Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

NBA

Drużyny

REKLAMA

Atlantic Division | Central Division | Southeast Division | Northwest Division | Pacific Division | Southwest Division

Atlantic Division
Boston Celtics Terminarz Brooklyn Nets Terminarz
New York Knicks Terminarz Philadelphia 76ers Terminarz
Toronto Raptors Terminarz  
Central Division
Chicago Bulls Terminarz Cleveland Cavaliers Terminarz
Detroit Pistons Terminarz Indiana Pacers Terminarz
Milwaukee Bucks Terminarz  
Southeast Division
Atlanta Hawks Terminarz Charlotte Bobcats Terminarz
Miami Heat Terminarz Orlando Magic Terminarz
Washington Wizards Terminarz  
Northwest Division
Denver Nuggets Terminarz Minnesota Timberwolves Terminarz
Oklahoma City Thunder Terminarz Portland Trail Blazers Terminarz
Utah Jazz Terminarz  
Pacific Division
Golden State Warriors Terminarz Los Angeles Clippers Terminarz
Los Angeles Lakers Terminarz Phoenix Suns Terminarz
Sacramento Kings Terminarz  
Southwest Division
Dallas Mavericks Terminarz Houston Rockets Terminarz
Memphis Grizzlies Terminarz New Orleans Pelicans Terminarz
San Antonio Spurs Terminarz  

REKLAMA

0

Rusza NBA: Sezon 76(ers) porażek?

NBA | 24.10.2014 00:04

Upadek był szybki i... planowany. 76ers mogli próbować zbudować coś na bazie zespołu z play-off 2012, ale woleli zatankować. I stoją na stacji benzynowej...

Patrząc na sytuację w wieloletniej perspektywie działaczom z Filadelfii nie sposób się dziwić. Owszem, Jrue Holiday, Evan Turner, Thaddeus Young i spółka wyglądali dwa lata temu świetnie walcząc jak lwy o finał konferencji z Boston Celtics. Ale jednocześnie oczywiste wydawało się, że taki zestaw raczej nie ma potencjału do rywalizacje o najwyższe cele w "normalnych" warunkach (czytaj: jeśli przeciwnik nie rozsypie się z powodu kontuzji, jak Chicago Bulls w pierwszej rundzie 2012). Szóstki poszły w tankowaniu na całość i wykorzystały nadarzającą się okazję w postaci... kontuzji Nerlensa Noela. Paradoksalnie nie ma nic lepszego niż stracony debiutancki rok wybranej z wysokim numerem w drafcie potencjalnej gwiazdy przyszłości. Bo to oznacza, że młodzian może się spokojnie kurować, a twoja drużyna znowu będzie wybierać z wysokim numerem.

76ers udało się w ten sposób zdobyć kameruńskiego środkowego Joela Embiida i chorwackiego skrzydłowego Dario Saricia. I tu znowu... szczęście. Ten drugi w najbliższych rozgrywkach na pewno w NBA nie zagra (został w Europie) a pierwszy? Przypuszczalnie straci cały rok. Cudownie! 76ers znowu mogą znaleźć się w czołówce draftu i w sezonie 2015/2016 dysponować niesamowitym nagromadzeniem młodych talentów. Noel, Sarić, Embiid i najlepszy debiutant 2013/2014 Michael Carter-Williams już są w ich rękach, a gdyby tak dołożyć do tego jakiegoś zdolnego obwodowego snajpera... Można żałować, ze to nie gra komputerowa i nie możemy włączyć symulacji kilkunastu najbliższych miesięcy.

Zanim dojdzie do zebrania wszystkich przyszłościowych koszykarzy 76ers w całość, kibice ze stanu Pennsylwania muszą uzbroić się w cierpliwość. Najbliższe miesiące nie będą przyjemne, a powtórzenie 19 zwycięstw z poprzednich rozgrywek może być zadaniem ponad siły. Większa szansa na nawiązanie do nazwy i "osiągnięcie" 76 porażek. Nie jest wielką przesadą twierdzenie, że patrząc na skład 76ers wielu nawet dobrze zaznajomionych z NBA fanów co jakiś czas mysli sobie "hmmm, a to kto?". I dotyczy to nie tylko debiutantów, ale graczy występujących już w NBA, najczęściej w barwach... Sixers w poprzednim sezonie. Brandon Davies, Henry Sims, Casper Ware, Elliot Williams - przykro nam z tego powodu. Obyśmy za dwa lata musieli chociażby jednego z nich przepraszać, choć przypuszczalnie bardziej realnie wydaje się spotkanie z nimi w jednym z klubów polskiej ligi.

76ers 2014/2015:

PG: Michael Carter-Williams/Tony Wroten/Casper Ware
SG: K.J. McDaniels/Aleksiej Szwed/Jason Richardson/Elliot Williams
SF: Hollis Thompson/Chris Johnson/Jerami Grant
PF: Nerles Noel/Luc Mbah a Moute/Arnett Moultrie
C: Henry Sims/Brandon Davies/Joel Embiid

Trener: Brett Brown

Poprzedni sezon: 19-63 (15. miejsce w Konferencji Wschodniej)
 

0

Euroliga: Grali rywale PGE Turowa

Euroliga | 23.10.2014 23:38

Bayern Monachium pokonał Panathinaikos Ateny 81:75, a FC Barcelona ograła EA7 Emporio Armani Mediolan 78:63 - w meczach "polskiej" grupy C Euroligi. 

Szczególnie wysokie wyjazdowe zwycięstwo "Dumy Katalonii" należy uznać za spory sukces zespołu Xavi Pascuala. Barca była w tym meczu jednak zespołem zdecydowanie lepszym, a przede wszystkim skuteczniejszym. Gospodarze poza Danielem Hackettem mieli w tym meczu ogromne problemy ze skutecznością. Pudłował niemiłosiernie Alessandro Gentile (3/13 z gry). Dla Barcelony 21 punktów rzucił Alejandro Abrines. 

Więcej emocji było w drugim spotkaniu tej grupy. Bayern do zwycięstwa poprowadził Serb Dusko Savanović, który zapisał na swoim koncie 20 "oczek". Swoje dołożyli Nihad Djedović oraz Anton Gavel. 

Jednego punktu brakło do trzycyfrowej zdobyczy CSKA Moskwa. Klub ze stolicy Rosji wysoko pokonał Maccabi Tel-Aviv 99:80. Szalał Sonny Weems - 18 punktów i Sasha Kaun - 17. 

CSKA Moskwa - Maccabi Electra Tel Awiw 99 : 80

(21:19, 27:22, 32:13, 18:26)

Bayern Monachium - Panathinaikos Ateny 81 : 75

(17:16, 15:19, 25:24, 24:16)

EA7 Emporio Armani Mediolan - FC Barcelona Regal 63 : 78

(17:20, 15:25, 18:18, 13:15)

Neptunas Kłajpeda - Crvena Zvezda Telekom Belgrad 83 : 81

(25:20, 22:17, 20:24, 16:20)

Galatasaray Stambuł - Valencia Basket Club 71 : 64

(25:12, 22:12, 15:26, 9:14)

0

Euroliga: Kopciuszek przegrywa z Herosami

Euroliga | 23.10.2014 23:08

Jeżeli można przegrać w godnym stylu, to PGE Turów Zgorzelec dokonał tego po raz drugi. W czwartek mistrz Polski uznał wyższość Fenerbahce Ulker Istanbul 76:91- w 2. kolejce fazy zasadniczej Euroligi. Jasno trzeba powiedzieć - wstydu nie było. 

 

Turcy swoje olbrzymie możliwości zademonstrowali już w pierwszych kilku minutach. Od razu na kosmiczne obroty wskoczył Andrew Goudelock, do którego pilnowania odmeldowany został Jakub Karolak, który jeszcze niedawno biegał po parkietach drugoligowych. Były gracz Novumu Lublin pomimo szczerych chęci i ambicji nie był równorzędnym rywalem, dla byłego kolegi Kobe Bryanta. Goudelock rozpoczął mecz w iście profesorskim stylu, dzięki czemu przyjezdni prowadzili nawet 11:0. Zmuszeni do gonienia wyniku zgorzelczanie nie radzili sobie z tym zadaniem zbyt dobrze. Kilka udanych akcji zaprezentował co prawda Damian Kulig, ale to było za mało na rozpędzonych Turków.

Reprezentant Polski zasłużył w tym momencie na osobny akapit. Jako jeden z nielicznych w drużynie mistrzów Polski nie przestraszył się bardziej znanych rywali. Ba w pojedynku vis a vis z Janem Vesely zwyciężył bezapelacyjnie. Po Kuligu nie było widocznej tremy. Na parkiecie czuł się, jak gdyby po stronie rywala biegał zespół z.. dolnych rejonów Tauron Basket Ligi.

PGE Turów poza pierwszą kwartą był zespołem, który potrafił nawiązać rywalizację. Miodrag Rajković przez większą część meczu musiał szukać różnych rozwiązań taktycznych. Absencje Łukasza Wiśniewskiego oraz Michała Chylińskiego próbowali zatuszować Nemanja Jaramaz, Jakub Karolak oraz Michael Gospodarek. Ambitnie prezentował się ten ostatni, który jeszcze pół roku temu grał w zespole MCKiS Jaworzno wspólnie z Danielem Goldammerem czy Marcinem Wróblem. 

Polski klub przegrał podobnie jak Stelmet po raz drugi. Ale na tym porównanie obu klubów należałoby zakończyć. Dwa różne światy. Mistrz Polski przegrywa, ale w naprawdę przyzwoitym stylu.

PGE Turów Zgorzelec - Fenerbahce Ulker Stambuł 76 : 91

(15:30, 25:20, 20:19, 16:22)

Najciekawsze tweety