*/

Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

Dwight Howard i Celtics - śmiać się czy płakać?

NBA | 29.06.2016 09:58

Celtics i Hawks - z tymi klubami usiądzie najpierw do rozmów środkowy, który kiedyś miał być Supermanem, a teraz jest wielkim znakiem zapytania.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Pierwszeństwo dla Hawks jest zrozumiałe, Atlanta do miasto, w którym Howard się urodził i wychowywał. Ale o wiele bardziej interesująco wygląda perspektywa przejścia do Bostonu. Czy Dwight Howard by tam pasował?

Na pierwszy rzut oka - idealnie. W tej chwili pewny kontrakt na przyszły sezon, jeśli chodzi o środkowych, ma tylko Kelly Olynyk, na którym Celtics potęgi raczej nie zbudują. Obecność Howarda pomogłaby rosnącej w siłę drużynie z Bostonu w rywalizacji z przeciwnikami ze wschodu NBA, którzy mają silnych graczy pod koszem, jak np. Jonas Valanciunas czy Andre Drummond.

Howard wciąż jest bardzo dobrym zbierającym, a Celtics byli pod tym względem jednym z najgorszych zespołów ligi w minionym sezonie. Z drugiej strony drużyna z Bostonu miała czwarty najwyższy ranking defensywny, a 30-letni środkowy, choć nie jest już taką bestią pod koszem jak kiedyś, mógłby obronne wskaźniki poprawić.

Tylko że przy Howardzie od lat pojawia się „ale”. Urazy, muchy w nosie, niezadowolenie ze swojej roli, wysokie zarobki i pamięć o świetnych sezonach w Orlando sprawiają, że nikt nie wie, co dzieje się w jego głowie. Nie wiadomo, czy wpasuje się zespół, czy nie będzie go psuł od środka. Celtics Brada Stevensa od kilku lat rozwijają się bardzo dobrze i podpisanie kontraktu z Howardem byłoby ruchem ryzykownym.

Według źródeł ESPN Howard, po tym jak zrezygnował z opcji w Houston, siądzie do rozmów nawet z pięcioma klubami - możliwe, że poza Hawks i Celtics znajdą się w tym gronie Heat.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Stephen Jackson miałby wrócić do Warriors?!

NBA | 29.06.2016 08:20

Nie wiadomo, co bardziej zadziwiające - informacja, że wicemistrzowie chcieliby go w sztabie szkoleniowym, czy chęć 38-latka do powrotu na boisko.

O tym, że Warriors są zainteresowani zaangażowaniem Jacksona w sztabie szkoleniowym, poinformował Mark Stein z ESPN. Jakkolwiek jest to zadziwiające, to może być i zrozumiałe - Steve Kerr i Jackson to dobrzy znajomi z czasów gry w Spurs, na wyjazdach mieszkali razem w pokoju. Poza tym, w związku z odejściem Luke’a Waltona, organizacja wymaga zmian - najpoważniejszym kandydatem na pierwszego asystenta jest Mike Brown, ale Kerr lubi stawiać też na początkujących szkoleniowców.

Tylko że „Captain Jack”, mistrz NBA z 2003 roku ze Spurs, którego pamiętamy też za udział w bijatyce Pistons z Pacers i awanturach z użyciem broni palnej w klubie ze striptizem, chce wrócić na boisko! - Szukam kolejnej szansy. Na pewno chcę odejść na swoich warunkach. Jestem gotowy, czuję się dobrze. Dałem sobie sześć miesięcy na sprawdzenie czy tak jest i tak, jestem gotowy - powiedział w ESPN.

Czy ktoś da mu szansę w roli zawodnika? W ciągu 14 sezonów „Captain Jack” reprezentował Nets, Spurs, Hawks, Pacers, Warriors, Bobcats, ponownie Spurs i na koniec, w rozgrywkach 2013/14, Clippers. Ostatni mecz w NBA Jackson rozegrał 6 stycznia 2014 roku. Jego średnia z 858 spotkań w karierze, to 15.1 punktu.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>
 

Bartosz Diduszko kontra rosnące oczekiwania

PLK | 29.06.2016 07:42

W Anwilu zaliczył sezon życia, w Toruniu dostał dużo wyższy kontrakt. Ale wejść na jeszcze wyższy poziom gry będzie trudno.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>

Trzy lata temu nikt by nie uwierzył, że o Diduszce będzie jeszcze tak głośno. W 2013 roku niemłody już wówczas skrzydłowy grał w drugoligowym WKK Wrocław, z którym awansował do I ligi. Ekstraklasa, ważna rola, szacunek u kibiców w Hali Mistrzów, kontrakt za kilkaset tysięcy złotych w Toruniu? Nieprawdopodobne stało się prawdziwe.

Pracowity, waleczny Diduszko znalazł się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. U Igora Milicicia odżył, rozegrał życiowy sezon. Rzucał średnio po 8.4 punktu, miał po 5.6 zbiórki. Bardzo dobrze bronił, świetnie walczył na atakowanej tablicy, był solidną opcją w ataku. W playoff, w którym leczył kontuzjowaną rękę, jego brak był widoczny.

Nie wiadomo jeszcze, na co liczą w Toruniu - czy Diduszko ma być zawodnikiem od zadań specjalnych, czy nowy trener będzie widział dla niego większą rolę. Na pewno jednak 29-letni skrzydłowy nie będzie już graczem typu „Jak mu się uda, to fajnie, jak nie, to trudno” - rosną oczekiwania, rosną zarobki. Około 30 tys. złotych miesięcznie, które podobno dostał w Polskim Cukrze, to kwota bliższa zawodnikom pierwszego planu i liderom niż uzupełnieniom.

Jak będzie to widział nowy trener? Jego jeszcze nie znamy. W Polskim Cukrze krystalizuje się za to polski skład - poza Diduszką są w nim Łukasz Wiśniewski, Tomasz Śnieg, Krzysztof Sulima, Aleksander Perka i Kamil Michalski. Solidnie, ale czy na medal? Wygląda na to, że w Toruniu, gdzie szykują się raczej do walki o podium niż o kolejne piąte miejsce, postawią przede wszystkim na silnych graczy z zagranicy.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>
 

Najciekawsze tweety