Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

PLK

Terminarz

REKLAMA

Sezon:

Kolejka I

Kolejka II

Kolejka III

Kolejka IV

Kolejka V

Kolejka VI

Kolejka VII

Kolejka VIII

Kolejka IX

Kolejka X

Kolejka XI

Kolejka XII

Kolejka XIII

Kolejka XIV

Kolejka XV

Kolejka XVI

Kolejka XVII

Kolejka XVIII

Kolejka XIX

Kolejka XX

Kolejka XXIV

Kolejka XXI

REKLAMA

0

NBA: 29 punktów Jamesa, dogrywka w Los Angeles

NBA | 05.03.2015 12:01

 Indywidualny popis LeBrona Jamesa był jednym z najlepszych elementów ostatniej nocy w NBA. Emocji nie zabrakło również w starciach Clippers z Blazers oraz Thunder z Sixers, gdzie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

 Toronto Raptors, osłabieni brakiem Kyle’a Lowry’ego, nie byli w tym spotkaniu stroną dominującą. Przyjezdni prawie od samego początku narzucili swój styl gry, budując 14-punktową przewagę jeszcze przed przerwą. Było to efektem m.in. świetnej współpracy LeBrona Jamesa z Timofiejem Mozgowem, co tylko potwierdza, że transfer rosyjskiego środkowego był dobrym posunięciem władz Cavs.

Z biegiem czasu mecz robił się jednak coraz bardziej wyrównany, a pod koniec czwartej kwarty po trójce Louisa Williamsa Raptors wyszli na prowadzenie po raz pierwszy od premierowej odsłony meczu (93:91).

Wtedy jednak uaktywnił się LeBron (15 punktów w ostatniej kwarcie!) i biorąc wynik spotkania na swoje barki odebrał gospodarzom szanIndywidualny popis LeBrona Jamesa był jednym z najlepszych elementów ostatniej nocy w NBA. Emocji nie zabrkało również w starciu Clippers z Blazers, gdzie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.
sę na zwycięstwo we własnej hali. Mecz zakończył się wynikiem 120:112.

Bohaterem tego wieczoru (oprócz Jamesa, który zapisał na swoim koncie 29 oczek oraz 14 asyst - najwięcej w tym sezonie) był Kyrie Irving (26 punktów, 8 decydujących podań), skuteczny w zdobywaniu punktów oraz mądrze prowadzący grę drużyny. Warto wspomnieć też o Kevinie Love (double-double w postaci 22 punktów oraz 10 zbiórek).

Wśród przegranych wyróżnili się Jonas Valanciunas oraz Louis Williams (po 26 oczek) oraz DeMar DeRozan (25 punktów).

Toronto Raptors - Cleveland Cavaliers 112 : 120

(25:28, 18:29, 31:27, 38:36)


Indiana Pacers - New York Knicks 105 : 82

(30:19, 35:22, 23:23, 17:18)


Orlando Magic - Phoenix Suns 100 : 105

(25:22, 27:21, 17:34, 31:28)


Boston Celtics - Utah Jazz 85 : 84

(18:19, 16:14, 27:22, 24:29)


Brooklyn Nets - Charlotte Hornets 91 : 115

(15:35, 29:21, 22:32, 25:27)


Houston Rockets - Memphis Grizzlies 100 : 102

(31:24, 28:30, 20:25, 21:23)


Minnesota Timberwolves - Denver Nuggets 85 : 100

(27:26, 16:34, 22:17, 20:23)


New Orleans Pelicans - Detroit Pistons 88 : 85

(17:24, 25:22, 23:17, 23:22)


Oklahoma City Thunder - Philadelphia 76ers 123 : 118

(37:34, 19:25, 28:31, 26:20)


Miami Heat - Los Angeles Lakers 100 : 94

(28:25, 18:26, 30:22, 24:21)


San Antonio Spurs - Sacramento Kings 112 : 85

(26:27, 28:11, 31:23, 27:24)


Golden State Warriors - Milwaukee Bucks 102 : 93

(25:19, 28:34, 19:18, 30:22)


Los Angeles Clippers - Portland Trail Blazers 93 : 98

(24:28, 24:18, 20:20, 19:21)

0

PLK: Na zakończenie kolejki dogrywka

PLK | 04.03.2015 22:00

Na zakończenie 21. kolejki Tauron Basket Ligi Asseco Gdynia ograło Energę Czarnych Słupsk 84:79. 28 punktów i 9 asyst w zespole gospodarzy zanotował A.J Walton. 

Ostatnim meczem 21. kolejki Tauron Basket Ligi był pojedynek pomiędzy Asseco Gdynia a Energa Czarni Słupsk. Tym samym w Gdyńskiej Arenie starły się zespoły zajmujące odpowiednio szóstą i siódmą lokatę w TBL. Natomiast ewentualne zwycięstwo słupszczan spowodowałoby, że znacznie bardzie zbliżyliby się do czołowej piątki naszej ligi.    Początkowe minuty tego meczu były bardzo wyrównane. Jednak z czasem coraz większą przewagę zaczęli uzyskiwać gospodarze. Twarda obrona oraz błyskawiczne przechodzenie do ataku Asseco sprawiło, że ich prowadzenie systematycznie rosło. Od samego początku bardzo aktywny był Filip Matczak, który szybko uzbierał na swoim koncie siedem „oczek”. Natomiast pod koszem twardo walczyli Ovidijus Galdikas oraz Callistus Eziukwu. Ale środkowy słupszczan w przeciwieństwie do Litwina w swoich boiskowych poczynaniach był zupełnie osamotniony. Zupełnie bezbarwny był pierwszy strzelec Czarnych – Karol Gruszecki, który w całej pierwszej połowie nie zdobył nawet punktu. Na obwodzie zawodził także Jerel Blassingame. Amerykanin zamiast skupić się na grze wdawał się potyczki słowne z sędziami oraz rywalami. Tymczasem po drugiej stronie błyszczał A.J. Walton. Gwiazdor Asseco dość szybko powędrował na ławkę, bo w połowie pierwszej kwarty, ale po powrocie na parkiet był wręcz nie do zatrzymania. Absolwent uczelni Baylor w całej pierwszej połowie zanotował na swoim koncie aż 14 punktów i sześć asyst.    Po fatalnej pierwszej połowie drużyna Energa Czarni Słupsk wyszła na trzecią kwartę już dużo bardziej skoncentrowana. Goście w pierwszych minutach drugiej połowy szczególnie imponowali agresywną obroną, którą bez wątpienia zaskoczyli swoich przeciwników. Natomiast w ataku wciąż główną siłą Czarnych był Callistus Eziukwu, który świetnie odnajdywał się w walce podkoszowej. Jednak gospodarze dość szybko znaleźli sposób na lidera Czarnych. Asseco w każdej akcji faulowało środkowego rywali, a ten na linii rzutów wolnych przechodził prawdziwe katusze. Jednostronna i czytelna gra słupszczan ponownie się na nich zemściła. Po początkowej niemocy, kolejny raz ofensywę Asseco odblokował A.J. Walton, który swoich rywali ogrywał z dziecinną łatwością. Zaś pod koszem – nieoczekiwanie – uaktywnił się Jakub Parzeński. Lepsza gra żółto-niebieskich sprawiła, że przed ostatnią decydującą kwartą prowadzili oni 61:48.    W ostatniej kwarcie w poczynania obu ekip wdarło się sporo chaosu, który jednak znacznie sprzyjał drużynie przyjezdnej. Czarni skutecznie wykorzystywali kolejne straty Asseco. Po słabym początku w końcu na obwodzie swoje zadania spełniali Kyle Shiloh oraz Karol Gruszecki. Strzelecki duet słupszczan w całej drugiej połowie zdobył łącznie aż 31 punktów, z czego znaczą część w czwartej kwarcie. Natomiast heroiczna pogoń Czarnych – niespodziewanie – zaczęła przynosić efekt. W samej końcówce kluczowymi „trójkami” popisali się Jarosław Mokros, Kyle Shiloh oraz Drago Pasalić. Zaś w decydujących sekundach spotkania tylko jeden z dwóch rzutów wolnych trafił Walton. Przy dwupunktowym prowadzeniu gospodarzy na dziewięć sekund przed końcem zimną krwią wykazał się Shiloh. Rzucający obrońca gości minął po zasłonie pod kosz i bez skrupułów wykończył swój dwutakt. Tym samym doprowadzając do dogrywki.    Doliczony czas gry od niezwykle efektownych rzutów zza łuku rozpoczęli Przemysław Frasunkiewicz oraz Karol Gruszecki. Zaś po koszem ponownie ścierali się Ovidijus Galdikas i Callistius Eziukwu. Jednak w tej ekscytującej wymianie ciosów dużo lepiej odnajdywali się gospodarze. Swoim ogromnym doświadczeniem błysnął Frasunkiewicz. Popularny „Franz” trafił kolejną „trójkę”, a w obronie walczył jak za najlepszych lat swojej kariery. Ostatecznie Asseco Gdynia nie dało sobie wybrać tego niezwykle cennego zwycięstwa i szczęśliwie pokonało drużynę Energa Czarni Słupsk 84:79. Tym samym utrzymując swoją szóstą pozycję w tabeli Tauron Basket Ligi. 

Asseco Gdynia - Energa Czarni Słupsk 84 : 79

(19:13, 24:16, 18:19, 10:23)

 

0

Głos kibica: 11-latkowie nadzieją polskiego basketu

Młodzież | 04.03.2015 20:34

Na naszym portalu rozpoczynamy cykl: Głos kibica. Stwarzamy wam miejsce, w którym będziecie mogli podzielić się swoimi wrażeniami i opiniami z wszystkimi czytelnikami. Nurtuje Was jakiś temat? Skontaktujcie się z nami - redakcja@polskikosz.pl

Z każdej strony można usłyszeć o kryzysie polskiej koszykówki, o dalekim dystansie do popularności siatkówki czy piłki ręcznej. Obserwując komentarze i wypowiedzi włodarzy PLK i PZKosz, czy też działaczy lokalnych związków, wydaje się, że oni żyją w innym świecie i widzą zupełnie inną rzeczywistość. Są pełni przechwałek i przekonania, o tym że koszykówka w Polsce powoli staje się „sportem narodowym”.

Dlaczego zatem Andrzej Pluta zabrał swoje dzieciaki, aby je szkolić w Hiszpanii, dlaczego Adam Wójcik coraz głośniej mówi, że chętnie zrobiłby to samo? Patrzę na to zjawisko jako osoba mocno związana z koszykówką, choć poza wszelkimi strukturami, jako osoba, która kiedyś trenowala i grała, jako osoba zaangażowana w funkcjonowanie małych klubów z niewielkich ośrodków, w końcu jako ojciec dzieciaków na początku drogi sportowej. Nie mogę się nadziwić w jak dużym stopniu lokalne związki lekceważą rolę szkolenia i prowadzenia rozgrywek dla dzieci. Nie obserwuję w ogóle zainteresowania tymi najmniejszymi kategoriami wiekowymi, są one zepchnięte na margines uwagi. Gdyby nie zaangażowanie trenerów, tak naprawdę ludzi dla których koszykówka jest całym życiem, to jestem pewien, że żaden dzieciak z mniejszej miejscowości nie grałby w Skrzatach, ani Żakach.

Zdarzają się sytuacje, gdy na obsadę turnieju ligowego w Żakach przyjeżdża (często na 4 mecze) 2 sędziów niedługo po kursie i bez przygotowania do prowadzenia meczów dla dzieci. Gwiżdżą błędy 3 sekund, 5 sekund, 8 sekund, gestykulują kroki, błąd podwójnego kozłowania, błąd połowy, bez słowa wyjaśnienia, co dziecko zrobiło źle. To prowadzi do zniechęcenia być może przyszłego gwiazdora polskiej koszykówki. Znam masę takich przypadków, gdzie dziecko po dwóch takich meczach mówi: „to nie dla mnie, o co chodzi? przecież trzymałem piłkę, a sędzia mi ją kazał oddać”.

Znam przypadki ukarania młodego zawodnika faulem niesportowym czy technicznym, ponieważ trener kazał zabrać piłkę. Zgoda - może to popchnięcie nie miało wiele wspólnego z prawidłową postawą obronną, ale dziecko w wieku 10 -11 lat rozumie dosłownie, że trener kazał zabrać. Dlaczego sędzia nie tłumaczy dziecku każdej swojej decyzji ? Może dlatego że związek będzie z faulu technicznego miał kasę od klubu? Dlaczego związek każe klub karą finansową, bo trener, który prowadzi 3 kategorie wiekowe, z jedną z nich awansował do finału MP i musiał poprzekładać mecze w innej kategorii? Związek mający przedstawiciela w rozgrywkach na szczeblu krajowym nie wyraża zgody na przekładanie meczów i za walkowery pobiera kasę. Sorry, taki mamy klimat!

Można powiedzieć, że po co klub zgłaszał 3 kategorie do grania? Ale to pytanie może zadać tylko biurokrata liczący wpływy do kasy związku.
Co zatem zmienić, poprawić, by działało lepiej? Według mnie należy do minimum upraszczać przepisy dla najmłodszych kategorii wiekowych. Po co dziecku gwizdać 3 sekundy? Kiedy dziecko chce zdobyć punkty to widzi tylko kosz i chce do niego dorzucić, rzuca, zbiera, rzuca, zbiera, rzuca, zbiera kolega. W tej kategorii wiekowej nie ma miejsca na gwizdanie 3 sekund… 5 sekund - kolejny temat do niegwizdania, przecież sędzia może wyjąć gwizdek z ust i podpowiedzieć „musisz podać piłkę” i dopiero interweniować. 8 sekund, błąd podwójnego kozłowania czy błąd połowy również powinny być traktowane z dużą dozą zrozumienia. Organizowanie turniejów ligowych trwających często 6 godzin, też nie wydaje mi się słuszne. Zmęczenie, rozkojarzenie, brak warunków do zjedzenia posiłku. Jeżeli od dzieci wymagamy przestrzegania przepisów dla dorosłych, to również traktujmy ich ligę jak ligę dla dorosłych. Jeden mecz w jeden dzień.

Marzy mi się aby w kategoriach dla dzieci, sędziowali ludzie z przygotowaniem pedagogicznym, którzy podpowiedzą, będą partnerami dla trenerów w rozwoju koszykarskiego rzemiosła ich małych podopiecznych. Marzy mi się, że na meczu będzie jeden bardzo doświadczony sędzia i jeden, który będzie się uczył. Marzy mi się, że w każdym związku będzie delegat czy komisarz, który bez zapowiedzi pojedzie na jeden czy drugi mecz i oceni obiektywnie pracę sędziów, wystawi im noty, opisze materiał do pracy nad rozwojem lokalnej koszykówki. Może wyłapie małych koszykarzy i małe koszykarki z małych ośrodków (celowo użyłem trzy razy słowa małe), ale tych dających nadzieję na przyszłość polskiej koszykówce. Szczerze mówiąc to są tylko marzenia, ale poza wszelkimi wątpliwościami, one ciągle są i dobrze, bo kto przestaje marzyć - umiera.

Imię i nazwisko do wiadomości redakcji

Krótki oświadczenie Adama Wójcika: Zgadzam się z większością tez stawianych w artykule, ale słowa o "krzywdzeniu" naszego zespołu przez układ wielkomiejski nie należą do mnie.

Najciekawsze tweety