo niby ma spore pole do manewru, ale każdy zawodnik ma zbliżone predyspozycje. A problem jest i nie należy go zamiatać pod dywan. Pamiętacie Ryana Randle z występów w Śląsku Wrocław? Albo Sharone’a Wrighta? I sami przyznacie nam kibice Stelmetu – chcielibyście takich koszykarzy w swoim klubie? Zielonogórzanie potrzebują podkoszowej dominacji. Chevon Troutman ani Daniel Johnson tego nie zapewnią. To koszykarze, którzy wystarczą na PLK, ale na europejskie puchary już nie. Chyba, że zamiast zabijania ich umiejętości znajdą obok siebie koszykarza dominatora, potrafiącego zrobić podkoszową różnice. Takiego, do którego posłana piłka oznacza punkty. 

Stelmet zrobił przyzwoite zakupy przed sezonem. Dobierał graczy skrupulatnie, dokładnie penetrując rynek. Po kilku spotkaniach trudno wydać wyrok, czy klub dokonał właściwych wyborów. Stelmet potrzebuje czasu, choć już teraz uwypukliły się problemy, z którymi musi poradzić sobie nie tylko Adamek, ale i wszyscy pracownicy klubu. Zrzucanie wszystkich win na trenera, byłoby ogromnym błędem. Bo, że Adamek to dobry trener, to wątpliwości nie mamy.

Oskar Struk, Mateusz Starzec

0

PLK: Nazywam się Kwamain Mitchell

PLK | 21.10.2014 00:01

Jeżeli do 3. kolejki mało kto znał imię i nazwisko - Kwamain Mitchell, to szybko powinien nadrobić zaległości.  

25-letni koszykarz Polfarmex Kutno w poniedziałkowy wieczór ustanowił rekord strzeleckiego sezonu 2014/2015. 38 zdobytych punktów, to zdecydowanie najlepszy wynik trzech pierwszych kolejek w TBL. Mitchell starał się jak mógł, ale jego zespół przegrał z PGE Turowem Zgorzelec 89:91. Sam mecz był bardzo wyrównany. Przyjezdni mieli wielką chrapkę na zwycięstwo i gdyby nie celna trójka Vlada Moldoveanu na osiem sekund przed końcem, to gości mogliby świętować zwycięstwo z zespołem z Euroligi.

PGE Turów dzięki temu zwycięstwu dołączył do AZS-u Koszalin i Śląska Wrocław. Wszystkie te zespoły mają jak na razie bilans (3-0). 

PGE Turów Zgorzelec - Polfarmex Kutno 91 : 89

(27:29, 14:20, 26:20, 24:20)

0

Przemysław Żołnierewicz: Grać dynamicznie

PLK | 20.10.2014 13:36

- Zawsze staram się grać dynamicznie. Pewne atuty udało mi się przenieść do seniorów - mówi 19-latek z Asseco Gdynia Przemysław Żołnierewicz, który nieźle rozpoczął sezon tauron Basket Ligi zdobywając w trzech meczach 15 punktów w ciągu 23 minut.

Oskar Struk: W mecz z beniaminkiem ze Szczecina weszliście z dużą koncentracją i intensywnością, mieliście świadomość wagi tego spotkania?

Przemysław Żołnierewicz:
Na pewno każdy mecz u siebie jest dla nas istotny. Graliśmy z beniaminkiem, który chciał odnieść pierwszą wygraną w sezonie. Dobrze kontrolowaliśmy tablice, przez co udało nam się odskoczyć rywalom już na początku spotkania.

Gdy wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, pozwoliliście przeciwnikom wrócić do gry?

Zanotowaliśmy lekki przestój, a rywal to wykorzystał. Na szczęście wymusiliśmy kilka przewinień i udało nam się opanować sytuacje.

Duża w tym pana zasługa, gdyż w 40 sekund zdobył pan pięć punktów.

Cieszę, że mogłem pomóc zespołowi. Starałem się wykonywać założenia trenera. W ważnym momencie udało mi się dać pozytywny impuls. Najważniejsza jest kolejna wygrana drużyny.

Pokazał pan ogromny ciąg na kosz. Ten element skutkował w juniorach, w seniorach także przynosi efekty? 

Na pewno zawsze staram się grać dynamicznie. Pewne atuty udało mi się przenieść do seniorów. Najważniejsze jest dobro drużyny i mój dalszy rozwój.

W okresie przygotowawczym miał pan problemy zdrowotne, czy mogą one mieć przełożenie na pańską formę na przestrzeni sezonu?

Mogę tylko powiedzieć, że miałem drobne problemy zdrowotne. Na pełnych obrotach trenuję od miesiąca i fizycznie czuje się coraz lepiej i moja forma powinna systematycznie rosnąć.

Klubowi działacze nie znaleźli następcy Łukasza Seweryna, dlatego większa presja spoczywa na panu. Czy jest ona odczuwalna?

Trener ciągle powtarza, że na nas nie spoczywa żadna presja i tak staramy się do tego podchodzić. Najważniejsza jest realizacja założeń i ciągła praca nad sobą.   

Trener David Dedek wzbrania się przed określeniem celów na ten sezon, ale na co liczy pan pod względem indywidualnym?

Na pewno chciałbym wkroczyć na wyższy poziom sportowy. Mam dopiero 19 lat i wciąż się rozwijam koszykarsko. Projekt rozwoju drużyny obliczony jest na kilka lat, mam Nadzieję, że będę jego częścią. Chcę nabierać niezbędnego doświadczenia i z każdym meczem być coraz lepszym.     

Kolejną okazją do wygranej będzie mecz derbowy. Czy pomimo niższej rangi wywołuje on u zawodników dodatkowe emocje? 

Na pewno tak, szczególnie biorąc pod uwagę wspólną historię obu klubów. Najważniejsza będzie wygrana. Zrobimy wszystko, aby dać naszym kibicom odrobinę radości z tytułu wygranej w derbowym meczu.      
 

Najciekawsze tweety