Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

2L

Basket Kwidzyn

Prezes: Andrzej Górnikiewicz
Barwy: Biało-Czerwono-Czarne
Trener: Paweł Mrozik
Internet: www.basketkwidzyn.pl
Adres: 82-500 Kwidzyn, ul. Mickiewicza 56B
Tel.-Fax: 055-261-54-36
E-mail: mtsbasket@neostrada.pl
Hala: 82-500 Kwidzyn, ul. Mickiewicza 56B

REKLAMA

0 WYGRANYCH

STATYSTYKI

Średnie zdobywane: 0
Średnie tracone: 0
Najmniej zdobytych: 0
Najwięcej straconych: 0
Najwięcej zdobytych: 0
Najmniej straconych: 0

ZAWODNICY

Zawodnik Wzrost Wiek Pozycja Kraj
Drewa Jarosław 201 cm 30 skrzydłowy POL
Drewa Marek 188 cm 24 obrońca
Drozd Jarosław 201 cm 30 skrzydłowy POL
Kazimierski Kamil --- 22 obrońca POL
Konare Brahima 206 cm 40 skrzydłowy SEN-POL
Krupa Paweł 197 cm 22 skrzydłowy POL
Mielnik Krzysztof 194 cm 26 obrońca POL
Nalepa Grzegorz 192 cm 22 obrońca POL
Strzelczyk Mateusz 189 cm 22 obrońca POL
Wilczewski Tomasz 182 cm 29 obrońca POL
0

MŚ, gr. A: Stary dobry Gasol

MŚ 14 | 02.09.2014 00:21

Reprezentacja Hiszpanii po raz kolejny nie zawiodła swoich fanów i odniosła trzecie kolejne zwycięstwo na tym turnieju. Do awansu do następnej rundy przybliżyły się również drużyny Francji oraz Serbii

Trzeci dzień rywalizacji w grupie A otworzył pojedynek Iranu z Serbią. Nieoczekiwanie, ale początek spotkania należał do aktualnego mistrza Azji. Drużyna trenera Becirovica wyszła na parkiet niesamowicie zmobilizowana. Szczególnie w ich szeregach wyróżniał się Hamed Haddadi, który był wręcz nie do zatrzymania. Były zawodnik Memphis Grizzlies dominował w strefie podkoszowej, szybko odnotowując na swoim koncie 11 punktów. Mimo słabszej dyspozycji Serbii z czasem koszykarze z Bałkanów przejmowali kontrolę nad meczem. Sprawy w swoje ręce wziął niezwykle utalentowany – Bogdan Bogdanovic, który kolejnymi celnymi rzutami wprowadził na prowadzenie swój zespół. Ostatecznie po pierwszej połowie w hali w Granadzie widniał wynik 42:38 dla Serbii.

Przełomowym momentem dla losów tego spotkania okazała się trzecia kwarta. Reprezentacja Serbii na tą cześć meczu wyszła dużo bardziej zmobilizowana. Zawodnicy Djordjevica znacznie wzmocnili swoją obronę, co pozwoliło im na wyprowadzanie kolejnych zabójczych kontrataków. Lepsza dyspozycja koszykarzy z Bałkanów spowodował, że rozpoczęli oni drugą połowę od serialu punktowego 16-0. Jak później się okazało taki dystans punktowy był już nieosiągalny dla przedstawiciela Azji. Ponieważ do końca meczu drużyna Iranu występowała tylko już w roli statystów, przy świetnej grze ich rywali. Ostatecznie reprezentacja Serbii pokonała Iran 83:70.

Najlepszym zawodnikiem w zwycięskim zespole okazał się Nemaja Bjelica, który miał na swoim koncie 18 punktów, 10 zbiórek, dwie asysty oraz przechwyt. Świetnie zaprezentował się również Bogdan Bogdanovic, który miał w swoim dorobku 16 punktów, dwie asysty, dwie zbiórki i dwa przechwyty. W drugiej połowie znacząco uaktywnił się również przedstawiciel NBA – Miroslav Raduljica. Center Milwaukee Bucks zakończył mecz z 13 „oczkami”.

Natomiast w drużynie Iranu najlepszym strzelcem okazał się nie kto inny jak Hamed Haddadi. Irański gigant legitymował się dorobkiem 29 punktów (10/10 za dwa) oraz pięciu zbiórek.

Iran - Serbia 70 : 83

(18:21, 20:21, 13:25, 19:16)

W drugim meczu grupy A zmierzyły się ekipy Francji oraz Egiptu. Francuzi po dwóch niezwykle wyrównanych i emocjonujących pojedynkach, tym razem liczyli na łatwą wygraną. I trzeba przyznać, że podopieczni Vincenta Colleta nie mięli większych problemów z pokonaniem swojego dzisiejszego rywala. Ponieważ aktualni mistrzowie Europy rozgromili drużynę Egiptu 94:55. Najlepszym strzelcem w ekipie trójkolorowych był Joffrey Lauvergne, który w ledwie 12 minut uzbierał na swoim koncie 12 punktów, siedem zbiórek i blok. Dobrze zaprezentował się również Florent Pietrus autor 11 punktów, czterech zbiórek oraz dwóch asyst. Zaś po 10 „oczek” zdobyli Antoine Diot oraz Kim Tillie.

W zespole Faraonów najlepiej punktowali Ibrahim El-Gammal oraz Amr Gendy, którzy zdobyli odpowiednio 12 oraz 11 punktów.

Francja - Egipt 94 : 55

(23:15, 26:11, 19:10, 26:19)

Po trzech stosunkowo łatwych przeciwnikach, gospodarze turnieju – w końcu – zmierzyli się z rywalem na ich poziomie. Na zakończenie trzeciego dnia rywalizacji mistrzostw świata w Granadzie Hiszpania podejmowała reprezentację Brazylii.

Podopieczni trenera Orengi przystąpili do meczu niezwykle zmobilizowani. Od pierwszych minut w ich barwach wyróżniał się Juan Carlos Navarro, który błyskawicznie uzbierał na swoim koncie 7 punktów. Świetną skutecznością (6/6 z gry) w pierwszej kwarcie zabłysnął również Pau Gasol. Tymczasem drużyna gości w pierwszych dziesięciu minutach wyglądała na mocno oszołomioną i zaskoczoną, aż tak znakomita dyspozycją gospodarzy.

Sytuacja w szeregach Canarinhos uległa zmianie wraz z rozpoczęciem drugiej kwarty. A sygnał do ataku dał obwodowy – Leonardo Barbosa. Natomiast całą tą część meczu Brazylijczycy rozpoczęli od serialu punktowego 11-1, co spowodowało, że spotkanie dużo bardziej się wyrównało. Jednak wtedy ponownie sprawy w swoje ręce wziął Pau Gasol. Dobra gra skrzydłowego Chicago Bulls sprawiła, że gospodarze po pierwszej połowie prowadzili 45:32.

Po przerwie straszy z braci Gasol nie zamierzał zwalniać tempa i nadal kontynuował swój koncert. Pau szczególnie zaskoczył swoich rywali niezwykłą skutecznością zza łuku. Katalończyk w tej części gry trafiał aż trzykrotnie za trzy punkty, tym samym zwiększając przewagę swojego zespołu do aż 20 „oczek”. Tymczasem ich rywale w trzeciej odsłonie meczu wyglądali na zupełnie bezradnych oraz pogodzonych ze swoją pierwszą porażką na tym turnieju. W czwartej kwarcie obraz gry niewiele uległ zmianie i ostatecznie Hiszpania pokonała Brazylię 82:63.

Kluczowym zawodnikiem w barwach gospodarzy był wcześniej wspomniany Pau Gasol, który uzbierał na swoim koncie 26 punktów (11/15 z gry), dziewięć zbiórek, trzy bloki oraz dwie asysty. Bardzo dobrą zmianę dał również – Sergio Rodriguez, który zdobył 12 punktów, trzy zbiórki i asystę.

Natomiast w drużynie przegranej najlepiej punktował Leonardo Barbosa, który miał w swoim dorobku 11 punktów. Przyzwoicie zaprezentował się również Anderson Varejao, który zdobył 10 „oczek” oraz miał 4 zbiórki.

Brazylia - Hiszpania 63 : 82

(14:30, 18:15, 15:21, 16:16)

  

0

PLK: Asseco "górą"

PLK | 01.09.2014 22:03

Polpharma Starogard Gdański przegrała z Asseco Gdynia 63:87 w sparingu przed startem sezonu 2014/2015. W zespole Davida Dedka najlepiej punktował Filip Matczak oraz A.J Walton, którzy odpowiednio zdobyli 17 i 16 punktów.

Polpharma Starogard Gdański - Asseco Gdynia 63:87 (18:17, 6:25, 20:15, 19:30)

Polpharma: Struski 14, Ravenel 13, Sęk 12, Strzelecki 7, Bochno 7, Długosz 6, Kukiełka 2, Lebiedziński 0,

Asseco: Matczak 17, Walton 16, Galdikas 14, Szczotka 10, Parzeński 7, Grujić 6, Kowalczyk 4, Radoslajević 3, Czerlonko 3, Frasunkiewicz 3, Paredes 2, Szymański 2, 

0

MŚ, gr. B: SEN(egal)sacja

Świat | 01.09.2014 18:46

Zwycięstwa Senegalu na Mistrzostwach Świata są jak zakończenia dobrych filmów… zaskakujące. Anonimowa ekipa graczy z Czarnego Lądu rozprawiła się z Chorwatami i to nie był wypadek przy pracy. Grecja wyraźnie zostawia w polu bezbarwne Portoryko, a Albicelestes nie bez problemów wygrywają z Filipińczykami.

Nic nie cieszy bardziej fanów sportu niż zwycięstwa drużyn, które w ogóle nie były traktowane serio przed turniejem. Ranking FIBA oraz opinie ekspertów nie były łaskawe dla Senegalczyków i skazywały ich na bycie czerwoną latarnią Mistrzostw. Mylić się jest rzeczą ludzką, dlatego możemy kolejny raz „zbierać” szczęki z podłogi. Gorgui Dieng zalicza drugi występ w rodzaju MVP turnieju (28pkt/8zb/2bl), a naszpikowani zawodnikami z najwyższej półki Chorwaci do tej pory przełykają gorycz porażki.

Senegal stał się dopiero trzecim zespołem z Czarnego Lądu, który w XXI wieku w oficjalnym meczu (MŚ, IO, turnieje kwalifikacyjne) pokonał ekipę z Europy. Wcześniej udało się to Angoli i Nigerii. Oprócz Dienga najwięcej, bo 15 "oczek" rzucił rozgrywający Xane D'Almeida, ostatnio grający zaledwie w trzeciej lidze francuskiej. W drużynie Chorwacji na wysokim poziomie zagrał chyba tylko Dario Sarić (15 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty). Kiepsko spisali się Ante Tomić (12 z 14 punktów z linii wolnych) i Bojan Bogdanović (5/14 z gry, 1/5 z wolnych).

O mały włos nie bylibyśmy świadkami drugiej sensacji, ponieważ Argentyna niespodziewanie miała sporo problemów z wywalczeniem zwycięstwa nad ekipą z Filipin. Nawet mimo problemów Andraya Blatche z faulami na początku kwarty udało im się wyjść na prowadzenie i zmusić reprezentantów Ameryki Południowej do maksymalnego wysiłku. Wszystko zaprocentowało w drugiej i trzeciej kwarcie, Andres Nocioni i Luis Scola umiejętnie rozmontowywali obronę przeciwników doprowadzając do odrobienia strat. Jimmy Alapag uruchomił rzut za trzy punkty w ostatniej odsłonie spotkania i marzenia o wygranej wciąż były żywe. Przy wyniku 83-81 piłka trafiła w ręce Jaysona Castro, który nie poradził sobie z dobrze zorganizowaną obroną Argentyny. Rzuty wolne ustaliły wynik spotkania, które początkowo zapowiadało wielką niespodziankę. Po stronie Albicelestes bardzo dobrze spisał się Marcos Mata, autor 17 punktów i 9 zbiórek. Blatche zaliczył solidne double-double, które kolejny raz nie przyniosło zwycięstwa graczom z Filipin.

Unleash The Greek Freak! Wreszcie takie polecenie mogliśmy usłyszeć z ławki Greków. Giannis w meczu przeciwko pogubionym Portorykańczykom zdobył 15 punktów popisując się kilkoma efektownymi zagraniami. Podpieczni Paco Olmosa nadzieje na pierwszej zwycięstwo w turnieju utrzymywali w pierwszej kwarcie, kiedy to Renaldo Balkman (23pkt) kolejny raz potwierdzał, że nie żartuje z powrotem na parkiety NBA. Jednak im dalej w las tym… mniej drzew, osłabieni brakiem Carlosa Arroyo gracze z Ameryki nie potrafili uchronić się od strat, które były bez problemów zamieniane na łatwe punkty Greków. Kiedy spotkanie było rozstrzygnięte JJ Barea (21pkt) postanowił podreperować swój dorobek i umocnić swoją pozycję w czołówce najlepszych strzelców turnieju. Były zawodnik Stali Ostrów – Carlos Rivera – zdobył w tym spotkaniu 10 punktów. Nikolaos Zisis pomylił się dwukrotnie na 9 prób dokładając do tego tylko jedną stratę.

W kolejnej rundzie Portoryko powalczy z Filipinami o pierwsze zwycięstwo podczas tego turnieju. Senegal postara się kontynuować dobrą passę w meczu przeciwko Argentynie, a Grecja w najlepszym spotkaniu grupy zmierzy się z podrażnioną Chorwacją.

Chorwacja - Senegal 75 : 77

(16:18, 16:23, 20:18, 23:18)



Argentyna - Filipiny 85 : 81

(22:25, 21:13, 28:23, 14:20)



Portoryko - Grecja 79 : 90

(19:20, 14:21, 19:27, 27:22)

Najciekawsze tweety