Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

Europuchar: Ponitka wreszcie wygrał

Świat | 30.10.2014 09:31

Zespół Mateusza Ponitki odniósł pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach Europucharu.

W trzeciej kolejce Telenet Ostenda wygrał na wyjeździe z niemiecką drużyną Artland Dragons 75:67. Ponitka w 19 minut zdobył 5 punktów (1/4 za 2, 1/4 za 3), miał 3 zbiórki, asystę i 3 straty. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się znowu były koszykarz PGE Turowa Zgorzelec J.P. Prince - 18 punktów i 6 zbiórek w 23 minuty.

W tabeli grupy B Telenet jest czwarty z bilansem 1-2. Prowadzi bez porażki Herbalife Gran Canaria. Do kolejnej fazy awansują 4 z 6 ekip. Dla Ponitki początek pucharowej rywalizacji nie jest zbyt udany. W trzech meczach przeciętnie notował 6 punktów trafiając tylko 33% (7/21) rzutów z gry.

0

PLK: Anwil z nowym trenerem

PLK | 29.10.2014 17:47

 Anwil Włocławek wkrótce ogłosi nazwisko nowego trenera. Następcą Mariusza Niedbalskiego zostanie prawdopodobnie bośniacki szkoleniowiec, Predrag Krunić.

 Po fatalnym starcie sezonu (cztery porażki z rzędu) prezes Arkadiusz Lewandowski postanowił pożegnać się z trenerem Mariuszem Niedbalskim. Na nowego szkoleniowca kibice we Włocławku czekali tylko dwa dni. Predrag Krunić otrzyma zadanie wyciągnięcia włocławian z dołka.

Krunić pochodzi z Bośni i Hercegowiny. Swoją trenerską karierę rozpoczynał w 1994 roku. Od 1998 roku na stałe zadomowił się w niemieckiej Bundeslidze. Trenował kolejno Telekom Baskets Bonn, EWE Baskets Oldenburg i BBC Bayeruth. Z EWE Baskets sięgnął w 2009 roku po mistrzostwo Niemiec. Pierwszym sprawdzianem trenera Krunicia będzie niedzielny mecz z Polpharmą Starogard Gdański. Niewykluczone, że we Włocławku dojdzie do kolejnych zmian kadrowych.

0

NBA: Szczęśliwa wygrana Spurs, dominator Davis

NBA | 29.10.2014 04:49

Niesamowite widowisko na inaugurację nowego sezonu NBA w San Antonio stworzyły drużyny Spurs oraz Mavericks, które do ostatnich chwil biły się o zwycięstwo. Bardzo ciekawie było również w Nowym Orleanie, gdzie fenomenalny mecz rozegrał Anthony Davis.  

Tak jak tradycja nakazuje –  nowy sezon otwierali aktualni mistrzowie NBA, czyli ekipa San Antonio Spurs. Bardzo ciekawie zapowiadające się derby stanu Teksas poprzedzała feta mistrzowska, na której swoje pamiątkowe pierścienie odbierali zawodnicy gospodarzy.

Goście jednak zbytnio nie przejmowali się świętem swoich dzisiejszych rywali, od pierwszych minut mocno naciskając na swoich przeciwników. W drużynie Dallas Mavericks w pierwszej piątce mogliśmy obserwować aż trzech nowych zawodników. Chandler Parsons, Jameer Nelson oraz dobry znajomy Tyson Chandler mają sprawić, że Mavs ponownie wrócą na mistrzowski tron. Od samego początku świetnie w swoim nowym zespole prezentował się filigranowy rozgrywający – Nelson, który bez większych problemów ogrywał Tony Parkera.

Natomiast doświadczony zespół Spurs pomimo niezbyt dobrego początku, z czasem zaczął odzyskiwać kontrolę nad spotkaniem. Podopieczni trenera Popovicha wrócili do swojej najsilniejszej broni, czyli skrajnie zespołowej koszykówki, która zapewniała im ostatnie sukcesy. Koncentrując się także na grze wewnętrznej oraz szybkiemu przechodzeniu z obrony do ataku. Lepsza postawa Ostróg sprawiła, że oni odzyskali kontrolę nad pojedynkiem.

Jednak drużyna Mavericks nie zamierzała tak łatwo oddawać tego niezwykle prestiżowego spotkania. Ekipa przyjezdna na drugą kwartę wyszła w iście bojowych nastrojach. Znacząco zagęszczając swoje pole trzech sekund oraz przyśpieszając swoje poczynania w ofensywie. Bardzo dobry impuls z ławki dał Joe Crowder, który ponownie wyprowadził na prowadzenie Mavs. Pod koniec pierwszej połowy widocznie uaktywnił się również Monty Ellis, który na przerwę schodził z dorobkiem aż 14 punktów. Zaś w obronie niezwykle zmobilizowany był Tyson Chandler. Tymczasem po drugiej stronie - ze zmiennym szczęściem - odgryzać się starał Tony Parker. Mimo ambitnej postawy Francuza drużyna San Antonio Spurs po pierwszej połowie przegrywała z Dallas Mavericks 45:53.

Początek trzeciej kwarty zdecydowanie należał do drużyny gospodarzy, która wszyła na tą część meczu dużo bardziej skoncentrowana. Ostrogi w tej części gry zanotowali niezwykle cenny serial punktowy 9-0, który spowodował, że na tablicy wyników ponownie był remis po 57. Mimo to Mavs nadal bardzo ambitnie walczyli. A z widocznego kryzysu wyprowadził ich lider – Dirk Nowitzki. Jednak wtedy do pracy ponownie wzięli się Tony Parker oraz Manu Ginobili. Swoimi niezwykle efektownymi „trójkami” porwali na równe nogi publiczność w wypełnionej po brzegi hali AT&T Center. Argentyńczyk pięknym rzutem z odchylnia zakończył także całą trzecią kwartę,  wyprowadzając Spurs na prowadzenie 76:73.

Ostatnia decydująca kwarta okazała się świetnym zwieńczeniem tego pięknego widowiska i niesamowitej inauguracji nowego sezonu NBA. Pierwsze minuty tej części gry znowu należały do Spurs. Obrońcy tytułu niemiłosiernie penetrowali pole trzech sekund Mavericks. Zaś w akcjach izolacyjnych zabójczo skuteczny był Tim Duncan, którego punkty stworzyły aż 10 punktową przewagę gospodarzy. Lecz w tym momencie niezłomni goście zdobyli się na ostatni zryw w tym spotkaniu. Oczywiście ponownie prekursorem okazał się Nowitzki, który kilkoma skutecznymi akcjami dał nadzieję Mavs. Co więcej, po celnych rzutach osobistych Monty Ellisa był remis. I w kolejnej akcji Niemiec swoim celnym rzutem nieoczekiwanie wyprowadził swój zespół na prowadzenie 100:98. Jednak wtedy na rzut rywala kolejną celną trójką odpowiedział Tony Parker, który ostatecznie zapewnił pierwsze zwycięstwo San Antonio Spurs w nowym sezonie. Losy widowiska mógł jeszcze zmienić Chandler Parsons, ale spudłował swój rzut zza łuku.

Dla San Antonio Spurs jest to nie zwykle istotne zwycięstwo. Ponieważ odniesione nad lokalnymi rywalami i w dość niecodziennych okolicznościach, bowiem podopieczni Gregga Popovicha w całym meczu stracili aż 19 piłek i mimo to potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Bohaterami tej wygranej Spurs okazali się Tony Parker oraz Manu Ginobili, którzy uzbierali na swoim koncie odpowiednio 23 i 20 „oczka”. W przeciwnym zespole najlepiej punktował Monty Ellis autor 26 punktów. Natomiast 18 punktów w swoim dorobku miał Dirk Nowitzki.

Równolegle z pojedynkiem w San Antonio w Nowym Orleanie swój mecz rozgrywały drużyny Pelicans oraz Orlando Magic. Po dość jednostronnym spotkaniu lepsi ostatecznie okazali się gospodarze, którzy pokonali swoich rywali 101:84.

Natomiast fenomenalny mecz w barwach Pelicans rozegrał podkoszowy – Anthony Davis. Reprezentant Stanów Zjednoczonych uzbierał na swoim koncie 26 punktów, 17 zbiórek, dziewięć bloków, trzy przechwyty i dwie asysty. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również inni wysocy zawodnicy gospodarzy. Turek – Omer Asik zakończył mecz z 14 punktami, 17 zbiórkami, pięcioma blokami i dwoma asystami. Zaś Ryan Anderson z 22 punktami oraz dziewięcioma zbiórkami.

W przegranym zespole najlepiej punktował Tobias Harris, który miał 25 punktów, osiem zbiórek i przechwyt. Bardzo udane spotkanie zanotował także center – Nikola Vucevic, który legitymował się dorobkiem 15 punktów, 23 zbiórek, pięciu bloków, asysty oraz przechwytu.

W ostatnim dzisiejszym meczu Houston Rockets pokonali Los Angeles Lakers z powracajacym Kobem Bryantem w składzie. Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia gości, którzy po 12 minutach prowadzili w Staples Center 31:19. PRzez resztę czasu udało im się utrzymać dominację i ostatecznie zwyciężyli wysoko 108:90.

Kobe okazał się najlepszym strzelcem swojej drużyny - minionej nocy rzucił 19 oczek. Wyróżnił się też Carlos Boozer, autor 17 punktów i 7 zbiórek. Jedynie 2 celne rzuty na 7, ale aż 10 zbiórek zapisał na swoim koncie Jordan Hill.

Wśród zwycięzców brylował James Harden - zdobywca 32 oczek i 6 asyst. To w głównej mierze dzięki niemu Rockets wygrali to spotkanie. Natomiast Terrence Jones i Dwight Howard zakończyli dzisiejsze zmagania z double-double: 16 punktów i 13 zbiórek zaliczył Jones, a "Superman" miał w swoim dorobku 13 oczek i dwie zbiórki mniej.

San Antonio Spurs - Dallas Mavericks 101 : 100

(26:24, 19:29, 31:20, 25:27)

         

New Orleans Pelicans - Orlando Magic 101 : 84

(24:25, 24:16, 30:23, 23:20)

Los Angeles Lakers - Houston Rockets 90 : 108

(19:31, 26:31, 24:23, 21:23)

0

Wraca NBA: Zapowiedź pierwszej nocy

NBA | 28.10.2014 21:36

15 czerwca 2014 roku San Antonio Spurs w piątym meczu Finałów NBA pokonali Miami Heat 104:87. Koszykarze popularnych Ostróg wreszcie mogli świętować swój piąty mistrzowski tytuł w historii, a także pomyślne wypełnienie misji zrewanżowania się Heat za przegrane w dramatycznych okolicznościach Finały NBA z roku wcześniejszego.128 dni po tamtych wydarzeniach najlepsza liga świata powraca do gry. Stęskniliście się?

Na uroczystą, inauguracyjną noc NBA przygotowała dla swoich kibiców trzy mecze. Sześćdziesiąty dziewiąty sezon NBA rozpocznie się od dwóch rozgrywanych równolegle spotkań. O godzinie 1:00 czasu polskiego zmierzą się New Orleans Pelicans z Orlando Magic oraz San Antonio Spurs z Dallas Mavericks. Zmagania pierwszej nocy sezonu 2014/15 zakończy o 3:30 pojedynek Los Angeles Lakers z Houston Rockets.

Atrakcja nocy:

San Antonio Spurs vs Dallas Mavericks

Gospodarze, pięciokrotni mistrzowie NBA odbiorą dziś przed meczem ”biżuterię” – pierścienie za tytuł najlepszej drużyny w sezonie 2013/14. Pierwszy mecz nowych rozgrywek, zwłaszcza przed własną publicznością, to wielka niewiadoma. Koszykarze San Antonio Spurs nie zachwycali w tegorocznym preseason (bilans 2-5), a na domiar złego w starciu z Mavericks zabraknie MVP Finałów 2014 – Kawhiego Leonarda, który został zmuszony do pauzowania z uwagi na dokuczliwą infekcję oka. Poza Leonardem, Gregg Popovich nie będzie mógł skorzystać z usług Tiago Splittera (uraz prawej łydki) oraz wykluczonego aż do stycznia Patty’ego Millsa (prawe ramię). Dallas Mavericks w tegorocznym offseason nie próżnowali i dzisiejszej nocy zrobią wszystko, aby popsuć święto swoich derbowych rywali. Mavs mają ze Spurs rachunki do wyrównania, gdyż Dirk Nowitzki i spółka przegrali ze Spurs trzynaście spośród piętnastu ostatnich meczów w ramach sezonu regularnego. W tegorocznych playoffs Mavs byli blisko, jak nikt inny, od wyeliminowania Spurs już w pierwszej rundzie Konferencji Zachodniej. Niestety dla nich, Spurs rozstrzygnęli na swoją korzyść siódmy mecz serii, dziarskim krokiem rozpoczynając marsz ku mistrzostwu NBA.

Do derbów Teksasu raczej nie trzeba usilnie zachęcać. Z resztą, nigdy nie można narzekać na brak emocji, kiedy twarzą w twarz stają Dirk Nowitzki i Tim Duncan. Utytułowani weterani spróbują wspiąć się na sam ligowy szczyt już po raz ostatni. Sił w kolanach i dłoniach już coraz mniej, ale serca nadal wielkie.
 

Dla ciekawskich:

Los Angeles Lakers vs Houston Rockets

Pojedynek o dużym ładunku emocjonalnym. Po dwóch stronach barykady dawni koledzy z jednego zespołu – Kobe Bryant oraz Dwight Howard. Do tego towarzystwa dołącza się również Jeremy Lin, który w przerwie między sezonowej zamienił Teksas na Kalifornię. Oba teamy mają wiele do udowodnienia. Kto lepiej rozpocznie sezon 2014/15? Prowadzeni przez doświadczonego mentora, Kobe’ego Bryanta Los Angeles Lakers, czy osłabieni ale nie tak bardzo słabi Houston Rockets?

New Orleans Pelicans vs Orlando Magic

Nie oszukujmy się. Ten mecz obejrzy najmniejsza liczba fanów NBA. Okej, poza prawdziwymi pasjonatami Pelikanów z Nowego Orleanu, bądź entuzjastami Magii z Orlando. Notabene, to spotkanie może mieć swoje ciekawe oblicze. Anthony Davis kolejny raz solidnie przepracował offseason. Silny skrzydłowy Pels już wcześniej dał próbkę swoich głębokich możliwości. Na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Hiszpanii panował nad przeciwnikami jak Zeus na Olimpie. Czy silny skrzydłowy Pels zepsuje debiut Aarona Gordona w NBA?
 

Naszym zdaniem

0

NBA: Ranking debiutantów tuż przed sezonem

NBA | 28.10.2014 16:44

Wielu z nich na ten moment czekało całe dotychczasowe życie i w końcu się doczekali! Właśnie dziś rusza nowy sezon NBA. A wraz z nim zadebiutuje – przez wielu uważana – najlepsza grupa debiutantów od roku 2003, kiedy pierwsze kroki na zawodowych parkietach stawiali m.in. Lebron James czy Carmelo Anthony.

1. Jabari Parker (Milwaukee Bucks) #2 numer w drafcie 2014

Pierwszy ranking debiutantów zdecydowanie wygrywa Jabari Parker, który w spotkaniach przedsezonowych prezentował się wręcz fenomenalnie. Skrzydłowy Kozłów na tle swoich starszych kolegów momentami wyglądał jak stary parkietowy wyjadacz. Tym samym od pierwszego meczu stając się zdecydowanym liderem swojego nowego zespołu. Jeśli Parker w sezonie zasadniczym będzie wyglądał równie dobrze, to nawet Andrew Wiggins nie będzie w stanie zabrać mu nagrody Rookie of the Year.

Preseason: 15.5 punktu i 6.3 zbiórki

2. Andrew Wiggins (Minnesota Timberwolvers) #1 numer w drafcie 2014

Po wielu perturbacjach związanych z transferem do Minnesoty Andrew Wiggins w końcu zaczął odnajdywać się w nowym zespole. Pierwszy numer tegorocznego draftu szczególnie powinien zyskać na boiskowej współpracy z Hiszpanem – Ricky Rubio. Natomiast jego poza boiskowym przyjacielem stał się inny debiutant – Zach LaVine. To wszystko sprawia, że w niezbyt przyjaznej i mroźnej Minnesocie z każdym kolejnym dniem czuje się coraz lepiej, co z pewnością z pewnością przełoży się na jego formę.  

Preseason: 11.7 punktu i 3.7 zbiórki

3. Nerlens Noel (Philadelphia 76ers) #6 numer w drafcie 2013

Noel przez kontuzję musiał pauzować przez cały poprzedni sezon i to widać. Ponieważ Nerlens jest strasznie głodny gry, a w meczach przedsezonowych momentami dość znacznie dominował nad swoimi rywalami. Tak jak można było się spodziewać „nowy” zawodnik Sixers, to prawdziwa bestia pod bronionym koszem. Zaś jego 8.5 punktu sprawia, że całkiem nieźle radzi sobie również w ofensywie.

Preseason: 8.5 punktu, 5.6 zbiórki i 2.5 bloku

4. Marcus Smart (Boston Celtics) #6 numer w drafcie 2014

Z racji kontuzji Rajana Rondo, to właśnie Marcus Smart będzie największą nadzieją kibiców legendarnych – Celtics. Debiutant stoi przed nie lada wyzwaniem zastąpienia w roli lidera ulubieńca trybun. Mimo wszystko wydaje się, że absolwent uczelni Oklahoma State powinien sobie z tym trudnym zadaniem dobrze poradzić. Oczywiście Smart jest zupełnie innym typem zawodnika niż Rondo, ale pod względem charakteru pasuje idealnie.

Preseason: 8.3 punktu i 4.6 asysty

5. Nik Stauskas (Sacramento Kings) #8 numer w drafcie 2014

Sacramento Kings potrzebowali obwodowego strzelca i pierwsze przedsezonowe występy Stauskasa pokazują, że ekipa ze stanu Kalifornii nie mogła lepiej wybrać w tegorocznym drafcie. Mający litewskie korzenie Kanadyjczyk kolejnymi strzeleckimi popisami daje nadzieję na nowe, lepsze jutro kibicom Kings. Zaś sam zawodnik już teraz jest porównywany do samego Stojakovica. 

Preseason: 9.6 punktu (40% za trzy)

6. Julius Randle (Los Angeles Lakers) #7 numer w drafcie 2014

Początkowo kibice Lakers podchodzili do nowego zawodnika ich ukochanej drużyny dość sceptycznie. Fani mieli trochę wątpliwości czy rzeczywiście Randle ma być nową wielką nadzieją Jeziorowców. Jednak pierwsze - znakomite - występy absolwenta uczelni Kentucky, wyzwoliły zupełnie odmienne odczucia u sympatyków Lakers. A nawet ponowie zaczęli marzyć o mistrzostwie NBA i kolejnym wielkim duecie. Tym razem Bryant – Randle.

Preseason: 8.7 punktu i 5.7 zbiórki

7. Aaron Gordon (Orlando Magic) #4 numer w drafcie 2014

To właśnie Aaron Gordon był największym zaskoczeniem pierwszej rudny tegorocznego draftu. Ponieważ mało, który ekspert NBA spodziewał się, że z aż tak wysokim numerem zostanie wybrany absolwent uczelni Arizona. Mimo sporej ilości sceptyków, Gordon w pierwszych meczach przedsezonem pokazał, że władze Magic wcale nie popełniły błędu. Skrzydłowy Magików, to jeden z najbardziej efektownych graczy tegorocznego draftu, a jego osoba dla klubu może okazać się sukcesem nie tylko sportowy, ale także marketingowym.

Preseason: 8.2 punktu i 5.2 zbiórki

8. P.J. Hairston (Charlotte Hornets) #26 numer w drafcie 2014

W noc draftu NBA P.J. przechodził prawdziwe katusze, kiedy to kolejne klubu odrzucały jego kandydaturę. Ostatecznie ryzyko zatrudnienia Hairstona podjął sam Michael Jordan oraz jego Charlotte Hornets i trzeba przyznać, że jak na razie zrobili świetny interes. Jednak warto pamiętać, że P.J. to nadal cicho pikająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć i zniszczyć sezon Hornets.

Preseason: 9.6 punktu i 2.6 asysty

9. Doug McDermott (Chicago Bulls) #11 numer w drafcie 2014

McDermott, to zawodnik idealnie pasujący do układanki szkoleniowca Bulls – Toma Thibodeau. Wysoki, świetnie wyszkolony technicznie oraz niesamowicie skuteczny zza łuku gracz może być olbrzymią bronią Byków w nadchodzącym sezonie. Do tego jak na debiutanta jest bardzo dojrzałym i skromnym człowiekiem, który doskonale wie co chce w życiu osiągnąć. Zespół z Wietrznego miasta w obecnej sytuacji po prostu nie mógł lepiej trafić.

Preseason: 7.6 punktu i 4.1 zbiórki

10. Shabazz Napier (Miami Heat) #24 numer w drafcie 2014

Chyba nikt się nie spodziewał, że Shabazz tak szybko i tak dobrze wkomponuje się w pogrążoną w żałobie drużynę Miami Heat. Filigranowy rozgrywający w meczach przedsezonem pokazał, że pomimo swoich skromnych warunków fizycznych w przyszłości może stać się liderem mentalnym ekipy z Florydy. Aktualny mistrz NCAA szczególnie dobrze zaprezentował się w pojedynku przeciwko aktualnym mistrzom NBA – San Antonio Spurs, kiedy uzbierał na swoim koncie 25 punktów.

Preseason: 10.2 punktu, 2.7 asysty i 2.6 zbiórki

     

Video

  • 38 punktów Kwamaina Mitchella
  • Euroliga: Turów - Fenerbahce
  • Top 5 3. kolejki TBL 2014/2015
0

Czas na NBA: Northwest Division

NBA | 28.10.2014 15:34

Od 2010 rok w tej części USA niepodzielnie rządzą Oklahoma City Thunder, ale po kontuzji Kevina Duranta wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że Portland Trail Blazers już w poprzednim sezonie byli blisko, bardzo blisko... Northwest Division to także ekscytująca młodzież z Minneapolis, warto ich oglądać! Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij w nazwy zespołów.

Denver Nuggets

Brian Shaw zaliczył kiepski start jako nowy head coach Nuggets. Dziesięć poprzednich sezonów kończyło się awansem do najlepszej ósemki, a 21 zwycięstw mniej niż w sezonie 12/13 dodatkowo psuje cały obraz. Bryłki miały jednak swoje własne problemy, które na szczęście już są za nimi.

Minnesota Timberwolves

Bez miłości ciężko jest sobie poradzić, ale Leśne Wilki mają zamiar udowodnić, że absencja Kevina Love nie wpłynie na nich negatywnie. Od Cleveland otrzymali dwa numery 1 poprzednich draftów, a zwłaszcza jeden z nich za kilka lat powinien zmienić układ sił w lidze. Przodownictwo w stadzie objął Hiszpan, który ma problemy z celnością. Zdaje się, że młode wilki są dla niego idealnym środowiskiem.

Oklahoma City Thunder

Kevin Durant złamał kość śródstopia i nie jest to taka zwykła kontuzja. Ona może pomóc zdefiniować przyszłość Thunder. Przecież MVP poprzedniego sezonu jeszcze nigdy nie pauzował tak długo. Co na to Russell Westbrook?

Portland Trail Blazers

To zespół, który zadziwia. Pod wodzą trenera cudotwórcy – Terry’ego Stottsa, cała drużyna poczyniła imponujący postęp, a liderzy w osobach LaMarcusa Aldridge’a i Damiana Lillarda stali się zawodnikami topowego formatu. W czym tkwi zatem problem Blazers? W ataku grają pięknie, ale nie troszczą się o obronę.

Utah Jazz

Projekt Corbin zakończył się fatalnie. Teraz nadchodzi nowy, głodny sukcesów trener, a fani oraz działacze Utah Jazz zaczynają dostrzegać w nowym projekcie przysłowiowe „światełko w tunelu”. Lecz czy nie za szybko?

0

Czas na NBA: Southeast Division

NBA | 28.10.2014 15:31

Południowowschodnia dywizja NBA to nie tylko osieroceni przez LeBrona Jamesa Miami Heat i Washington Wizards z Marcinem Gortatem. To także wskrzeszeni Hornets i ambitni średniacy z Atlanty. Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij w nazwy zespołów.

Atlanta Hawks

Jastrzębie przystępują do nowego sezonu w dziwnych nastrojach. Zmiany w zarządzie zespołu po kolejnej rasistowskiej aferze nie mogły pozytywnie wpłynąć na morale drużyny. Jednak ekipa ze stanu Georgia nie ma zamiaru zamartwiać się przeszłością. Hawks spróbują po raz ósmy z rzędu awansować do Playoffs.

Charlotte Hornets

Organizacja z Charlotte rok temu jeszcze jako Bobcats była pośmiewiskiem ligi, klubem na marginesie. Wystarczyło 12 miesięcy, aby drużynę, której właścicielem jest Michael Jordan, a coachem Steve Clifford, zaczęto traktować poważnie i z należytym szacunkiem. Szerszeń wraca do korzeni i stawia sobie przed nadchodzącym sezonem ambitne cele, bo w Północnej Karolinie nie myślą tylko o ponownym występie w fazie playoffs, realnie marzą o miejscu w czołowej czwórce na Wschodzie.

Miami Heat

W zeszłym sezonie drużyna z Miami stanęła przed historyczną szansą na three-peat, jednak w finale uległa San Antonio Spurs 1-4. Kolejnym ciosem dla Heat był powrót LeBrona Jamesa do Cleveland Cavaliers. Jak poradzą sobie w nadchodzących rozgrywkach?

Orlando Magic

To klub, który w ostatnich kilku sezonach był pogrążony w głębokiej przebudowie. Jednakże wydaje się, że ciemne chmury nad drużyną z Orlando zaczynają znikać i powoli nastaje czas „nowych” Magic.

Washington Wizards

Sezon 2013/14 w wykonaniu Czarodziejów z Waszyngtonu okazał się prawdziwym pasmem sukcesów. Wizards wygrali aż czterdzieści cztery mecze w sezonie i po raz pierwszy od sześciu lat zaliczyli dodatni bilans spotkań. Awans do fazy play-off poskutkował walką na śmierć i życie, którą Wizards przegrali dopiero w II rundzie. Popularni Wizzies okazali się gorsi od Indiany Pacers, lecz ambitnym zaangażowaniem wstydu swoim fanom nie przynieśli.

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Anwil Włocławek
Wilki Morskie Szczecin
26.10 71
74
Stelmet Zielona Góra
AZS Koszalin
26.10 91
79
Energa Czarni Słupsk
Śląsk Wrocław
26.10 63
67
Polski Cukier Toruń
PGE Turów Zgorzelec
26.10 70
80
Jezioro Tarnobrzeg
MKS Dąbrowa Górn.
25.10 101
109
Polfarmex Kutno
Start Lublin
25.10 88
72
Rosa Radom
Polpharma Starogard
25.10 102
60
Trefl Sopot
Asseco Gdynia
24.10 65
77
PGE Turów Zgorzelec
Polfarmex Kutno
20.10 91
89
MKS Dąbrowa Górn.
Energa Czarni Słupsk
19.10 74
79
Charlotte Bobcats
Milwaukee Bucks
29.10 108
106
Indiana Pacers
Philadelphia 76ers
29.10 103
91
Boston Celtics
Brooklyn Nets
29.10 121
105
Miami Heat
Washington Wizards
29.10 107
95
Toronto Raptors
Atlanta Hawks
29.10 109
102
Memphis Grizzlies
Minnesota Timberwolves
29.10 105
101
New York Knicks
Chicago Bulls
29.10 80
104
Denver Nuggets
Detroit Pistons
29.10 89
79
Utah Jazz
Houston Rockets
29.10 93
104
Phoenix Suns
Los Angeles Lakers
29.10 119
99
UNIKS Kazań
Real Madryt
24.10 75
76
Żalgiris Kowno
BK Niżny Nowogród
24.10 97
63
Banco di Sardegna
Efes Stambuł
24.10 75
82
Limoges CSP
Cedevita Zagrzeb
24.10 71
60
Unicaja Malaga
Alba Berlin
24.10 87
84
Olympiakos Pireus
Laboral Kutxa Vitoria
24.10 63
57
CSKA Moskwa
Maccabi Tel Awiw
23.10 99
80
Bayern Monachium
Panathinaikos Ateny
23.10 81
75
PGE Turów Zgorzelec
Fenerbahce Ulker Stambuł
23.10 76
91
Armani Mediolan
FC Barcelona
23.10 63
78
ACK UTH Rosa Radom
Miasto Szkła Krosno
26.10 75
90
Astoria Bydgoszcz
Znicz Pruszków
26.10 83
57
Pogoń Prudnik
AZS Poznań
25.10 82
65
Sokół Łańcut
SKK Siedlce
25.10 92
69
GTK Gliwice
Zagłębie Sosnowiec
25.10 60
96
BM SLAM Stal Ostrów Wlkp.
Spójnia Stargard Szcz.
25.10 79
67
Legia Warszawa
GKS Tychy
24.10 75
76
Zagłębie Sosnowiec
Sokół Łańcut
19.10 58
74
Spójnia Stargard Szcz.
ACK UTH Rosa Radom
18.10 71
55
Miasto Szkła Krosno
Astoria Bydgoszcz
18.10 90
38
MF Meble Tczew
Kotwica 50 Kołobrzeg
26.10 84
92
Asseco II Gdynia
Trefl II Sopot
26.10 91
47
Polonia Warszawa
AZS AGH Kraków
26.10 71
94
AZS UMCS Lublin
KS Piaseczno
26.10 77
59
Wisła AWF Kraków
MKS Skierniewice
26.10 81
53
Mickiewicz Romus Katowice
Pogoń Ruda Śl.
26.10 78
73
KUKS Dubois Koszalin
SMS Władysławowo
25.10 55
89
Politechnika Gdańska
Noteć Inowrocław
25.10 74
75
AZS UMK Consus PBDI Toruń
KS Basket Piła
25.10 86
57
Księżak Łowicz
OKK Sokół Ostrów Mazowiecka
25.10 83
65
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

0

Czas na NBA: Southwest Division

NBA | 28.10.2014 18:10

W Teksasie znowu będzie gorąco! I nie chodzi tylko o San Antonio Spurs, którzy bronią mistrzowskiego tytułu, ale także o poważnie wzmocnionych Dallas Mavericks i Hardeno-Howardowskich Houston Rockets. Spurs i Mavericks zagrają zresztą przeciwko sobie już na inaugurację. A może wszystkich pogodzą Memphis Grizzlies? Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij w nazwy zespołów.

Dallas Mavericks

Dirk Nowitzki ma 36 lat i chociaz dzięki tytułowi mistrzowskiemu z 2011 roku już nie mówi "jeśli nie teraz, to kiedy?", to jednak na pewno liczy na jeszcze jedną szansę walki o pierścień. W tym sezonie może dostać tę ostatnią.

Houston Rockets

Rakiety w zeszłym sezonie pomimo zajęcia wysokiego 4. miejsca w swojej konferencji odpadły już w pierwszej rundzie playoffów. Teraz może być podobnie.

Memphis Grizzlies

Kiedy zaglądasz do składu Niedźwiadków to nie potrafisz znaleźć ani jednego wyróżniającego się zawodnika, do którego można przykleić status gwiazdy. Właśnie o to chodzi, w tej dobrze naoliwionej maszynie wszystkie elementy działają prawidłowo, czego efektem są już cztery kolejne lata w Playoffs.

New Orleans Pelicans

Lider Pelikanów Anthony Davis to jeden z trzech najlepszych graczy w NBA. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z bandy ESPN.

San Antonio Spurs

Aktualni mistrzowie NBA mają wszelkie podstawy, by walczyć o drugi z rzędu triumf w finale. Jedynym „ale” mogą okazać się kontuzje.

0

Czas na NBA: Pacific Division

NBA | 28.10.2014 18:08

Clippers, a za nimi Warriors - tak wyglądała Pacific Division przez ostatnie dwa lata i tak może wyglądać także w najbliższych rozgrywkach. Rzecz niespotykana w historii, bo przed 2012 rokiem Clippers nigdy nie wygrali dywizji, a Warriors od 1976 roku tylko raz byli w czołowej dwójce. Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij w nazwy zespołów.

Golden State Warriors

Ekipa z Oakland z nowym trenerem wciąż może sporo namieszać w silnej Konferencji Zachodniej. Pod warunkiem, że ominą ją kontuzje kluczowych graczy. I to nie tylko Stephena Curry'ego oraz Klaya Thompsona.

Los Angeles Clippers

Stara prawda mówi, że „wrzodów trzeba się pozbywać”, tak też zrobili „ci drudzy” z LA i po cichu liczą na przełomowy sezon. Awans do finałów konferencji byłby spełnieniem marzeń, jednak czy to aby nie jest mission impossible dla ekipy Doca Riversa? Nowy właściciel pojawił się na scenie z ogromną dawką energii, czy przeleje ją również na graczy?

Los Angeles Lakers

Legendarni Lakers ostatnio tak fatalny jak przed rokiem sezon zaliczyli w latach 1957/58, kiedy wygrali ledwie 19 spotkań. Pogrążony w żałobie klub ponownie na wyżyny ma wspiąć Kobe Bryant. Ale czy niezniszczalny Kobe może znowu wskrzesić potęgę Jeziorowców?

Phoenix Suns

W minionych rozgrywkach byli naprawdę blisko awansu do fazy play-off. Jednak znalezienie się w czołowej ósemce wymagającej Konferencji Zachodniej nie jest prostym zadaniem. Czy w tym sezonie uda im się zakończyć rundę zasadniczą na miejscu premiowanym awansem? Możliwe, aczkolwiek trudne do wykonania.

Sacramento Kings

Ostatnie wyniki drużyny ze stolicy stanu Kalifornia to pasmo wielkich rozczarowań. Mimo to ich fani nadal mają nadzieję na odrodzenie się Sacramento Kings. Tym bardziej, że w tym roku ich ukochany klub będzie święcił 30-letnią rocznicę istnienia.

0

Czas na NBA: Central Division

NBA | 28.10.2014 11:13

Istnieje bardzo duża szansa, że triumfator rundy zasadnizcej w Konferencji Wschodniej znowu będzie pochodził z Central Division. Tyle tylko, że zamiast Indiana Pacers będą to Cleveland Cavaliers lub ewentualnie Chicago Bulls. Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij w nazwy zespołów.

Chicago Bulls

Przystępują do nowego sezonu NBA z równie nowymi oczekiwaniami i sporymi ambicjami. Czy drużynie z ”Wietrznego Miasta” uda się wskrzesić mistrzowskie nadzieje? Czy Derrick Rose nie ulegnie kontuzji i wróci do dawnej formy? Jak w nowym otoczeniu zaaklimatyzuje się Pau Gasol? Przed zespołem Toma Thibodeau stoi mnóstwo ciekawych pytań, a te przytoczone wydają się być zdecydowanie najciekawszymi.

Cleveland Cavaliers

Zostali jednogłośnie uznani za bezapelacyjnych zwycięzców tegorocznego offseason. Zespół z Ohio zasiliło dwóch zawodników, którzy znajdują się w ścisłym gronie Top-10 graczy NBA. Jak wiadomo, mowa tutaj o LeBronie Jamesie oraz Kevinie Love. Siłą Cavs będzie piekielnie mocne trio, które tworzy również MVP ostatnich Mistrzostw Świata – Kyrie Irving. Jednakże jak bywa w przypadku zespołów naszpikowanych gwiazdami, również Cavs nie są wolni od problemów.

Detroit Pistons

Przez wielu fanów NBA na świecie rozpoznawani są pod pseudonimem Bad Boys. ”Źli Chłopcy” w osobach Isiah Thomasa, Joe Dumarsa czy Billa Laimbeera na owy przydomek zapracowali swoją twardą, nieustępliwą, a niekiedy wręcz niebezpieczną dla zdrowia przeciwników grą. Obecni Pistons to również ”Bad Boys”, którzy więcej problemów sprawiają swoim kibicom, niż rywalom. W Michigan już nie pamięta się, kiedy rozpoczęcie nowego sezonu NBA nie przyprawiało o ból głowy. Czy niebawem Pistons zmienią swoje oblicze?

Indiana Pacers

Nadchodzący sezon dla drużyny oraz kibiców Indiany Pacers będzie niezwykle trudny. Klub nawiedziła prawdziwa seria katastrof, które z pewnością znajdą odzwierciedlenie na ich boiskowych poczynaniach w nowych rozgrywkach.

Milwaukee Bucks

Herb Kohl nigdy nie należał do zbytnio rozrzutnych właścicieli. Zazwyczaj do Milwaukee trafili koszykarze, którzy pragnęli się wypromować, aniżeli zarobić. Może zmieni się to po przejęciu klubu przez Marca Lasry'ego i Wesa Edensa?

0

Czas na NBA: Atlantic Division

NBA | 28.10.2014 11:03

Choć trudno w to uwierzyć, to w poprzednim sezonie Atlantic Division wygrali Toronto Raptors. Ta "zniewaga" na pewno wymaga rewanżu ze strony nowojorskich Nets i Knicks. Pozostałe dwie ekipy - choć z wielką historią - liczyć się nie będą. Chcesz dowiedzieć się więcej? Kliknij na nazwę zespołu!

Boston Celtics

Oddać, nie oddać, zostawić na rok, na dwa, przedłużyć kontrakt, nie przedłużyć - większość informacji dotyczących Boston Celtics wiąże się obecnie z Rajonem Rondo.

Brooklyn Nets

Michaił Prochorow szybko przekonał się, że trudno zbudować drużynę gotową do odnoszenia sukcesów.

New York Knicks

Phil Jackson i Derek Fisher - kiedyś za uszy ciągneli Los Angeles Lakers, od kilku tygodni próbują przywrócić blask New York Knicks. Czy im się uda?

Philadelphia 76ers

Upadek był szybki i... planowany. 76ers mogli próbować zbudować coś na bazie zespołu z play-off 2012, ale woleli zatankować. I stoją na stacji benzynowej...

Toronto Raptors

W poprzednim sezonie Raptors osiągnęli najlepszy wynik w sezonie regularnym w historii klubu. W play-off młodzi gracze trenera Caseya nie dali rady starym wygom z Brooklynu. Skład Kanadyjczyków nie został osłabiony, a dodatkowo Masai Ujiri postarał się o wzmocnienia. Wszystko ma doprowadzić do kolejnego kroku ku lepszemu.

0

Rusza NBA: Ostatnia szansa Dirka i Mavericks?

NBA | 28.10.2014 02:57

Dirk Nowitzki ma już 36 lat i chociaz dzięki tytułowi mistrzowskiemu z 2011 roku już nie mówi "jeśli nie teraz, to kiedy?", to jednak na pewno liczy na jeszcze jedną szansę walkę o pierścień. W tym sezonie może dostać tę ostatnią.

Niemiec przejdzie do historii jako jeden z najlepszych białych koszykarzy w NBA i jako jeden z najlepszych strzelców. Przecież nawet w poprzednich rozgrywkach był o krok od znalezienia się w klubu 50-40-90 (te liczby oznaczają skuteczność z gry, za 3 punkty i z linii wolnych). A Mavericks zaskoczyli wiele osób kwalifikując się do play-off i wyciskając San Antonio Spurs jak cytrynę. To była "tylko" pierwsza runda play-off, więc część osób nie pamięta, ale przecież to właśnie Mavericks najwięcej razy pokonali późniejszych mistrzów i byli najbliżej odesłania ich na ryby. I to w składzie, który wydaje się sporo słabszy od obecnego.

By to stwierdzić wystarczy spojrzeć na pozycję podstawowego środkowego. Oto do Teksasu wróciła ostroja defensywy Mavs z mistrzowskiego sezonu 2010/2011, czyli Tyson Chandler, który zastąpił Samuela Dalemberta, w daaaawnych czasach niezłego obrońcę i blokera, a ostatnio... lepiej przemilczeć. Mavericks odważyli się także wyłożyć duże pieniądze (46 milionów dolarów za 3 sezony) za innego Chandlera - Parsonsa. Ten uniwersalny niski skrzydłowy był rewelacją Houston Rockets, gdzie zarabiał niespełna milion dolarów. Należała mu się podwyżka, ale Rakiety nie chciały dać aż tyle, co lokalny rywal. I pewnie będą mocno tego żałować. Inna sprawa, że Parsons teraz poczuje na sobie presję. Do tej pory nie musiał robić wiele, by spełniać oczekiwania. W końcu czego można oczekiwać od gracza za niespełna "bańkę"? Bycia uzupełnieniem składu, nie liderem. Kilkanaście milionów zobowiązuje trochę do tego drugiego...

W Dallas dysponują teraz też głębią składu na obwodzie i aż strach pomyśleć, jaki ból będzie miał trener Rick Carlisle dzieląc minuty między wszystkich koszykarzy. Izraelczyk z polskim paszportem Gal Mekel z założenia jest niestety na straconej pozycji, bo oprócz niego do 144 minut kandyduje 8 innych koszykarzy. W tym tacy jak wspomniany Parsons czy Monta Ellis, który te 30, 35, może 40 dostaną. Nieco gorzej Mavericks prezentują się pod koszem. Bo chociaż dostali Chandlera i mają Nowitzkiego, to na ławce średnio - odszedł DeJuan Blair, pozostało trzech wysokich zmienników. Z tej trójki tylko Charlie Villanueva robił w swojej karierze coś więcej niż bycie zadaniowcem, ale to było jakieś pięć lat temu. Brandan Wright i Greg Smith też nie gwarantują cudów. Módlcie się w Dallas o zdrowie Tysona! Chandlera oczywiście.

Mavericks 2014/2015:

PG: Jameer Nelson/Raymond Felton/Gal Mekel
SG: Monta Ellis/Devin Harris
SF: Chandler Parsons/Richard Jefferson/Al-Farouq Aminu/Jae Crowder
PF: Dirk Nowitzki/Brandan Wright/Charlie Villanueva
C: Tyson Chandler/Greg Smith

Trener: Rick Carlisle

Poprzedni sezon: 49-33 (8. miejsce w Konferencji Zachodniej). 1. runda: 3-4 z San Antonio Spurs.

0

Rusza NBA: Biedny Anthony Davis

NBA | 28.10.2014 02:49

Anthony Davis to jeden z trzech najlepszych graczy w NBA. Tak przynajmniej twierdzą eksperci z bandy ESPN.

Nawet jeśli przesadzają (na pewno przesadzają, bo niżej umieścili np. "chwilowo" kontuzjowanego Kevina Duranta), to niewiele. W dziesiątce Davis spokojnie się mieści, a to już coś. I jesli przyjąć dziesiątkę proponowaną przez ESPN, to jest tam wyjątkową postacią. Durant i Russell Westbrook, Dwight Howard i James Harden, Chris Paul i Blake Griffin, LeBron James i Kevin Love oraz stephen Curry - wszyscy oni niemal na pewno wystąpią w nowym sezonie w play-offach. Małe znaki zapytani można stawiać przy parze panów na H i Currym. Ale Davis znajduje się po drugiej stronie barykady - on niemal na pewno w tych play-offach nie zagra. Można wierzyć w Pelicans, ale to dla nich na razie zbyt wysoka półka. Niby każdy sezon rusza od zera i każdy ma równe szanse, ale dla nowoorleańczyków to mozolne wygrzebywanie się z dna. Davis ma duże szanse, by zostać... nowym Kevinem Love'em. Bo przecież Love jeszcze w poprzednim sezonie grał w Minnesota Timberwolves, którzy byli "fajni", ale czegoś im do bycia w ósemce brakowało. W zasadzie logika nakazuje, by Davis zjednoczył siły z innym jedynakiem z czołowej dziesiątki ESPN, czyli Currym, ale to aktualnie nierealne. Może za kilka lat. W końcu Love też musiał poczekać.

Czego brakuje Pelicans? W poprzednim sezonie była to głównie defensywa. Sprowadzenie Omera Asika może pomóc to zmienić i sprawić, że obrona drużyny trenera Monty'ego Williamsa nie bedzie plasowała się wśród pięciu najgorszych w lidze. Asik nigdy nie był tytanem ataku, choć odpowiednio obsłużony potrafił przy dużej liczbie minut (około 30, czyli tyle ile pewnie dostanie w Nowym Orleanie) dostarczać dwucyfrowe zdobycze. Przede wszystkim jest jednak takim Joakimem Noahem dla ubogich, centralną postacią defensywy, człowiekiem, który wlaśnie u boku Francuza w Chicago Bulls się "wychowywał". Owszem, przez ostatnie dwa lata miewał różne perypetie w Houston Rockets, ale nie zmienia to faktu, że dla dołujących Pelicans to duże wzmocnienie. W końcu w ostatnich rozgrywkach na pozycji środkowego w pierwszej piątce wychodzili Jason Smith, Greg Stiemsma, Alexis Ajinca.

Inne nowe nabytki to Jimmer Fredette i John Salmons, mający pełnić rolę zmienników na obwodzie, ale można odnieść wrażenie, że to większe (zachowując skalę tego stwierdzenia) nazwiska niż rzeczywistość. Niski skrzydłowy Salmons ma już 35 lat, najlepsze już dawno za sobą, w ostatnich rozgrywkach rzucał niespełna 6 punktów w Sacramento i Toronto trafiając niespełna 37% rzutów z gry. Fredette to niezły snajper, ale jako gracz na poziomie NBA chyba przereklamowany. Tymczasem ostatni sezon kończył gdzieś na końcu ławki Chicago Bulls. Pierwsze skrzypce na obwodzie Pelicans będą oczywiscie odgrywać inni - grać wszystkim Jrue Holiday, ciągle rozwojowy rozgrywający, który wylądował w tym zespole trochę z zaskoczenia rok temu, a potem nie potrafił się w nim odnaleźć. Zresztą stracił ponad połowę spotkań z powodu problemów zdrowotnych. Mecze opuszczali także kontuzjogenny strzelec Eric Gordon i Tyreke Evans (on tylko 10), który na początku swojej kariery był rozgrywającym, a teraz w Pelicans wychodzi w pierwszej piątce nawet jako niski skrzydłowy. Bo trochę szkoda, by trzech najważniejszych obwodowych graczy dzieliło się minutami, skoro zmiennicy są tacy sobie...

Pelicans 2014/2015:

PG: Jrue Holiday/Jimmer Fredette/Russ Smith
SG: Eric Gordon/Austin Rivers
SF: Tyreke Evans/John Salmons/Darius Miller/Luke Babbitt
PF: Anthony Davis/Ryan Anderson/Patric Young
C: Omer Asik/Alexis Ajinca/Jeff withey

Trener: Monty Williams

Poprzedni sezon: 34-48 (12. miejsce w Konferencji Zachodniej)

0

NBA: 10 transferów, których możecie nie znać

NBA | 27.10.2014 23:12

Często niedostrzegani, niedoceniani, mimo to harujący dla dobra zespołu. To ich wkład wielokrotnie oceniany jest na wagę złota. Dlatego o ich względy co roku biją się wszyscy generalni menadżerowie klubów NBA. 

10. Shawn Marion – Dallas Mavericks – Cleveland Cavaliers

Mimo swoich 36 lat Marion nadal jest w doskonałej formie fizycznej, o czym najlepiej świadczą poprzednie rozgrywki. W poprzednim sezonie notował on średnie na poziomie 10.1 punktu oraz 6.5 zbiórki. Shawn to wciąż świetny defensor i zawodnik praktycznie od wszystkiego na parkiecie. A co najważniejsze nie będzie zbytnio obciążał budżetu Cavs zarabiając ledwie 915 tysięcy dolarów.

9. Nikola Mirotic – Real Madryt – Chicago Bulls

Pochodzący z Bałkanów Hiszpan od 2011 roku nie mógł się zdecydować na NBA. Jego kariera w lidze ACB rozwijała się znakomicie, ale mimo to co roku odmawiał gry w najlepszej lidze na świecie. Aż w końcu działaczom Bulls udało się dokonać tej trudnej sztuki i namówić Mirotića na grę. Nikola to bez wątpienia ogromny talent, który porównywany jest do samego Pau Gasola, z który zresztą będzie miał okazje rywalizować na codziennych treningach.

8. Jeremy Lin – Houston Rockets – Los Angeles Lakers

Po tym jak jego talent eksplodował w Nowym Jorku, ogromną podwyżkę i zupełnie profesjonalny kontrakt zaproponowali mu Houston Rockets. Jednak Lin w stanie Teksas nie mógł do końca rozwinąć skrzydeł, a jego czar z czasem zaczął przemijać. Teraz dostaje drugą szansę w Los Angeles Lakers, gdzie ma dostać znacznie więcej swobody.

7. Omer Asik – Houston Rockets – New Orleans Pelicans

Omer Asik podobnie jak Jeremy Lin nie mógł się doczekać, kiedy ucieknie z upalnego Tekasu. Natomiast Pelicans bardzo długo szukali wartościowego centra i wydaje się, że Turek jest idealnym rozwiązaniem dla nich. Asik może nie jest gwiazdą NBA, ale to nadal bardzo solidny zawodnik, który na równorzędnym poziomie może rywalizować z największymi na jego pozycji w lidze.

6. D. J. Augustin – Chicago Bulls – Detroit Pistons

Największe personalne zaskoczenie poprzedniego sezonu. Pod nieobecność Derricka Rose’a stał się prawdziwą gwiazda Chicago Bulls notując średnie na poziomie 14.9 punktu, 5.0 asysty i 2.1 zbiórki. Świetna dyspozycja filigranowego rozgrywającego w Chicago spowodowała, że po sezonie zgłosiło się po niego połowa ligi. Ostatecznie najsprytniejszy okazał się Stan Van Gundy, który uwielbia tego typu graczy i z pewnością w pełni wykorzysta potencjał Augustina.

5. Tyson Chandler – New York Knicks – Dallas Mavericks

Chandler nadal ma opinię bardzo dobrego obrońcy. Jednak po dość przeciętnych miesiącach w Nowym Jorku, tylko jego były zespół mógł ponownie skusić się jego zatrudnienie. Tymczasem Knicks z radością pozbyli się ogromnego ciężaru w ich - i tak mocno naciągniętym - budżecie.  

4. Jarrett Jack – Cleveland Cavaliers – Brooklyn Nets

Drużyna Brooklyn Nets od dłuższego czasu poszukiwała solidnego, doświadczonego rozgrywającego, który mógłby znacząco odciążyć Derona Williamsa. Wydaje się, że Jack jest idealnym rozwiązaniem dla klubu z Nowego Jorku. Ponieważ od kilku sezonów nie schodzi on z bardzo przyzwoitego poziomu, a w przeszłości świetnie sprawdzał się w roli rezerwowego wielkich rozgrywających.

3. Shaun Livingston – Brooklyn Nets – Golden State Warriors

Jeszcze kilka miesięcy temu umieszczenie tego zawodnika na podium byłoby zupełnym nieporozumieniem. Jednak poprzednimi rozgrywkami Livingston udowodnił, że posiada ogromny chart ducha oraz wolę walki, która pozwala mu przezwyciężyć wszystkie - nawet te największe - przeszkody. A właśnie tego typu zawodnika potrzebuje Steve Kerr w swoim pierwszym, samodzielnym sezonie w roli pierwszego szkoleniowca. Dlatego pozyskanie Shauna przez Golden State Warriors może okazać się dla nich przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”.

2. Trevor Ariza – Washington Wizards – Houston Rockets

Po utracie, a raczej rezygnacji z Chandlera Parsonsa władze Rockets szukali solidnego, doświadczonego niskiego skrzydłowego, który dobrze odnalazłby się w roli gracza drugiego planu. Zaś Ariza wydaje się być dla nich idealnym wyborem. Ponieważ poprzednimi rewelacyjnymi rozgrywkami (14.4 punktu i 6.7) udowodnił, że z pewnością może wypełnić likę po Parsonsie. Trevor to również gracz, który prezentuje skrajnie zespołową koszykówkę i kosztem swoich indywidualnych statystyk jest wstanie poświęcić się dla dobra zespołu.   

1. Darren Collison – Los Angeles Clippers – Sacramento Kings

Wiecznie drugi, wiecznie pomijany, grający w tle swoich kolegów z drużyny. Jednak do zbliżającego się sezonu. Collison w końcu ma stać się pełnoprawnym zawodnikiem pierwszej piątki oraz gwiazdą całego zespołu. Darren w przeszłości był uważany za świetnego rezerwowego, ale nie za gwiazdę formatu All-Stars. Lecz w nadchodzących rozgrywkach ma się to zmienić, w co bezgranicznie wierzą władze oraz fani Sacramento Kings. 

 

0

Rusza NBA: Portland Trail Blazers - na Zachodzie bez zmian

NBA | 27.10.2014 22:09

Portland Trail Blazers to zespół, który zadziwia. Pod wodzą trenera cudotwórcy – Terry’ego Stottsa, cała drużyna poczyniła imponujący postęp, a liderzy w osobach LaMarcusa Aldridge’a i Damiana Lillarda stali się zawodnikami topowego formatu. W czym tkwi zatem problem Blazers? W ataku grają pięknie, ale nie troszczą się o obronę.

Portland Trail Blazers to kolejna drużyna, która w sezonie 2013/14 dokonała prawdziwego skoku pod względem jakości. W porównaniu do rozgrywek 2012/13 drużyna prowadzona przez Terry’ego Stottsa poprawiła się, aż o dwadzieścia jeden zwycięstw. To rekord w historii organizacji. Blazers bywają bezkompromisowi, widowiskowi oraz przede wszystkim umieją odnaleźć się w preferowanym przez siebie szaleńczym ataku. Udowodnili to już w tegorocznych playoffs, kiedy bezlitośnie w sześciu meczach rozprawili się w pierwszej rundzie z faworyzowanymi Houston Rockets. Podopieczni Stottsa nie mieli litości dla przeciwników, a rzut Damiana Lillarda już zagwarantował sobie oddzielne miejsce w historii NBA.

 

W drugiej rundzie Blazers trafili na późniejszych mistrzów NBA – San Antonio Spurs, którzy w pięciu szybkich i jednostronnych meczach, pokazali zawodnikom z Portland, jak wygląda prawdziwie skuteczna koszykówka. Szybka porażka ze Spurs powinna być dla Blazers nauczką, mantrą powtarzaną przez cały tegoroczny sezon. W NBA nie da się zajść daleko, gdy zapomina się o obronie. Każdy wytrawny przeciwnik potrafi sprawnie wypunktować słabości defensywne, jeśli nadarza się ku temu idealna okazja. Terry Stotts w sezonie 2014/15 powinien w dużej mierze zwrócić na to uwagę, bo obrona jego drużyny w ubiegłych rozgrywkach, łagodnie mówiąc, nie należała do najlepszych. Portland posiadali 22. defensywę ligi, tracąc średnio 102.8 punktów na mecz. Defensive rating ekipy z Oregonu też nie wyglądał kolorowo – 107.4 pkt na 100 posiadań przeciwnika (16. miejsce w NBA). Jeśli Blazers nie poprawią się w grze obronnej, nadal mogą pozostać drużyną, która gra błyskotliwie, miło dla oka, lecz nie osiąga większych sukcesów – a to właśnie o nie głównie gra się w NBA.

Poza kulejącą obroną Blazers mają jeszcze jeden poważny problem, który od kilku lat niszczy ich jak kornik profesjonalista -powoli od środka. Trail Blazers są posiadaczami najgorszej ławki rezerwowych. Dokładnie naświetlają to statystyki, które oferuje strona Hoopstats.com. Według wspomnianej witryny, rezerwowi Blazers są ostatnią siłą w NBA. Prawdopodobnie w ich przypadku nie powinno używać się określenia „siła”. Dlaczego tak jest? Przyczyna jest banalnie prosta. Drugi garnitur wybrańców Stottsa w czasie średnio 13.3 minuty rzuca jedynie 18.5 punktów, dodatkowo katastrofalnie broniąc. Rezerwowi Blazers w momencie egzystowania na parkiecie obniżają wskaźnik defensive efficiency aż o 17.7 punktów. Portland również w tej klasyfikacji zajmują odległe 30. miejsce, co z pewnością dla całego sztabu szkoleniowego nie jest powodem do dumy.

Portland Trail Blazers są drużyną, która ma również bardzo dobre strony i niesprawiedliwym byłoby spoglądanie wyłącznie w kierunku ich gorszego oblicza. Blazers dysponują w swoich szeregach dwoma zawodnikami, którzy już w zeszłych rozgrywkach dorobili się statusu All-Star. LaMarcus Aldridge oraz Damian Lillard to dwójka liderów, która po raz kolejny wielokrotnie napsuje sporo krwi swoim przeciwnikom. Aldridge i Lillard doskonale się rozumieją, sprawnie uruchamiając trybiki ofensywnej maszyny. To w dużej mierze dzięki obu panom ofensywa Blazers zajmuje 4. miejsce w ligowej hierarchii.

Na Zachodzie bez zmian. Blazers w tegorocznym offseason nie poczynili znaczących ruchów transferowych. Utrzymali całą pierwszą piątkę, dodając do kadry zespołu dwóch doświadczonych zmienników. Do Portland zawitali Steve Blake (grał już w barwach Blazers dwukrotnie, najpierw w sezonie 2005/06, następnie od 2007 do 2010 roku) oraz Chris Kaman. W Oregonie zabrakło również świeżej krwi pochodzącej z bardzo mocnego Draftu, a to dlatego, że Blazers nie dysponowali w tym roku żadnym wyborem. Wątpliwe, aby Stotts próbował zmienić wizję gry swojego zespołu. Wiecznie uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony szkoleniowiec lubi koszykówkę, która odzwierciedla jego podejście do życia. Blazers będą grać widowiskowo i skutecznie, a ich głównym celem pozostanie rzucenie więcej punktów od przeciwnika.

Czy Portland Trail Blazers powtórzą udany sezon regularny i na silnym Zachodzie awansują po raz kolejny do rozgrywek posezonowych? W najlepszej ósemce Konferencji Zachodniej obok Spurs, Mavs, Thunder, Clippers i Grizzlies powinno znaleźć się również miejsce dla Blazers. Przyszłość ekipy z Portland tkwi w rękach jej liderów, a ci wielokrotnie udowodniali, że są to pewne i solidne ręce.
 

Skład 2014/15

PG: Damian Lillard/ Steve Blake
SG: Wesley Matthews/ Will Barton/ C.J. McCollum/ Allen Crabbe
SF: Nicolas Batum/ Dorrell Wright
PF: LaMarcus Aldridge/ Thomas Robinson/ Victor Claver
C: Robin Lopez/ Chris Kaman/ Mayers Leonard/ Joel Freeland

Trener: Terry Stotts

Poprzedni sezon: 54-28 (4. miejsce w Konferencji Zachodniej)

W playoffs: II runda, przegrana 1:4 z San Antonio Spurs
 

0

Rusza NBA: New York Knicks z Fishem i Jaxem

NBA | 27.10.2014 16:47

Phil Jackson i Derek Fisher - kiedyś za uszy ciągneli Los Angeles Lakers, od kilku tygodni próbują przywrócić blask New York Knicks. Czy im się uda?

Pomysłem tej dwójki jest przywrócenie gry zespołowej. W nowo tworzonej drużynie ma się liczyć duch drużyny. Wiąże się mocno z tym triangle-offense, która mocno na popularności zyskała, gdy swoje kolejne pierścienie zdobywał Jackson. Znany jako "The Lord of The Rings” lub bardziej jako "Zen Master" szkoleniowiec wiedzę czerpał garściami od Texa Wintera, prywatnie przyjaciela Jacksona. Winter był twórca taktyki ofensywnych trójkątów, tak powszechnie stosowanej potem przez aktualnego szefa Nowojorczyków. W traniagle-offense szczególne znaczenie ma zespołowość, dlatego nie wiadomo jak w takiej koszykówce zaadoptują obecni gracze Knicks. Ponoć w owe plany Jacksona i Fishera mocno wierzy Carmelo Anthony, który był kilka tygodni temu jedną nogą poza.. Nowym Jorkiem.

Kto pomoże Melo odnosić sukcesy? Na numer dwa Knicks kreowany może być Jose Calderon. Hiszpan po krótkich epizodach w Detroit i Dallas liczy dłuższą stagnację. 32-latek pomimo dużego doświadczenia wciąż może się jeszcze wiele nauczyć. Hiszpan ma sporą szansę by zostać pierwszym rozgrywającym. W spotkaniach przedsezonowych śmielej do bram pierwszej piątki pukał Shane Larkin, który jak dotychczas nie dostał jeszcze prawdziwej szansy w zawodowej koszykówce. Znaczącymi postaciami Nowojorczyków mają być gracze z pozycji cztery-pięć. Jackson do spółki z Fisherem liczą na dobrą komunikację wysokich graczy ze wspomnianym Anthony. Duże szanse na minuty ma Quincy Acy, który trafił w wyniku wymiany z Sacramento Kings wspólnie z Travisem Outlawem. Jeżeli ktoś ma coś do udowodnienia, to z pewnością Amar'e Stoudemire. 32-letni koszykarz wciąż może być cennym uzupełnieniem drużyny walczącej o awans do play-offs. O ile była gwiazda Phoenix Suns już progresu nie zrobi, o tyle wciąż mocno rozwijającym się koszykarzem pozostanie Tim Hardaway Jr. Absolwent Michigan ma idealne warunki by wkroczyć do TOP 5 koszykarzy na swojej pozycji. Wybrany w zeszłorocznym Drafcie Hardaway Jr. ma to co powinien mieć koszykarz na pozycji rzucający obrońca - niezły rzut oraz wielką swobodę pentracji podkoszowej.

Knicks czeka trudna walka w sezonie zasadniczym i raczej trudno wierzyć w wysokie ambicje Knicks. Przynajmniej na razie ten zespół nie jest gotowy. Według marzeń Jacksona, na wyższe obroty klub powinien wkroczyć w ciągu dwóch najbliższych sezonów. Szansa pojawi się jednak wtedy, gdy do Nowego Jorku wreszcie dołączy gwiazda dużego kalibru. Może być to na przykład Kevin Durant. Anthony z chęcią przyjąłby do klubu obecnego koszykarza Oklahoma City Thunder.

Skład 2014/2015:

PG Jose Calderon/Shane Larkin/Pablo Prigioni
SG Iman Shumpert/J.R Smith
SF Carmelo Anthony/Tim Hardaway Jr./Cleanthony Early
PF Amar'e Stoudemire/Quincy Acy/Andrea Bargnani/Travis Wear
C Samuel Dalembert/Jason Smith/Cole Aldrich

Trener: Derek Fisher

Poprzedni sezon: 37-45 (brak awansu do fazy play-off)

Najciekawsze tweety