*/

Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

2L

Basket Kwidzyn

Prezes: Andrzej Górnikiewicz
Barwy: Biało-Czerwono-Czarne
Trener: Paweł Mrozik
Internet: www.basketkwidzyn.pl
Adres: 82-500 Kwidzyn, ul. Mickiewicza 56B
Tel.-Fax: 055-261-54-36
E-mail: mtsbasket@neostrada.pl
Hala: 82-500 Kwidzyn, ul. Mickiewicza 56B

REKLAMA

0 WYGRANYCH

STATYSTYKI

Średnie zdobywane: 0
Średnie tracone: 0
Najmniej zdobytych: 0
Najwięcej straconych: 0
Najwięcej zdobytych: 0
Najmniej straconych: 0

ZAWODNICY

Zawodnik Wzrost Wiek Pozycja Kraj
Drewa Jarosław 201 cm 32 skrzydłowy POL
Drozd Jarosław 201 cm 32 skrzydłowy POL
Kazimierski Kamil --- 24 obrońca POL
Konare Brahima 206 cm 42 skrzydłowy SEN-POL
Mielnik Krzysztof 194 cm 28 obrońca POL
Nalepa Grzegorz 192 cm 24 obrońca POL
Strzelczyk Mateusz 189 cm 24 obrońca POL
Wilczewski Tomasz 182 cm 31 obrońca POL

Craig Sword - Wilki inwestują w debiutanta

PLK | 24.06.2016 19:10

Rzucający obrońca po uczelni Mississippi State, 22-letni Craig Sword został nowym zawodnikiem zespołu King Wilki Morskie. W Szczecinie ma zastąpić Franka Gainesa.

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

Craig Sword ma 191 cm wzrostu i przez pełne 4 sezony reprezentował barwy Mississippi State. Kibicom PLK uczelnia ta kojarzy się z grającym ostatnio w Stelmecie, Dee Bostem. Sword, które pseudonim boiskowy to podobno „Chicken” (Kurczak), jak dotąd nie występował jeszcze w Europie.

Nowy obwodowy Wilków Morskich znany jest ze swojej dynamicznej, bardzo efektownej gry - wsadów nie powinno zabraknąć. Rzut oka na statystyki pozwala zauważyć, że regularnie dostarczał kilkunastu punktów na mecz (średnia w karierze w NCAA 12.1 pkt.) i miał sporo przechwytów. Jednocześnie zaniepokojenie budzi fakt, że notuje więcej strat (ostatni sezon aż 3.2 na mecz) niż asyst (ostatnio 3.0). Z gry trafiał na skuteczności 44.9%.

Dość dziwne w kontekście drużyny lubiącej rzucać z dystansu jest również to, że Sword notuje naprawdę kiepską skuteczność w rzutach za 3 punkty. W ostatnim sezonie było to fatalne wręcz 23.2 % - trafił jedynie w 23 z 99 oddanych prób. Średnia podczas całego pobytu na uczelni to niewiele lepsze 26.3%. Dla porównania - AJ Walton w AZS Koszalin trafił ostatnio 28% trójek.

„Strzelec bez rzutu” – zwykło się mawiać o takich zawodnikach. Albo będzie to oznaczać przekierowanie i urozmaicenie (oby) w ofensywnej taktyce Wilków Morskich, albo w Szczecinie bardzo poważnie potraktowano zapowiedzi o ograniczeniu wydatków na graczy.

<em></em><em><br></em>

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

fot. Mississippi State

Sacramento Kings to stan umysłu

NBA | 24.06.2016 16:33

Sacramento Kings nie pozwalają się nudzić - po czwartkowym drafcie mają w składzie aż pięciu środkowych. DeMarcus Cousins wyraźnie nie jest tym wszystkim zachwycony.

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

W Sacramento co jakiś czas próbują sprawiać pozory, że robią porządek, że coś się w końcu zmienia, ale to wszystko tylko iluzja. Pisaliśmy o tym obszernie i informujemy niniejszym, że nic tam nie znormalniało.

Przykładem była czwartkowa noc. Do draftu Kings przystępowali z prawem do wyboru z 8. numerem. W obawie przed kolejną wpadką postanowili się go jednak pozbyć, wymieniając je na dwóch kolejnych centrów, prawa do Bogdana Bogdanovica, który na kolejny sezon zostaje jeszcze w Europie oraz drugorundowy pick w 2020 roku.

Z ósemką dla Phoenix Suns Kings wybrali silnego skrzydłowego z Uniwersytetu Waszyngton Marquese’a Chrissa. Do nich natomiast trafili Georgios Papagiannis (nr 13) i Skal Labissiere (nr 28). Niezależnie od talentu, jaki prezentują obaj zawodnicy, Vlade Divac doprowadził do sytuacji, w której zarządzana przez niego drużyna ma w swoim składzie aż pięciu środkowych – DeMarcusa Cousinsa, Kostę Koufosa, wybranego przed rokiem Williego Cauley’a-Steina oraz dwóch wyżej wymienionych panów.

Trudno więc się dziwić, że lider drużyny z Kalifornii znów wylewał swoje żale w serwisach społecznościowych. – Panie, daj mi siłę – pisał na Twitterze zaraz po tym, jak wypłynęła informacja o wymianie. Trzeba przyznać, że to nawet zabawne, choć Cousinsowi na pewno do śmiechu nie jest.

W dodatku jeszcze przed draftem Kongs oddali do Charlotte Hornets Marco Belinelliego w zamian za prawo do wyboru z nr 22. Wykorzystali je na Malachiego Richardsona, perspektywicznego strzelca z uczelni Syracuse. Teoretycznie do ruchu nie można mieć większych zastrzeżeń, ale faktem jest, że przy niedoborze zawodników potrafiących skutecznie przymierzyć zza łuku, zrezygnowali z niezłego, sprawdzonego już zadaniowca (nawet jeśli słabego obrońcy) i w jego miejsce przyjęli młokosa, wobec którego mogą mieć tylko nadzieję, że w przeciwieństwie do Nika Stauskasa i Bena McLemore’a nie okaże się kolejnym niewypałem.

Przypomnijmy, że wraz z zakończeniem rozgrywek 2016/17 wygasł kontrakt Rajona Rondo, który trafi na rynek jako niezastrzeżony wolny agent. Z niecierpliwością czekamy na kolejne doniesienia ze skąpanej w słońcu oparach absurdu stolicy stanu Kalifornia.

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

Fot. Wikimedia Commons

Domantas Sabonis ściga legendę ojca

NBA | 24.06.2016 14:43

Syn wielkiego Arvydasa gra twardo, intensywnie i odziedziczył po ojcu koszykarski zmysł. Thunder wykonali świetny ruch.

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

W drafcie Domantas Sabonis został wybrany z 11. numerem przez Magic, ale niebawem uczestniczył w wymianie z Thunder. Z Oklahoma City na Florydę przeszedł Serge Ibaka, w drugą stronę przeszli Victor Oladipo i Ersan Ilyasova oraz prawa do Litwina.

20-letni Sabonis ma 211 cm wzrostu, w minionym sezonie w Gonzaga University (m.in. z naszym Przemysławem Karnowskim) zdobywał po 17.6 punktu oraz 11.8 zbiórki, był kluczowym graczem zespołu w drodze do Sweet 16. Zanotował spory postęp w porównaniu z pierwszym sezonem w NCAA, gdy miał średnio 9.7 punktu i 7.l zbiórki.

Czy pokaże swoje atuty w NBA? O miejsce w rotacji będzie walczył obijając się na treningach z Enesem Kanterem, Stevenem Adamsem, Ersanem Ilyasovą i Nickiem Collisonem. Sabonis może grać i jako środkowy, i jako wysoki skrzydłowy.

Leworęczny Litwin gra bardzo intensywnie - jest walczakiem, ma niezłą motorykę i wyczucie do zbiórek. Ma dobre podstawy techniczne, trafia lewymi półhakami po zwodach. Pod względem atletycznym nie jest graczem wybitnym, nie skacze wyjątkowo wysoko. Ale fachowcy chwalą jego zmysł do gry - coś, czego wytrenować nie można.

Domantas jest trzecim synem Arvydasa - Żygimantas i Tautvydas nie zrobili kariery. Domantas urodził się w Portland, od małego rzucał z tatą i braćmi na przydomowy kosz, oglądał też ojca, gdy ten grał w Blazers. - Pamiętam, że tata zawsze chciał, żebym nauczył się tego oldschoolowego rzutu hakiem. To bardzo trudne, ale czasem się udaje. Tata jest dla mnie mentorem - mówi Sabonis.

Domantas, zanim trafił do Gonzagi, przez dwa sezony grał w Hiszpanii, w 2014 roku odrzucił ofertę Unicajy Malaga, która proponowała 630 tysięcy dolarów za 3 lata gry. Rok później zadebiutował w reprezentacji Litwy stając się najmłodszym seniorem w jej historii - w meczu z Australią miał 19 lat, 2 miesiące i 26 dni, dzięki czemu pobił rekord Jonasa Valanciunasa.

Teraz chce pójść w ślady nieco starszego rodaka, który wywalczył sobie mocną pozycję w Toronto Raptors. W Oklahoma City o minuty łatwo nie będzie, ale Sabonis ma wiele, by ruszyć śladami ojca. W wymianie Thunder z Magic Litwin był tylko dodatkiem, ale za kilka lat może się okazać, że to na nim klub z Oklahomy wygrał najwięcej.

Bet365 - kto wygra: Polska czy Szwajcaria? >>

Fot. wikimedia commons

Najciekawsze tweety