Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

0

NBA: Wizards w dół, Gortat w górę

NBA | 04.03.2015 09:05

Washington Wizards ponownie wracają na sciężkę porażek. Minionej nocy zespół Randy Wittmana uległ Chicago Bulls 92:97.

Mecz w United Center miał być dla gości szansą rozpoczęcia serii zwycięstw. Niestety zdziesiątkowany zespół Bulls pokazał, że w tegorocznym sezonie potrafi walczyć nie tylko z przeciwnościami losu. Brak Derricka Rose'a, Taja Gibsona? Dla zespołu Toma Thibodeau to nie ma wielkiego znaczenia. Potrzeba jest przecież matką wynalazków. Zespół "Byków" miał w tym meczu pomysł na zwycięstwo. Grali spokojną, rozważną koszykówkę. Kontrolowali tempo gry, dzięki czemu przez zdecydowaną większą część meczu byli na kilkupunktowym prowadzeniu. Wizards chcieli dopaść rywala w ostatniej kwarcie. Mieli taką możliwość, ale w najważniejszym momencie zaczął pudłować Bradley Beal. W odpowiedzi punkty zdobywał Nikola Mirotić, który w ostatnich spotkaniach znajduje się w znakomitej dyspozycji.

Urodzony w Podgoricy 23-latek przez ostatnie lata grał w Hiszpanii, gdzie zdołał wywalczyć m.in. dwukrotnie Puchar Hiszpanii oraz Superpuchar. Raz był mistrzem tego kraju. Mirotić w zespole "Byków" szybko odnalazł wspólny język z Thibodeau. We wtorek zdobył 23 punkty i miał 8 zbiórek, 22 dołożył Aaron Brooks. Z graczy rezerwowych słabo spisał się Kirk Hinrich. 

W zespole Wizards 12 punktów (6/9 za 2) i 12 zbiórek zanotował Gortat. 21 "oczek" i 11 asyst miał John Wall, słabiej wypadł wspomniany Beal, który przestrzelił aż 13 rzutów z gry. Pod koszem żadnego zagrożenia nie stworzył Brazlijczyk Hilario Nene. Zespół Washington czeka teraz starcie z Miami Heat. 

Washington Wizards - Chicago Bulls 92 : 97

(22:24, 22:27, 23:23, 25:23)

Czy wysokie porażki New York Knicks kogoś jeszcze zaskakują? Minionej nocy blisko 20 tyś. widzów zasiadło w Madison Square Garden w oczekiwaniu na wyrównaną walkę z Sacramento Kings. Musieli się jednak srodze zawieść bowiem ich zespół ani przez moment nie podjął rywalizacji na poziomie Kings. Ostatecznie gospodarze ulegli aż 86:124. 15 punktów dla gospodarzy zdobył Aleksey Shved, po 13 dołożyli Shane Larkin oraz Jason Smith. W zespole przyjezdnych najwięcej rzucił Rudy Gay - 25 oraz DeMarcus Cousin - 23. Nowojorczycy z bilansem (12-47) są najsłabszą drużyną Konferencji Wschodniej, mając o jedno zwycięstwo od koszykarzy Philadelphi 76ers. 

Sacramento Kings - New York Knicks 124 : 86

(35:19, 30:25, 35:29, 24:18)

Los Angeles Lakers - Charlotte Hornets 103 : 104

(30:27, 20:23, 20:24, 30:33)

Boston Celtics - Cleveland Cavaliers 79 : 110

(16:29, 20:32, 17:34, 26:15)

Houston Rockets - Atlanta Hawks 96 : 104

(31:22, 28:23, 22:27, 15:31)

Utah Jazz - Memphis Grizzlies 93 : 82

(20:19, 18:18, 27:23, 29:21)

Milwaukee Bucks - Denver Nuggets 95 : 106

(29:29, 26:22, 19:21, 30:25)

0

Europuchar: Było dobrze, w rewanżu musi być lepiej

Świat | 03.03.2015 23:23

PGE Turów Zgorzelec przegrał pierwszy meczu 1/8 Europucharu z Paris Levallios, ale tylko 71:74. Rewanż za tydzień, 10 marca w Zgorzelcu.

 

Kameralny obiekt w stolicy Francji nie okazał się przyjazny dla polskiej drużyny. Mimo dobrego wyniku i całkiem przyzwoitej postawy zgorzelczanie mogą czuć nutkę niedosytu. 12 przestrzelonych rzutów wolnych, to zdecydowanie zbyt dużo jak na rangę meczu. PGE Turów trudno w tym momencie racjonalnie wytłumaczyć. Początkowa część spotkania toczyła się w rywalizacji punkt za punkt. Niemiło przyjezdnych przywitał kolega z Uniwersytetu Mardy Collinsa Dionte Christmas, celnie trafiając dwukrotnie zza linii 6.75. Goście mieli w tym meczu fragmenty po których wydawało się, że muszą odnieść zwycięstwo. W trzeciej kwarcie mistrz Polski zdołał nawet zdobyć serię 10 punktów z rzędu. Gospodarze przechylili szalę zwycięstwa w samej końcówce wykorzystując cenne doświadczenie swoich najlepszych zawodników.

12 punktów dla Paris zdobył Giovan Oniangue, 11 dołożył Blake Schilb. W zespole PGE Turowa znakomicie spisał się krytykowany ostatnio Collins - 15 punktów, 13 zbiórek oraz 7 asyst. 

Paris Levallois - PGE Turów Zgorzelec 74:71 (17:19, 20:14, 16:22, 21:16)

Paris: Oniangue 12, Schilb 11, Ford 10, Christmas 9, Labeyrie 9, Green 8, Ndoye 6, Jean-Baptiste-Adolphe 6, Sane 3, Corosine 0, Lang 0.

PGE Turów: Collins 15, Kulig 12, Chyliński 11, Moldoveanu 10, Wright 9, Taylor 7, Jaramaz 6, Czyż 1, Karolak 0, Gospodarek 0.

0

PLK: Diduszko nie dał rady

PLK | 03.03.2015 23:03

27-letni Bartosz Diduszko jest bodaj największym wygranym ostatnich tygodni w Lublinie. 

We wtorkowy wieczór polski skrzydłowy zdobył 18 punktów i miał 10 zbiórek, ale jego Wikana Start Lublin uległa Rosie Radom 67:81 - w meczu 21. kolejki Tauron Basket Ligi. Zespół Wojciecha Kamińskiego był w tym meczu zespołem lepszym, choć jeszcze w ostatniej kwarcie końcowy zwycięzca nie był znany. Gospodarze na 6 minut przed końcem meczu przegrywali różnicą tylko 3 "oczek" 62:65. Ale od tego stanu to goście przyjęli inicjatywę w meczu. Głównie dzięki duetowi Kim Adam - Mike Taylor. 

Najwięcej punktów dla Rosy zdobył John Turek - 17 punktów i 9 zbiórek. Zespół z Radomia ma bilans (15-6), z kolei Wikana Start Lublin (5-16).

Wikana Start Lublin - Rosa Radom 67 : 81

(19:28, 10:23, 22:9, 16:21)

 

Najciekawsze tweety