Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

Hiszpania: Grał tylko Kelati

Świat | 20.04.2015 14:09

W rozgrywanej na raty 29. serii spotkań Ligi Endesa Gran Canaria słabsze od UCAM Murcia 80:92. 

Znakomicie w zespole Diego Ocampo spisał się Thomas Kelati. Reprezentant Polski w ciągu 23 minut zanotował 17 punktów (1/1 za 2, 4/6 za 3), 2 zbiórki i asystę. Kelati był najlepszym graczem zespół z Murcii oprócz rezerwowego Jose Angela Antelo, który zdobył 19 punktów, ale na nieco gorszej skuteczności. 

UCAM Murcia z bilansem 14:15 zajmuje obecnie 11. lokatę. W ten weekend w lidze Endesa nie grał Adam Waczyński oraz Maciej Lampe. 

 

0

NBA Playoffs: Ostrzeżenie dla mistrza

NBA | 20.04.2015 13:59

Los Angeles Clippers nie problemów z pokonaniem San Antonio Spurs 107:98 - w pierwszym meczu I rundy. 

Znany ze swoich zwięzłych, ale konkretnych wypowiedzi Gregg Popovich mógł po meczu czuć spory niedosyt. Jego gracze zaprezentowali mocną przeciętną postawę na tle mocnego rywala. Clippers szybko zdołali uzyskać prowadzenie, które ani przez moment nie było zagrożone. Co było mocną stroną zespołu gospodarzy? Każdy z graczy wnosił wartość dodaną. Już w pierwszej kwarcie Chris Paul zdołał uruchomić strefę podkoszową, która miała być mocną stroną Spurs w tej rywalizacji. 

Zawodnicy Spurs mieli ogromne problemy ze skutecznością. Wprowadzani kolejni gracze z ławki nie potrafili przełamać złej serii, która dotknęła mistrzów. Ogromnie nieskuteczni byli Boris Diaw (2/12 z gry) czy Daniel Green (2/11).

Pudła gości, były wodą na młyn dla gospodarzy, którzy wykorzystywali w sposób znakomity dyspozycję Paula. Filigranowy rozgrywający Clippers zanotował 32 punkty, 7 zbiórek oraz 6 asyst. 26 punktów, 12 zbiórek i 6 asyst miał Blake Griffin. Ponadto w zespole Doca Riversa przyzwoite wsparcie dał kolegom rezerwowy Jamal Crawford. 

Kolejne spotkanie w środę.

 

Los Angeles Clippers - San Antonio Spurs 107 : 92

(30:18, 19:25, 30:21, 28:28)

0

NBA Playoffs: Grizzlies rozpoczęli z pazurem

NBA | 20.04.2015 13:34

Memphis Grizzlies nie dali najmniejszych szans Portland Trail Blazers i ograli drużynę Terry’ego Stottsa 100:86. Koszykarze z Memphis w rywalizacji do czterech zwycięstw objęli prowadzenie 1-0.

W hali Fedex Forum w niedzielny wieczór wszystko poszło zgodnie z planem założonym przez gospodarzy. Grizzlies grali swoją koszykówkę i dodatkowo zdołali powstrzymać najbardziej niebezpiecznych z rywali. Gospodarze w całym meczu popełnili tylko 8 strat oraz zdominowali obszar pola trzech sekund, gdzie okazali się lepsi od Blazers w statystyce zdobytych punktów – 52:38.

Obrona Grizzlies postawiła twarde warunki ofensywie Blazers, zatrzymując ją na tylko 33% skuteczności rzutów z gry. Łatwego dnia nie miał Damian Lillard, który trafił 5 z 21 rzutów z gry i zdobył jedynie 14 punktów. Rozgrywający gości kompletnie nie umiał odnaleźć się za łukiem (0/6), a jeżeli udało mu się penetrować lub minąć obrońców, to jego próby z najbliższej odległości nie zawsze kończyły się zdobywaniem punktów.

Dominacja Grizzlies ani na chwilę nie była zagrożona. Najsilniejszą stroną gospodarzy był kolektyw, gdyż aż pięciu zawodników zespołu zanotowało dwucyfrowe zdobycze punktowe. Prawdziwy popis umiejętności dał rezerwowy Beno Udrih, który w 24 minuty rzucił 20 oczek (9-14 z gry) oraz miał 7 zbiórek i 7 asyst. Wyśmienite spotkanie rozegrał również Marc Gasol. Hiszpan zdobył dla swojego zespołu 15 punktów, 11 zbiórek, 7 asyst.

Triumfu Blazers nie zdołał zagwarantować LaMarcus Aldridge, który okazał się liderem punktowym Blazers. Silny skrzydłowy gości był autorem 32 punktów (13-34 z gry), 14 zbiórek i 4 bloków.
 

 

Memphis Grizzlies - Portland Trail Blazers 100 : 86

(25:15, 33:24, 28:23, 14:24)

Naszym zdaniem

0

PLK: Udany debiut Flevarakisa

PLK | 19.04.2015 23:07

Świetny debiut Kostasa Flevarakisa w roli trenera AZS Koszalin. Grek porozmawiał z zawodnikami i jego nowi podopieczni pokonali Śląsk Wrocław 69:64 w 29. kolejce Tauron Basket Ligi.

W końcówce goście mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale fatalne decyzje podejmowali Łukasz Wiśniewski oraz Jakub Dłoniak, który wcześniej trójką dał Śląskowi nawet prowadzenie w czwartej kwarcie. W AZS-ie niezawodny okazał się Qyntel Woods, który uzbierał 17 punktów. Znakomite wejście zaliczył rezerwowy Łukasz Pacocha, który w 13 minut rzucił 11 "oczek".

AZS po tym sukcesie ma bilans 21-8 i jest na świetnej drodze do miejsca w czołowej trójce na koniec rundy zasadniczej. Jeśli za tydzień wygra z Anwilem we Włocławku, to będzie co najmniej trzeci. Śląsk (20-9) oddalił się od najlepszej czwórki, może się okazać, że nawet wygrana z Asseco gdynia w ostatniej kolejce nie pozwoli mu zająć lokaty wyższej niż szósta.

AZS Koszalin - WKS Śląsk Wrocław 69 : 64

(19:19, 21:10, 13:22, 16:13)

Video

  • Top 10 24. kolejki TBL
  • Sędziowski skandal w Słupsku
  • Top 10 21. kolejki TBL
0

PLK: Młodzież Asseco ogrywa beniaminka

PLK | 19.04.2015 21:37

O to jak przegrać wygrany mecz powinno się pytać koszykarzy MKS-u Dąbrowa Górnicza po 29. kolejce Tauron Basket Ligi.

W ostatnim spotkaniu przed własną publicznością trener gospodarzy David Dedek dał szansę na grę zawodnikom, którzy dotychczas w dużo mniejszym wymiarze czasowym mieli okazję występować na parkietach Tauron Basket Ligi w tym sezonie. W takim wypadku w pierwszej piątce Asseco Gdynia użyliśmy m.in. Sebastiana Kowalczyka, Jakuba Parzeńskiego, Romana Szymańskiego czy Przemysława Żołnierewicza. Gdyńska młodzież podeszła bez większego respektu dla dużo bardziej doświadczonego rywala szybko wychodząc na kilkupunktowe prowadzenie. W ich barwach szczególnie dobrze mecz rozpoczęli podkoszowi. Jakub Parzeński oraz Roman Szymański po pierwszej połowie legitymowali się identycznymi zdobyczami: 11 punktów oraz pięciu zbiórek. W zespole gospodarzy wyróżniał się także Filip Matczak, który idealnie łączył zdobywanie punktów z kreowaniem czystych pozycji swoim partnerom. Jednak z czasem coraz większą kontrolę nad widowiskiem zaczęli przejmować gracze gości. Znakomicie rzutowo dysponowany (4/6 z gry) był Amerykanin David Weaver. Natomiast istotne wsparcie w ataku dali rezerwowi: Przemysław Szymański oraz Mateusz Dziemba. Lepsza postawa beniaminka sprawiła, że na przerwę schodzili oni z czteropunktowym prowadzeniem.    Jednak prawdziwe problemy gdyńskiej młodzieży zaczęły się dopiero w  trzeciej kwartcie. Przez pierwsze sześć minut tej części gry gospodarze zdobyli ledwie dwa punkty, przy aż 16 „oczkach” rywali. Gracze MKS-u bardzo twardo bronili, zaś w ataku wręcz nie do zatrzymania dla dużo mniej doświadczonych zawodników Asseco byli Amerykanie David Weaver oraz Myles McKay. Znakomita postawa MKS-u spowodowała, że przed ostatnią odsłoną prowadzili oni różnicą 16 punktów. Mimo słabszej postawy gospodarzy w trzeciej kwarcie, nie zamierzali oni tak łatwo składać broni. Podopieczni Davida Dedka rozpoczęli czwartą kwartę od serialu punktowego 16-0, przez blisko osiem minut zatrzymując w ataku swoich rywali. Fatalna dyspozycja rzutowa zemściła się również na graczach MKS-u w samej końcówce, kiedy to trzykrotnie mogli wyjść na prowadzenie. Tymczasem po drugiej stronie na linii rzutów wolnych niezawodny był Jakub Parzeński. Remis i  dogrywkę beniaminkowi mógł jeszcze dać Myles McKay, ale ostatecznie z sensacyjnego zwycięstwa 74:71 cieszyli się młodzi koszykarze z Gdyni. W zespole gospodarzy z pewnością na wyróżnienie zasłużył Filip Matczak, który miał 15 punktów, sześć zbiórek, pięć asyst oraz przechwyt. Imponujące double-double w postaci 15 punktów i 14 zbiórek zapisał na swoim koncie Jakub Parzeński. Po stronie drużyny z Dąbrowy Górniczej najlepiej punktowali Amerykanie: David Weaver oraz Myles McKay, którzy zdobyli po 17 punktów. 

W meczu nie mającym wielkiego znaczenia dla dalszych losów King Wilki Morskie Szczecin uległy Wikanie Start Lublin 82:86. W zespole gospodarzy należy wyróżnić ambitnego Rodneya Greena, który po kolejny zaliczył bardzo poprawny występ notując 20 punktów, 7 zbiórek oraz 7 asyst. W zespole lubelskim szalał Bryon Allen zapisując na swoim koncie 36 "oczek".

Asseco Gdynia - MKS Dąbrowa Górnicza 74 : 71

(19:15, 20:28, 12:24, 23:4)

KING Wilki Morskie Szczecin - Wikana Start Lublin 82 : 86

(13:20, 21:23, 25:15, 23:28)

 

0

I liga: Legia ostatnim półfinalistą

1L | 19.04.2015 19:12

Legia Warszawa mimo słabej postawy w drugiej połowie wygrała w Stargardzie Szczecińskim z zespółem Spójni 74:65. Oznacza to, że warszawianie zmierzą się w półfinale rozgrywek 1. ligi z Stala Ostrów Wlkp. 

fot. legionisci.com

Legia już w pierwszej połowie udokumentowała swoją lepszą dyspozycję wynikiem. Na zakończenie 1. połowy zawodnicy Piotra Bakuna schodzili z przewagą 18 "oczek" 32:50. Problemy gości rozpoczęły się po przerwie, gdy kolejne punkty zaczął zdobywać duet: Piotr Pluta - Marcin Stokłosa. Koszykarz rodem z Tarnowa okazał się najlepszym strzelcem gospodarzy - 23 punkty. Było to jednak zbyt mało na mocno zdeterminowany zespół gości, który przystąpił do meczu osłabiony brakiem Mateusz Bierwagena. 

Na miarę swoich możliwości zagrał Cezary Trybański, który uzbierał 17 punktów i aż 13 zbiórek. 20 "oczek" zanotował Arkadiusz Kobus.

Legia -Spójnia w rywalizacji do trzech zwycięstw (3-1).

KS Spójnia Stargard Szczeciński - Legia Warszawa 65 : 76

(15:23, 17:27, 21:6, 12:20)

Półfinały. 1ligi

Miasto Szkła Krosno - Sokół Łańcut

Stal Ostrów Wlkp. - Legia Warszawa

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Trefl Sopot
PGE Turów Zgorzelec
20.04 66
74
AZS Koszalin
Śląsk Wrocław
19.04 69
64
Wilki Morskie Szczecin
Wikana Start Lublin
19.04 82
86
Asseco Gdynia
MKS Dąbrowa Górn.
19.04 74
71
Energa Czarni Słupsk
Rosa Radom
18.04 74
71
Polfarmex Kutno
Anwil Włocławek
18.04 78
71
Jezioro Tarnobrzeg
Polski Cukier Toruń
18.04 81
123
Anwil Włocławek
Śląsk Wrocław
15.04 82
89
MKS Dąbrowa Górn.
AZS Koszalin
15.04 94
99
Wilki Morskie Szczecin
PGE Turów Zgorzelec
15.04 88
94
Chicago Bulls
Milwaukee Bucks
21.04 91
82
Golden State Warriors
New Orleans Pelicans
21.04 97
87
Cleveland Cavaliers
Boston Celtics
19.04 113
100
Los Angeles Clippers
San Antonio Spurs
19.04 107
92
Memphis Grizzlies
Portland Trail Blazers
19.04 100
86
Atlanta Hawks
Brooklyn Nets
19.04 99
92
Toronto Raptors
Washington Wizards
18.04 86
93
Dallas Mavericks
Houston Rockets
18.04 108
118
Golden State Warriors
New Orleans Pelicans
18.04 106
99
Chicago Bulls
Milwaukee Bucks
18.04 103
91
FC Barcelona
Olympiakos Pireus
17.04 63
76
Real Madryt
Efes Stambuł
17.04 90
85
CSKA Moskwa
Panathinaikos Ateny
16.04 100
80
Fenerbahce Ulker Stambuł
Maccabi Tel Awiw
16.04 82
67
FC Barcelona
Olympiakos Pireus
15.04 73
57
Real Madryt
Efes Stambuł
15.04 80
71
CSKA Moskwa
Panathinaikos Ateny
14.04 93
66
Fenerbahce Ulker Stambuł
Maccabi Tel Awiw
14.04 80
72
Olympiakos Pireus
BK Niżny Nowogród
10.04 77
70
Galatasaray Stambuł
FC Barcelona
10.04 65
88
Spójnia Stargard Szcz.
Legia Warszawa
19.04 65
76
ACK UTH Rosa Radom
Sokół Łańcut
18.04 60
88
Zagłębie Sosnowiec
BM SLAM Stal Ostrów Wlkp.
18.04 68
89
Znicz Pruszków
Miasto Szkła Krosno
18.04 65
77
Spójnia Stargard Szcz.
Legia Warszawa
18.04 72
63
Astoria Bydgoszcz
SKK Siedlce
12.04 77
65
Legia Warszawa
Spójnia Stargard Szcz.
12.04 73
61
Sokół Łańcut
ACK UTH Rosa Radom
12.04 84
59
Miasto Szkła Krosno
Znicz Pruszków
12.04 81
72
BM SLAM Stal Ostrów Wlkp.
Zagłębie Sosnowiec
12.04 84
77
AZS AGH Kraków
AZS UMK Consus PBDI Toruń
19.04 89
68
Wisła AWF Kraków
Politechnika Gdańska
18.04 52
81
Asseco II Gdynia
Księżak Łowicz
18.04 67
97
Mickiewicz Romus Katowice
Doral Nysa Kłodzko
18.04 64
85
KK Polonia Bytom
Basket Junior Suchy Las
18.04 70
73
MKS Kalisz
Alba Chorzów
18.04 66
72
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Asseco II Gdynia
15.04 84
67
Księżak Łowicz
Noteć Inowrocław
12.04 70
81
Politechnika Gdańska
AZS AGH Kraków
12.04 88
77
Górnik Wałbrzych
Mickiewicz Romus Katowice
12.04 96
67
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

0

II liga, gr. E: AZS AGH blisko

2L | 19.04.2015 23:09

AZS AGH Alstom Kraków uczynił pierwszy krok ku barażom o 1. lige. Zespół ze stolicy Małopolski pokonał AZS UMK Consus PBDI Toruń 89:68. Goście nie zdołali powstrzymać Jakuba Krawczyka oraz Macieja Maja. Duet zdobył 45 punktów. AZS AGH w ostatnim meczu zmierzy się z Notecią. Jeśli wygra, to zagra w barażu z drugą drużyną grupy F. 

AZS AGH ALSTOM Kraków - AZS UMK Consus PBDI Toruń 89 : 68

(21:19, 24:17, 23:20, 21:12)

0

NBA Playoffs: Cavaliers czy Celtics?

NBA | 19.04.2015 19:00

Cleveland Cavaliers po raz pierwszy od sezonu 2009/10 powrócili do fazy play-off. W niedzielny wieczór druga drużyna Konferencji Wschodniej rozpocznie zmagania w pierwszej rundzie rozgrywek posezonowych. Jej rywalem będzie odmłodzona i kompletnie przemieniona drużyna Bostonu Celtics. Czy podopiecznych Brada Stevensa stać na sprawienie niespodzianki?

LeBron James powrócił w rodzinne strony stanu Ohio i w cudowny sposób, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawił, że wraz z nim do Cleveland ponownie zawitały emocje związane z fazą play-off. Ironia losu lub zwykły przypadek sprawił, że Cavaliers z Jamesem w składzie zmierza się z drużyną, która storpedowała jego odejście do Miami Heat. Boston Celtics, bo to o nich mowa, za czasów pierwszego pobytu Jamesa w Cleveland, dwukrotnie eliminowali Cavs już na etapie Półfinałów Konferencji. Nie inaczej było w maju 2010 roku, kiedy w sześciu meczach półfinału wschodu drużyna Jamesa zmuszona była uznać wyższość dumnych Celtów z Bostonu.

Jednakże wszystko to wydarzyło się już aż pięć lat temu i nie tylko James potrafił przez ten czas poradzić sobie z warunkami stawianymi przez Boston, ale też sami Celtics zmienili się nie do poznania. Obie drużyny Celtów – tych z 2010r. i obecnych - właściwie łączy jedynie logo i barwy, w których występują. Na próżno szukać cech wspólnych zarówno po stronie osoby trenera jak i kadry zespołu. Mimo wszystko drużyny prowadzonej przez Brada Stevensa nie można lekceważyć, gdyż umiejętności, ambicje oraz wola walki na nowo odradzającego się zespołu Celtów jest naprawdę godna pozazdroszczenia.

Starcie Cavaliers z Celtics rozstrzygnie się raczej z dość prozaicznych powodów. Drużyna Davida Blatta w chwili obecnej posiada zdecydowanie więcej talentu i jej spektrum zagrożenia wymierzone w przeciwników jest o wiele szersze, niż ma się to w przypadku Celtics. Brad Stevens i sztab szkoleniowy Bostonu może dwoić się i troić nad tworzeniem kolejnych sposobów na powstrzymanie LeBrona Jamesa, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie w stanie znaleźć lekarstwa na dwa pozostałe elementy śmiercionośnego tercetu Cavaliers, w osobach Kyrie Irvinga oraz Kevina Love.

Gdzie szukać wad Cavaliers? Najprostszym sposobem jest podniesienie kwestii ich doświadczenia. Kyrie Irving, Kevin Love, Tristan Thompson oraz Matthew Dellavedova dopiero w niedzielę zadebiutują w fazie play-off, ale czy siedem lat (w przypadku Love’a) i pięć sezonów Irvinga w pewnym sensie nie przygotowały ich mentalnie do starć w decydujących fragmentach podróży po mistrzostwo? Nie powinniśmy również zapominać o tej statystyce:
 

Kluczowy gracz Cavaliers: LeBron James

Kluczowy gracz Celtics: Isaiah Thomas

Plan spotkań:

19.04. – Cleveland
21.04. – Cleveland
23.04. – Boston
26.04. – Boston
ew. 28.04. – Cleveland
ew. 30.04. – Boston
ew. 02.05. – Cleveland

W rundzie zasadniczej: 2-2

Nasz typ: 4-0 – Powinno obejść się bez niespodzianek. Celtics na tym etapie powinni rozkoszować się możliwością gry w play-off i ciągle zbierać doświadczenie, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Moment Celtics jeszcze nadejdzie.
 

0

NBA Playoffs: Bez niespodzianki w Oakland

NBA | 19.04.2015 12:37

Już w pierwszym meczu tej serii zawodnicy Golden State Warriors zaznaczyli kto tak naprawdę będzie rozdawał karty w tej rywalizacji. Mimo ledwie ich siedmiopunktowego zwycięstwa 106:99, to Warriors przez większość spotkania kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie. 

Podopieczni trenera Kerra rozpoczęli pojedynek dość niemrawo, ale szybko sytuacje na parkiecie opanował Stephen Curry, który poprowadził swój zespół do serialu punktowego 14-1. Tylko w pierwszej kwarcie lider gospodarzy zapisał na swoim koncie aż 11 punktów. Wyprowadzając Warriors na prowadzenie 28:13. Druga i trzecia kwarta, to już prawdziwy popis gry w ataku Wojowników. Najlepszy zespół sezonu zasadniczego pokazał swoja największą broń, czyli zabójczą ofensywę. Dzięki kolejnym skutecznym akcją przewaga gospodarzy urosła do aż 25 „oczek”. Natomiast ich podstawowi zawodnicy momentami rozumieli się wręcz bez słów. 

  Niespodziewane kłopoty Wojowników rozpoczęły się w czwartej kwarcie, na którą wyszli wyraźnie rozluźnieni. Brak odpowiedniej koncentracji rywali błyskawicznie wykorzystali gracze gości, którzy systematycznie zaczęli odrabiać straty. Mocno oszołomieni obrotem spraw Warriors pudłowali z najprostszych pozycji. Tymczasem po drugiej stronie jak prawdziwy lider grał Anthony Davis. Najlepszy zawodnik Pelicans w tej części gry był po prostu wszędzie. Niestety, ale przewaga gospodarzy była zbyt wysoka. Pomimo znacząco wygranej czwartej odsłonie meczu przez Pelicans (33:22), ostatecznie musieli oni uznać wyższość dużo silniejszego rywala.   Do pierwszego zwycięstwa w tegorocznym NBA Playoffs Golden State Warriors poprowadził Stephen Curry, który uzbierał na swoim koncie 34 punkty, pięć asyst, cztery zbiórki oraz trzy przechwyty. 21 „oczek” dołożył Klay Thompson. Natomiast double-double zaliczyli Draymond Green oraz Andrew Bogut. Green miał 15 punktów i 12 zbiórek, zaś Australijczyk 12 punktów i 14 zbiórek.    W przegranym zespole oczywiście najlepiej zaprezentował się Anthony Davis, który legitymował się dorobkiem 35 punktów, siedmiu zbiórek, czterech bloków, asysty i przechwytu. Na wyróżnienie w barwach Pelicans z pewnością zasłużył również Quincy Pondexter, który miał 20 punktów, dziewięć zbiórek sześć asyst i dwa przechwyty.    Następny mecz pomiędzy Golden State Warriors a New Orleans Pelicans odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o 4.30 polskiego czasu.

 

Golden State Warriors - New Orleans Pelicans 106 : 99

(28:13, 31:28, 25:25, 22:33)

 
0

NBA Playoffs: Nawet Dirk nie pomógł

NBA | 19.04.2015 10:35

 Mocno osłabieni Houston Rockets wygrali pierwszy mecz z Dallas Mavericks 118:108 zwycięsko otwierając NBA Playoffs 2015. 

Derby Teksasu mocno elektryzują część Stanów Zjednoczonych. Pikanterii rywalizacji dodają Marc Cuban oraz Daryl Morey. Właściciel Mavericks tuż przed rywalizacją pokusił się nawet o odważne stwierdzenie, że w NBA nie ma bardziej przewidywalnej drużyny, aniżeli Houston Rockets. Cuban przynajmniej na razie chybił ze swoimi przypuszczeniami, bowiem to "Rakiety" dość pewnie ograły w pierwszym meczu Mavericks. Spotkanie lepiej ułożyli sobie gospodarze, którzy już po pierwszej kwarcie mieli 13 "oczek" przewagi 32:19. Ogromną chęć do gry przejawiał najstarszy zawodnik gospodarzy, a za razem były zawodnik Dallas Jason Terry. 15 latek na parkietach NBA już po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 7 "oczek". Goście ze znakomitego początku gospodarzy zdołali się wybudzić dopiero w drugiej kwarcie, gdy znacznie podwyższyli tempo gry. Swój udział miał w tym Rajon Rondo, który nie tylko rzucał ale też podawał. Gdyby były gracz Celtics grał na takim poziomie przez 48 minut meczu, to z pewnością goście byliby w stanie odnieść zwycięstwo. A tak grająca bardzo rozważną koszykówkę ekipa Kevina McHale'a wypunktowała rywala zza miedzy.

Mimo zwycięstwa bardzo przeciętnie spisał się James Harden, który 15 z 24 punktów rzucił z linii rzutów wolnych. Bardzo przyzwoicie spisał się Terrence Jones, który zaliczył 19 punktów, 9 zbiórek oraz 6 asyst. Znaczny udział w zwycięstwie miała grupa rezerwowych - Josh Smith oraz Corey Brewer.

W ekipie Dallas nie zawiódł Dirk Nowitzki, który na bardzo dobrej (10/14 z gry) rzucił 24 punkty. Słabo spisali się gracze drugoplanowi. Bardzo nieskuteczny okazał sie Amar'e Stoudemire, który przestrzelił aż 10 rzutów z gry.

Dallas Mavericks - Houston Rockets 108 : 118

(19:32, 36:27, 25:22, 31:34)

0

NBA Playoffs: Raptors can’t handle The Truth (część 2)

NBA | 19.04.2015 01:47

Dosłownie déjà vu... rok temu w pierwszym meczu Raptors-Nets Paul Pierce trafiając ważne rzuty powtarzał: “That’s why they got me”. Teraz również był najlepszym zawodnikiem w wygranym przez Wizards premierowym spotkaniu przeciwko Toronto Raptors! Mecz kończył się dogrywką, w której gospodarze mieli sporo problemów ze skutecznością.

Przed rozpoczęciem serii Paul Pierce powiedział dziennikarzom, że gospodarzom brakuje „tej właściwej rzeczy”, aby odnosić sukcesy w rozgrywkach posezonowych. Kolejny raz zrobiło się głośno, Amir Johnson zareagował, General Manager Masai Ujiri zareagował. Obecny na meczu komisarz Adam Silver już zdążył obwieścić, że słowa wypowiedziane przez szefa Raptors były niewłaściwe.

Pierce cieszy się z roli „łotra”, która została mu przypisana jeszcze przed pierwszym gwizdkiem: „Musisz się zwyczajnie tym cieszyć, to nie jest tak, że jestem złym kolesiem. Wszyscy wiedzą, że jestem dobry… poza boiskiem. Inaczej przedstawiam się mediom na boisku, na wyjeździe. Wszyscy na ciebie buczą, nikt Cię nie lubi. Cieszy mnie to, dodaje mi to energii, serio”.

Pierce nie mógł kłamać, bo to on przejął mecz. W pierwszej odsłonie gospodarze zdołali kontrolować przebieg meczu, ale drugie dwanaście minut należało do gości. Niski skrzydłowy Wizards zdobył 10 punktów, a dobra obrona całego zespołu gości wyprowadziła ich na czteropunktowe prowadzenie przed przerwą. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, goście powiększali swoją przewagę, która wzrosła najpierw do 11 punktów (50-61), a potem aż do trzynastu (56-69).

Wtedy rozpoczęła się pogoń Raptors, którzy nie chcieli łatwo oddać pierwszego meczu. Punkty DeRozana, Williamsa i Vasqueza zredukowały przewagę Wizards do zaledwie czterech oczek (72-76). Atmosfera w Air Canada Center powoli się rozkręcała kiedy Lou Williams trafił za trzy doprowadzając do wyniku 75-77. Gospodarze wreszcie wyrównali kiedy szalony rzut trafił Greivis Vasquez (82-82).
Ostatnia akcja meczu należała do Wizards i Johna Walla, który zdecydował się rzucać z dalszego półdystansu… chybił. Gospodarze mieli 0.4 sekundy na przeprowadzenie akcji, nie udało się i przed nami była dogrywka.

W niej istnieli tylko goście! Pierce otworzył extra time celnym rzutem zza łuku, potem Wizards dołożyli jeszcze pięć punktów z rzędu. Gracze z Toronto nie potrafili znaleźć drogi do kosza, przestrzelili pierwszych siedem rzutów i dopiero wsad DeRozana przełamał fatalną passę.

Nic do gry nie wniósł Kyle Lowry, który nadal szuka swojej skuteczności. Dzisiaj popełnił sześć przewinień jeszcze w trakcie czwartej kwarty. Żaden z zawodników pierwszej piątki gospodarzy nie trafił za trzy, a dodatkowo Wizards lepiej zbierali w tym meczu (48-61). Kibiców Raptors może martwić 19 zbiórek w ataku przeciwników, tu brylował zwłaszcza Nene (7).

Pierce zakończył mecz z 20 punktami (7/10), a Brazylijczyk zanotował double double (12/13). Po stronie Raptors najlepiej zagrali DeMar DeRozan i Amir Johnson.

Następny mecz we wtorek o 2.00 również w Toronto.

 




Toronto Raptors - Washington Wizards 86 : 93

(23:19, 19:27, 14:19, 26:17)


W innym piątkowym meczu numer 1 w Konferencji Wschodniej Chicago Bulls pewnie ograli Milwaukee Bucks 103:91, a 24 punkty i 7 asyst miał Derrick Rose.

Chicago Bulls - Milwaukee Bucks 103 : 91

(30:29, 30:22, 26:24, 17:16)


 

0

Kosowo: Berisha świetnie rozpoczął półfinał

Świat | 18.04.2015 23:59

Znakomity mecz Dardana Berishy na początek rywalizacji w półfinale play-off ligi kosowskiej.

 Berisha zdobył 33 punkty, miał 5 zbiórek oraz 8 asyst, a jego Sigal Prisztina pokonał zespół Ylli 108:90. 18 punktow i 8 zbiórek zaliczył Macedończyk Bojan Trajkovski, ktory sezon zaczynał w Enerdze Czarnych Słupsk. Rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw. 

0

Francja: Świetny Ignerski walczy o play-off

Świat | 18.04.2015 21:49

Dobry występ Michała Ignerskiego w ważnym meczu w walce Le Mans o play-off ligi francuskiej.

W 29. kolejce LNB zespół Ignerskiego pokonał na wyjeździe Boulogne-sur-Mer 74:57. Polak zdobył 19 punktów (2/7 za 2, 5/10 za 3) w 22 minuty, miał też 3 zbiórki. W tabeli Le Mans znajduje się z czterema innymi zespołami z bilansem 15-14 na miejscach 8.-11. Ignerski średnio notuje 11.6 punktu oraz 4.2 zbiórki.

 

0

II liga, gr. F: Doral prawie drugi

2L | 18.04.2015 21:45

Doral Nysa Kłodzko jest o krok od zapewnienia sobie udziału w barażach o awans do I ligi.

Po wygranej w 9. kolejce grupy F II ligi z Mickiewiczem w Katowicach Doral ma dwa zwycięstwa więcej niż Górnik Wałbrzych. Ekipa z Dolnego Śląska zmierzy się jeszcze z pewnym pierwszego miejsca AZS-em AWF Katowice u siebie i Polonią w Bytomiu. Doral zagra z AZS-em AWF. W przypadku równej liczby punktów na koniec sezonu to Górnik będzie wyżej.

Mickiewicz Katowice - Doral Zetkama Nysa Kłodzko 64 : 85

(10:26, 21:16, 15:19, 18:24)


KK Polonia Bytom - Basket Junior Suchy Las 70 : 73

(25:17, 13:21, 22:10, 10:25)


MKS Drogbruk Kalisz - UKS Alba Chorzów 66 : 72

(14:22, 23:15, 5:22, 24:13)



Tabela grupy F:
1.     KS AZS AWF Katowice 15-1
2.     Doral Zetkama Nysa Kłodzko     13-4
3.     Górnik Trans.eu TWS Mazbud Wałbrzych     11-5
4.     KKS Mickiewicz Romus Katowice     9-9
5.     KK Polonia Bytom 9-8
6.     MKS Drogbruk Kalisz     7-10
7.     Biofarm Basket Suchy Las 7-10
8.     Muszkieterowie Nowa Sól 6-10
9.     WKK ProBiotics Wrocław 4-12
10.     Alba Chorzów 2-14

0

NBA Playoffs: Warriors czy Pelicans?

NBA | 18.04.2015 21:37

Rywalizację Golden State Warriors z New Orleans Pelicans można zapowiedzieć jako starcie Dawida z Goliatem. Czyli pojedynek pierwszej siły NBA z zespołem, który do ostatniego meczu walczył o awans do pierwszej ósemki na zachodzie. 

Zespół Golden State Warriors ma za sobą najlepszy sezon zasadniczy w bogatej i wieloletniej historii klubu. Wojownicy dołączyli do elitarnego grona 10 drużyn, które pokonały magiczną granicę 67 zwycięskich spotkań. Wcześniej tylko dwa zespoły po tak udanych rozgrywkach regularnych nie sięgnęły po tytuł mistrzowski. Ale co tak naprawdę składa się na tak olbrzymi sukces ekipy z Oakland? 

  Przede wszystkim rewelacyjna dyspozycja ich młodego lidera. Stephen Curry to główny faworyt do nagrody MVP oraz najważniejsza postać w układance coacha debiutanta. Steve Kerr przejął – wydawałoby się – gotowy produkt, który udoskonalił wręcz do perfekcji. Z duetu Splash Brothers zrobił najlepszą ofensywną parę na obwodzie w całej NBA. Natomiast z borykającego się z kontuzjami Andrew Boguta oraz niedocenianego Draymonda Greena zrobił głównych kandydatów do nagrody obrońców roku. Na obwodzie wciąż szaleje wszędobylski Harrison Barnes. Natomiast z rolą rezerwowych pogodzili się David Lee oraz Andre Iguodala, którzy są wstanie poświęcić swoje gorsze notowania indywidualne dla dobra zespołu. I dodając do tego takich zawodników jak: Marreese Speights, Leanrdo Barbosa czy Shaun Livingston Warriors wydają się być drużyną kompletną, która w końcu jest gotowa na wielki sukces.    Patrząc na systematyczny progres oraz jaki styl prezentują New Orleans Pelicans można odnieść wrażenie, że jest to wersja 2.0 Golden State Warriors. Mimo to Pelikany do ostatniego meczu nie byli pewni udziału w fazie play-off. Awans zapewniła im dopiero wygrana nad mistrzami NBA – San Antonio Spurs  108:103. Podobnie jak Warriors, tak i Pelicans posiadają młodego oraz niezwykle utalentowanego lidera. Anthony Davis ma za sobą najlepszy sezon na parkietach najlepszej ligi na świecie. Notując statystyki na poziomie 24.4 punktu, 10.2 zbiórki oraz 2.9 bloku stał się również jednym z kandydatów do nagrody MVP. Sympatycznego podkoszowego na obwodzie bardzo dobrze wspierają Jrue Holiday oraz Tyreke Evans, którzy odpowiadają za konstruowanie akcji w ataku. Na dystansie niezwykle groźni są natomiast Eric Gordon oraz Ryan Anderson. Zaś w roli kluczowego defensora perfekcyjnie odnalazł się Quincy Pondexter. Za to z ławki kluczowe wsparcie daje nieobliczalny Norris Cole. Jednak Pelicans posiadają jeden bardzo słaby punkty. A mianowicie jest nim pozycja centra. Omer Asik o ile w obronie nie odstaje, to w ataku jest zupełnie bezproduktywny. Istotnym aspektem na niekorzyść Turka jest również jego fatalna dyspozycja na linii rzutów wolnych – 58%. Za to jego zmiennicy Alexis Ajinca i Jeff Withey to – z całym szacunkiem – nie poziom NBA Playoffs.    Złośliwi uważają, że Golden State Warriors specjalnie przegrali 7 kwietnia 103:100 z New Orleans Pelicans, by w pierwszej rudzie mierzyć się właśnie z nimi, a nie z drużyną Oklahoma City Thunder. Ile w tym prawdy? Nikt nie wie. Ale wiadome jest jedno. Warriors są zdecydowanymi faworytami tej serii i każda ich przegrana w drodze do kolejnej rundy będzie ogromną niespodzianką.  Tymczasem Pelicans pokładają olbrzymie nadzieje w dyspozycji Anthony Davisa. Reprezentant Stanów Zjednoczonych w dwóch meczach przeciwko Wojownikom notował imponujące średnie na poziomie 29.5 punktu oraz 12.5 zbiórki. Za to Warriors nie będą chcieli popełnić błędu Dallas Mavericks, którzy w 2007 roku również przekroczyli liczbę 67 zwycięstw  i odpadli już w pierwszej rundzie play-off z... GSW.          Klucze do zwycięstwa Warriors:   - duet Splash Brothers - specjaliści do defensywy: Bogut, Green, Igoudala, Barnes - najlepsza ofensywa ligi (średnio 110.0 punktu)   Klucze do zwycięstwa Pelicans:   - niezastąpiony Anthony Davis - wyrównany i nieobliczalny skład - maksymalne wykorzystanie gry niską piątką    Kluczowy gracz Warriors: Stephen Curry   Kluczowy gracz Pelicans: Anthony Davis   Plan spotkań:    18.04 - Oakland 20.04 - Oakland 23.04 - Nowy Orlean 25.04 – Nowy Orlean    ew. 28.04 - Oakland ew. 01.05 – Nowy Orlean ew. 03.05 - Oakland   Pierwsze piątki:   Stephen Curry – Tyreke Evans Klay Thompson – Eric Gordon Harrison Barnes – Quincy Pondexter Draymond Green – Anthony Davis Andrew Bogut – Omer Asik    W rundzie zasadniczej: 3-1 dla Golden State Warriors   Nasz typ: 4-1 dla Golden State Warriors 

Najciekawsze tweety