Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

I liga: Hałas zatrzymał Legię

1L | 24.10.2014 23:23

W meczu otwierającym 5. kolejkę na zapleczu Tauron Basket Ligi Legia Warszawa przegrała z GKS-em Tychy 75:76. Gości do zwycięstwa poprowadził Piotr Hałas - 24 "oczka". Ale punkty na wagę zwycięstwa na trzy sekundy przed końcem rzucił dla tyszan 33-letni Paweł Olczak. Legia ma na swoim koncie 2 zwycięstwa i 3 porażki. 

0

PLK: Asseco pany!

PLK | 24.10.2014 22:54

4. kolejka Tauron Basket Ligi rozpoczęta z wysokiego c. W derbach Trójmiasta Trefl Sopot przegrał z Asseco Gdynia 65:77. Po raz pierwszy w tym sezonie błysnął A.J Walton.

Spotkanie od początku mieli pod kontrolą goście. W połowie drugiej kwarty goście uzyskali największą przewagę w całym meczu. Po punktach Waltona Asseco prowadziło 13:29. Derby miały jednak swój dreszczyk, bowiem gospodarze rzucili się do odrabiania strat i w trzeciej kwarcie dwukrotnie zbliżyli się do gości na różnicę 1 "oczka".

W zespole Asseco oprócz Waltona nie zawiedli polscy gracze. Znakomicie spisał się Filip Matczak, zbierający w dotychczasowych spotkaniach bardzo dobre recenzje. Wychowanek z Zielonej Góry toczył korespondencyjny pojedynek z Michałem Michalakiem. Ostatecznie w pojedynku triufmował Matczak, który miał 17 punktów na 43% skuteczności z gry.

Asseco ma bilans (3-1), Trefl zaś (1-3). 

Trefl Sopot - Asseco Gdynia 65 : 77

(11:18, 14:20, 23:14, 17:25)

 

0

Rusza NBA: Spurs po raz drugi?

NBA | 24.10.2014 19:55

Aktualni mistrzowie NBA mają wszelkie podstawy, by walczyć o drugie mistrzostwo z rzędu. Jedynym „ale” mogą okazać się kontuzje.

Pomimo zaawansowanej średniej wieku drużyna z San Antonio wyraźnie zdominowała w ostatnim finale Miami Heat i sięgnęła po czwarte mistrzostwo w epoce Gregga Popovicha. Biorąc pod uwagę to, że skład prawie wcale nie zmienił się w porównaniu do minionych rozgrywek, Spurs będą jednym z kandydatów do finału – przynajmniej tego w Konferencji Zachodniej. Coach Pop przyzwyczaił kibiców do budowania zespołu wobec sprawdzonych zawodników i nie inaczej będzie tym razem.

Ofensywą kierować będzie, a jakże, Tony Parker. Może nie otrzyma już tylu minut co kiedyś, jednak wciąż należy do czołowych rozgrywających ligi i trudno wyobrazić sobie Spurs bez tego gracza. Doświadczonego Francuza będą zastępować Cory Joseph lub Patty Mills. Jest to koniecznością – przypadku kontuzji Parkera drużyna zostanie bardzo poważnie osłabiona.

Kolejnym podstawowym graczem obwodowym zapewne będzie Danny Green. Bardziej niż do zdobywania punktów zostanie wykorzystany do defensywy – to zdecydowanie jego najlepsza strona. Może jednak się też zdarzyć, że po atakowanej stronie parkietu znajdzie się wśród kluczowych graczy Ostróg. Jego zmiennikami będą Marco Belinelli (w roli shootera) oraz nieśmiertelny Manu Ginobili, który pomimo 37 lat na karku dalej może sporo dać drużynie.

Osiągnięcia mistrzów z poprzedniego sezonu będą w dużej mierze zależały od Kawhiego Leonarda. Podstawą sukcesu w nadchodzących rozgrywkach będzie dobra gra tego zawodnika – może nie na takim poziomie, jak w finałach NBA, ale Leonard poniżej pewnego poziomu schodzić nie może. Czy MVP zeszłorocznego finału poradzi sobie z ciążącą na nim presją? Odpowiedź będziemy znali już za kilka miesięcy.

Tim Duncan i Tiago Splitter – taki duet w strefie podkoszowej powinien zapewnić ekipie z San Antonio dominację nad rywalami. Z oczywistych przyczyn Duncan będzie spędzał na parkiecie coraz mniej czasu (więcej szans na grę dla Borisa Diawa), jednak nie zanosi się na to, że obniży loty. Tym bardziej, że w przypadku zdobycia mistrzostwa będzie to jego ostatni sezon w lidze zawodowej. Nikogo zatem nie powinny dziwić statystyki na poziomie double-double. Splitter natomiast, jako świetny obrońca, zajmie się ograniczaniem poczynań rywali. Jeżeli uda mu się poprawić walkę o zbiórki, to może stać się filarem defensywy.

Kluczowym problemem Spurs w nowym sezonie będą ewentualne urazy graczy startowych. Każdy uraz Leonarda, Parkera, czy Duncana odbije się na grze drużyny. Pół biedy, gdy przydarzy się to w trakcie sezonu – jeżeli jednak któryś z graczy nie zagra w fazie play-off, konsekwencje tego mogą być niekorzystne. Można zatem stwierdzić, że recepta na sukces w San Antonio to zachowanie poukładanego, inteligentnego stylu gry i brak kontuzji. O ile to pierwsze jest zupełnie wykonalne, to spełnienie drugiego warunku zależy wyłącznie od przypadku…

Skład 2014/2015
PG: Tony Parker, Patty Mills, Cory Joseph, Bryce Cotton
SG: Danny Green, Manu Ginobili, Marco Belinelli, Kyle Anderson
SF: Kawhi Leonard, Austin Daye, Josh Davis
PF: Tim Duncan, Tiago Splitter Boris Diaw, Aron Baynes, Jeff Ayres, Matt Bonner

Trener: Gregg Popovich

Zeszły sezon: 62-20, 1. miejsce w Konferencji Zachodniej

Playoffs: mistrzostwo NBA

 

0

PLK: Anwil włoski

PLK | 24.10.2014 14:23

Andrea Crosariol (fot. FIBA Europe) to nowy środkowy Anwilu Włocławek. Włoch być może zadebiutuje w nowym zespole w niedzielę.

Crosariol będzie miał za zadanie zastąpienie w zespole Brandona Browna. Nowy zawodnik Anwilu liczy 30 lat. Ubiegły sezon zakończył EWE Baskets Oldenburg, gdzie grał wspólnie z zawodnikiem Anwilu Konradem Wysockim.

Zanim Crosariol trafił do ligi niemieckiej, uczył się koszykówki we Włoszech i w Ameryce (uczęszczał tam do szkoły średniej, a następnie grał w NCAA). – Potrzebowaliśmy wysokiego koszykarza, który od zaraz mógłby być do naszej dyspozycji. Andrea Crosariol, ze swoim doświadczeniem i umiejętnością gry w systemie doskonale spełnia nasze oczekiwania i stąd szybka decyzja o jego pozyskaniu – wyjaśnia trener Mariusz Niedbalski.

Zatrudnienie obwarowane zostało klauzulą, która pozwala z końcem 2014 roku rozwiązać kontrakt. Jeżeli Crosariol nie skorzysta z tego zapisu, jego umowa obowiązywać będzie do końca sezonu.

 

Naszym zdaniem

0

PLK: Sroka odchodzi, Białek kontuzjowany

PLK | 24.10.2014 00:18

Marcin Sroka nie jest już koszykarzem King Wilki Morskie Szczecin. 

W trzech pierwszych spotkaniach skrzydłowy zdobywał średnio 5,7 punktu i 2,7 zbiórki na mecz. Sroka dołączył do zespołu przed sezonem. Wcześniej reprezentował barwy Stelmetu Zielona Góra.

To nie koniec osłabień zespołu ze Szczecina. Z urazem w dalszym ciągu zmaga się Zbigniew Białek. Koszykarz musi poddać się zabiegowi artroskopii kolana. Ten odbędzie się w poznańskiej klinice ortopedycznej.

Następnie popularny „Biały” przechodzić będzie kilkumiesięczną rehabilitację.

 

 

Video

  • Euroliga - Panathinaikos - Turów
  • Top 5 2. kolejki TBL 2014/2015
  • Top 5 1. kolejki TBL 2014/2015
0

Rusza NBA: Sezon 76(ers) porażek?

NBA | 24.10.2014 00:04

Upadek był szybki i... planowany. 76ers mogli próbować zbudować coś na bazie zespołu z play-off 2012, ale woleli zatankować. I stoją na stacji benzynowej...

Patrząc na sytuację w wieloletniej perspektywie działaczom z Filadelfii nie sposób się dziwić. Owszem, Jrue Holiday, Evan Turner, Thaddeus Young i spółka wyglądali dwa lata temu świetnie walcząc jak lwy o finał konferencji z Boston Celtics. Ale jednocześnie oczywiste wydawało się, że taki zestaw raczej nie ma potencjału do rywalizacje o najwyższe cele w "normalnych" warunkach (czytaj: jeśli przeciwnik nie rozsypie się z powodu kontuzji, jak Chicago Bulls w pierwszej rundzie 2012). Szóstki poszły w tankowaniu na całość i wykorzystały nadarzającą się okazję w postaci... kontuzji Nerlensa Noela. Paradoksalnie nie ma nic lepszego niż stracony debiutancki rok wybranej z wysokim numerem w drafcie potencjalnej gwiazdy przyszłości. Bo to oznacza, że młodzian może się spokojnie kurować, a twoja drużyna znowu będzie wybierać z wysokim numerem.

76ers udało się w ten sposób zdobyć kameruńskiego środkowego Joela Embiida i chorwackiego skrzydłowego Dario Saricia. I tu znowu... szczęście. Ten drugi w najbliższych rozgrywkach na pewno w NBA nie zagra (został w Europie) a pierwszy? Przypuszczalnie straci cały rok. Cudownie! 76ers znowu mogą znaleźć się w czołówce draftu i w sezonie 2015/2016 dysponować niesamowitym nagromadzeniem młodych talentów. Noel, Sarić, Embiid i najlepszy debiutant 2013/2014 Michael Carter-Williams już są w ich rękach, a gdyby tak dołożyć do tego jakiegoś zdolnego obwodowego snajpera... Można żałować, ze to nie gra komputerowa i nie możemy włączyć symulacji kilkunastu najbliższych miesięcy.

Zanim dojdzie do zebrania wszystkich przyszłościowych koszykarzy 76ers w całość, kibice ze stanu Pennsylwania muszą uzbroić się w cierpliwość. Najbliższe miesiące nie będą przyjemne, a powtórzenie 19 zwycięstw z poprzednich rozgrywek może być zadaniem ponad siły. Większa szansa na nawiązanie do nazwy i "osiągnięcie" 76 porażek. Nie jest wielką przesadą twierdzenie, że patrząc na skład 76ers wielu nawet dobrze zaznajomionych z NBA fanów co jakiś czas mysli sobie "hmmm, a to kto?". I dotyczy to nie tylko debiutantów, ale graczy występujących już w NBA, najczęściej w barwach... Sixers w poprzednim sezonie. Brandon Davies, Henry Sims, Casper Ware, Elliot Williams - przykro nam z tego powodu. Obyśmy za dwa lata musieli chociażby jednego z nich przepraszać, choć przypuszczalnie bardziej realnie wydaje się spotkanie z nimi w jednym z klubów polskiej ligi.

76ers 2014/2015:

PG: Michael Carter-Williams/Tony Wroten/Casper Ware
SG: K.J. McDaniels/Aleksiej Szwed/Jason Richardson/Elliot Williams
SF: Hollis Thompson/Chris Johnson/Jerami Grant
PF: Nerles Noel/Luc Mbah a Moute/Arnett Moultrie
C: Henry Sims/Brandon Davies/Joel Embiid

Trener: Brett Brown

Poprzedni sezon: 19-63 (15. miejsce w Konferencji Wschodniej)
 

0

Euroliga: Kopciuszek przegrywa z Herosami

Euroliga | 23.10.2014 23:08

Jeżeli można przegrać w godnym stylu, to PGE Turów Zgorzelec dokonał tego po raz drugi. W czwartek mistrz Polski uznał wyższość Fenerbahce Ulker Istanbul 76:91- w 2. kolejce fazy zasadniczej Euroligi. Jasno trzeba powiedzieć - wstydu nie było. 

 

Turcy swoje olbrzymie możliwości zademonstrowali już w pierwszych kilku minutach. Od razu na kosmiczne obroty wskoczył Andrew Goudelock, do którego pilnowania odmeldowany został Jakub Karolak, który jeszcze niedawno biegał po parkietach drugoligowych. Były gracz Novumu Lublin pomimo szczerych chęci i ambicji nie był równorzędnym rywalem, dla byłego kolegi Kobe Bryanta. Goudelock rozpoczął mecz w iście profesorskim stylu, dzięki czemu przyjezdni prowadzili nawet 11:0. Zmuszeni do gonienia wyniku zgorzelczanie nie radzili sobie z tym zadaniem zbyt dobrze. Kilka udanych akcji zaprezentował co prawda Damian Kulig, ale to było za mało na rozpędzonych Turków.

Reprezentant Polski zasłużył w tym momencie na osobny akapit. Jako jeden z nielicznych w drużynie mistrzów Polski nie przestraszył się bardziej znanych rywali. Ba w pojedynku vis a vis z Janem Vesely zwyciężył bezapelacyjnie. Po Kuligu nie było widocznej tremy. Na parkiecie czuł się, jak gdyby po stronie rywala biegał zespół z.. dolnych rejonów Tauron Basket Ligi.

PGE Turów poza pierwszą kwartą był zespołem, który potrafił nawiązać rywalizację. Miodrag Rajković przez większą część meczu musiał szukać różnych rozwiązań taktycznych. Absencje Łukasza Wiśniewskiego oraz Michała Chylińskiego próbowali zatuszować Nemanja Jaramaz, Jakub Karolak oraz Michael Gospodarek. Ambitnie prezentował się ten ostatni, który jeszcze pół roku temu grał w zespole MCKiS Jaworzno wspólnie z Danielem Goldammerem czy Marcinem Wróblem. 

Polski klub przegrał podobnie jak Stelmet po raz drugi. Ale na tym porównanie obu klubów należałoby zakończyć. Dwa różne światy. Mistrz Polski przegrywa, ale w naprawdę przyzwoitym stylu.

PGE Turów Zgorzelec - Fenerbahce Ulker Stambuł 76 : 91

(15:30, 25:20, 20:19, 16:22)

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Trefl Sopot
Asseco Gdynia
24.10 65
77
PGE Turów Zgorzelec
Polfarmex Kutno
20.10 91
89
MKS Dąbrowa Górn.
Energa Czarni Słupsk
19.10 74
79
Śląsk Wrocław
Stelmet Zielona Góra
19.10 69
68
Rosa Radom
Anwil Włocławek
18.10 77
71
Polpharma Starogard
Polski Cukier Toruń
18.10 84
73
Start Lublin
Jezioro Tarnobrzeg
18.10 79
65
AZS Koszalin
Trefl Sopot
18.10 88
60
Asseco Gdynia
Wilki Morskie Szczecin
18.10 88
79
Anwil Włocławek
Asseco Gdynia
12.10 58
67
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
25.05 106
97
Miami Heat
Indiana Pacers
24.05 99
87
Miami Heat
San Antonio Spurs
15.06 87
104
Miami Heat
San Antonio Spurs
12.06 86
107
Miami Heat
San Antonio Spurs
10.06 92
111
San Antonio Spurs
Miami Heat
08.06 96
98
San Antonio Spurs
Miami Heat
05.06 110
95
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
31.05 107
112
Miami Heat
Indiana Pacers
30.05 117
92
San Antonio Spurs
Oklahoma City Thunder
29.05 117
89
UNIKS Kazań
Real Madryt
24.10 75
76
Żalgiris Kowno
BK Niżny Nowogród
24.10 97
63
Banco di Sardegna
Efes Stambuł
24.10 75
82
Limoges CSP
Cedevita Zagrzeb
24.10 71
60
Unicaja Malaga
Alba Berlin
24.10 87
84
Olympiakos Pireus
Laboral Kutxa Vitoria
24.10 63
57
CSKA Moskwa
Maccabi Tel Awiw
23.10 99
80
Bayern Monachium
Panathinaikos Ateny
23.10 81
75
PGE Turów Zgorzelec
Fenerbahce Ulker Stambuł
23.10 76
91
Armani Mediolan
FC Barcelona
23.10 63
78
Legia Warszawa
GKS Tychy
24.10 75
76
Zagłębie Sosnowiec
Sokół Łańcut
19.10 58
74
Spójnia Stargard Szcz.
ACK UTH Rosa Radom
18.10 71
55
Miasto Szkła Krosno
Astoria Bydgoszcz
18.10 90
38
GTK Gliwice
Znicz Pruszków
18.10 65
56
AZS Poznań
BM SLAM Stal Ostrów Wlkp.
18.10 60
71
SKK Siedlce
Legia Warszawa
18.10 58
89
GKS Tychy
Pogoń Prudnik
18.10 73
71
Astoria Bydgoszcz
ACK UTH Rosa Radom
12.10 72
71
Sokół Łańcut
Znicz Pruszków
11.10 84
62
MCKiS Jaworzno
AZS AWF Katowice
24.10 81
84
Noteć Inowrocław
Asseco II Gdynia
19.10 75
45
MF Meble Tczew
AZS UMK Consus PBDI Toruń
19.10 66
92
Polonia Warszawa
Księżak Łowicz
19.10 77
86
ŁKS SMS MG13
AZS UMCS Lublin
19.10 78
95
KUKS Dubois Koszalin
Trefl II Sopot
18.10 50
67
Kotwica 50 Kołobrzeg
Politechnika Gdańska
18.10 74
66
KS Basket Piła
SMS Władysławowo
18.10 72
84
MKS Skierniewice
OKK Sokół Ostrów Mazowiecka
18.10 82
74
MKS Dąbrowa Górnicza S.A. II
KK Polonia Bytom
18.10 69
78
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75
KK ROW
Artego Bydgoszcz
04.10 62
75
AZS Gorzów Wlkp.
MKS Konin
04.10 74
71
Pszczółka AZS Lublin
Energa Toruń
03.10 71
72
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
27.04 59
52
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
26.04 67
59
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
24.04 45
53

REKLAMA

0

Euroliga: Grali rywale PGE Turowa

Euroliga | 23.10.2014 23:38

Bayern Monachium pokonał Panathinaikos Ateny 81:75, a FC Barcelona ograła EA7 Emporio Armani Mediolan 78:63 - w meczach "polskiej" grupy C Euroligi. 

Szczególnie wysokie wyjazdowe zwycięstwo "Dumy Katalonii" należy uznać za spory sukces zespołu Xavi Pascuala. Barca była w tym meczu jednak zespołem zdecydowanie lepszym, a przede wszystkim skuteczniejszym. Gospodarze poza Danielem Hackettem mieli w tym meczu ogromne problemy ze skutecznością. Pudłował niemiłosiernie Alessandro Gentile (3/13 z gry). Dla Barcelony 21 punktów rzucił Alejandro Abrines. 

Więcej emocji było w drugim spotkaniu tej grupy. Bayern do zwycięstwa poprowadził Serb Dusko Savanović, który zapisał na swoim koncie 20 "oczek". Swoje dołożyli Nihad Djedović oraz Anton Gavel. 

Jednego punktu brakło do trzycyfrowej zdobyczy CSKA Moskwa. Klub ze stolicy Rosji wysoko pokonał Maccabi Tel-Aviv 99:80. Szalał Sonny Weems - 18 punktów i Sasha Kaun - 17. 

CSKA Moskwa - Maccabi Electra Tel Awiw 99 : 80

(21:19, 27:22, 32:13, 18:26)

Bayern Monachium - Panathinaikos Ateny 81 : 75

(17:16, 15:19, 25:24, 24:16)

EA7 Emporio Armani Mediolan - FC Barcelona Regal 63 : 78

(17:20, 15:25, 18:18, 13:15)

Neptunas Kłajpeda - Crvena Zvezda Telekom Belgrad 83 : 81

(25:20, 22:17, 20:24, 16:20)

Galatasaray Stambuł - Valencia Basket Club 71 : 64

(25:12, 22:12, 15:26, 9:14)

0

Rusza NBA: Sacramento Kings - nadzieja umiera ostatnia

NBA | 23.10.2014 16:44

Ostatnie osiągnięcia drużyny ze stanu Kalifornia, to pasmo wielkich rozczarowań. Mimo, to ich fani nadal mają nadzieję na odrodzenie się Sacramento Kings. Tym bardziej, że w tym roku ich ukochany klub będzie święcił 30-letnią rocznicę istnienia.

Sacramento Kings już bardzo dawno nie prezentowali iście królewskiej dyspozycji. Ostatni awans do fazy playoffs zaliczyli w sezonie 2005/06. Natomiast władze klubu nadal rozpamiętują czasy, kiedy Kings byli o krok od wyeliminowania przyszłych mistrzów NBA, potężnych – Los Angeles Lakers. Chłopcy Adelmana: Jason Williams, Peja Stojakovic, Doug Christie, Vlade Divac, czy Chris Webber swoją ofensywną grą zachwycali sympatyków NBA na całym świecie. Lecz te czasy już dawno przeminęły, a współcześni Kings nadal nie potrafią odnaleźć swojej prawdziwej tożsamości. 

Bardzo odpowiedzialną i trudną misję wskrzeszenia starego czaru Kings powierzono nowemu trenerowi. Od połowy poprzedniego sezonu zespół prowadzi Michael Malone, który jest kolejną nadzieją kibiców ekipy z Sacramento. Malone nie zyskał jeszcze zaufania fanów swojego nowego klubu, ale - co może ważniejsze - ma pełne wsparcie u swoich pracodawców i zawodników. Co w przeszłości nie było takie oczywiste w mieście ze stanu Kalifornia.  Malone szczególnie przypadł do gustu buńczucznemu, lecz niezwykle utalentowanemu DaMarcusowi Cousinsowi. Wydaje się, że gwiazdor Kings w końcu odnalazł trenera, z którym potrafi współpracować bez większych zgrzytów. Ponieważ osiągnięcia statystyczne centra Kings z poprzedniego sezonu wyglądają naprawdę imponująco (22.7 punktu oraz 11.7 zbiórki). Jego dobrą dyspozycję zauważył również szkoleniowiec reprezentacji USA – Mike Krzyżewski, który zabrał go na niedawne mistrzostwa świata do Hiszpanii. Barwy USA reprezentował także Rudy Gay, który również ma za sobą bardzo dobre poprzednie rozgrywki. Co więcej Gay swoim doświadczeniem ma spowodować, że Kings w końcu zameldują się w fazie playoffs.    Jednak tych dwóch grających niezwykle efektownie panów, to zdecydowanie za mało, by Królowie znowu byli królewscy. Tym bardziej, że do Phoenix uciekł ulubieniec trybun, rozgrywający – Isaiah Thomas. Natomiast ogromną bolączką Kings w poprzednim sezonie była średnia liczba asyst, w której byli pośmiewiskiem całej ligi. A tym problemem w nadchodzących rozgrywkach zająć się ma nowy duet rozgrywających: Darren Collison – Ramon Sessions. Obaj zawodnicy są specjalistami od prawdziwej zespołowej koszykówki. W swoich kolejnych klubach imponując bardzo wysokim wskaźnikiem asyst do strat.    Po niezbyt udanych debiutanckich rozgrywkach, kiedy jego średnia skuteczność rzutów z gry wynosiła ledwie 37% swój wielki talent w końcu ma udowodnić Ben McLemore. Rzucający obrońca swoją słabą dyspozycją w poprzednim sezonie mocno rozczarował działaczy oraz fanów Kings. Imponuje on ogromnym atletyzmem, jak na zawodnika odwodowego, lecz jego selekcja rzutów nadal pozostawia wiele do życzenia. Jednak w nadchodzącym sezonie McLemore chce pokazać swoim krytykom, że doskonale przepracował okres wakacyjny i że jest wstanie być liderem „nowych” Kings.    Nową nadzieją kibiców klubu ze słonecznej Kalifornii ma być także ósmy numer tegorocznego draftu – Nik Stauskas. Litwińskiego pochodzenia Kanadyjczyk, to absolwent uczelni Michigan, z którą jeszcze dwa lata temu święcił mistrzostwo NCAA. Satuskas to głównie obwodowy strzelec, który swoją charakterystyką przypomina byłego gwiazdora Kings – Stojakovica.    Ostatnie lata klubu Sacramento Kings, to pasmo kolejnych porażek. Z drużyny najchętniej oglądanej przez fanów NBA stali się prawdziwym pośmiewiskiem ligi. Jednak nieliczna rzesza kibiców z Sacramento nadal ma nadzieję na odbudowanie się potęgi Kings. Lecz czy nie są to złudne nadzieje? Nadchodzący sezon najlepiej to zweryfikuje.    Skład 2014/15   PG: Darren Collison/ Ramon Sessions/ Ray McCallum SG: Ben McLemore/ Nik Stauskas SF: Rudy Gay/ Derrick Williams/ Omri Casspi PF: Carl Landry/ Jason Thompson/ Reggie Evans/ Eric Moreland C: DeMarcus Cousins/ Ryan Hollins/ Sim Bhullar   Trener: Michael Malone    Poprzedni sezon: 28-54   Playoffs: Brak awansu 
0

Europuchar: Druga porażka Ponitki

Świat | 23.10.2014 14:26

Dwa mecze, dwie porażki - tak wygląda bilans Telenetu Ostenda z Mateuszem Ponitką w Europucharze.

Rewelacja poprzedniego sezonu w obecnych rozgrywkach spisuje się kiepsko. Mistrzowie Belgii tym razem ulegli u siebie 76:83 hiszpanskiemu Herbalife Gran Canaria, choć do przerwy było 42:32 dla gospodarzy. Ponitka wyszedł w pierwszej piątce, w 23 minuty zaliczył 8 punktów (2/5 za 2, 1/2 za 3, 1/2 za 1) i 5 zbiórek. Najlepszy w Telenecie był J.P. Prince, w poprzednim sezonie lider PGE Turowa Zgorzelec. Zdobył 27 punktów w 30 minut gry.

W tabeli grupy B na czele bez porażki Herbalife i JDA Dijon. ASVEL Villeurbanne i Artland Dragons mają bilans 1-1, a Telenet i Foxtown Cantu czekają na zwycięstwo.

0

Rusza NBA: Bounce Brothers bez miłości

NBA | 23.10.2014 03:33

Bez miłości ciężko jest sobie poradzić, ale Leśne Wilki mają zamiar udowodnić, że absencja Kevina Love nie wpłynie na nich negatywnie. Od Cleveland otrzymali dwa numery 1 poprzednich draftów, a zwłaszcza jeden z nich za kilka lat powinien zmienić układ sił w lidze. Przodownictwo w stadzie objął Hiszpan, który ma problemy z celnością. Zdaje się, że młode wilki są dla niego idealnym środowiskiem.

Pamiętacie kiedy liczono Timberwolves w gronie faworytów do mistrzostwa? Rok 2004, wtedy ostatni raz Wilki zagrały w PO, na pokładzie był jeszcze Kevin Garnett siejący postrach wśród pozostałych zawodników. Od tamtego roku nie było choćby pojedynczego razu, który choćby na chwilę uszczęśliwił kibiców Wilków. Warto przypomnieć, że był to przedostatni rok ery Flipa Saundersa, który po dotarciu do finałów konferencji (porażka 2-4 vs. Lakers) rozpoczął pracę w kolejnym sezonie, ale został zmieniony przez Kevina McHale po 51 meczach. Timberwolves awansowali do rozgrywek posezonowych aż osiem lat z rzędu! Niestety poprzedni rok był dziesiątym kolejnym bez playoffs.

Co w związku z tym trzeba zrobić? Zatrudnić trenera, który przyniósł największe sukcesy w historii klubu. Poprawka… ten trener sam się zatrudnił, Saunders pełnił funkcje dyrektora do spraw sportowych i częściowego właściciela zespołu. Od nowego roku wraca na ławkę trenerską przejmując rolę po Ricku Adelmanie, który rokrocznie notował progres. Jednakże nie był w stanie awansować dalej po 82 meczach nawet mając w składzie jednego z 5 najlepszych podkoszowych w lidze.

Kevin Love ani razu w swojej karierze nie awansował do Playoffs. Skrzydłowy potrafi dominować po ofensywnej stronie parkietu i generować mnóstwo zbiórek. W jednym z poprzednich sezonów pobił rekord ilości kolejnych meczów z double-double na koncie należący do Mosesa Malone (biorąc pod uwagę lata po połączeniu ABA i NBA), co pozwoliło mu się zapisać na kartach historii. Zawodnik dał się zrekrutować LeBronowi i razem z Kyriem Irvingiem będą walczyć o finał na Wschodzie.

Minesotta w zamian dostała Andrew Wigginsa, Anthonego Bennetta oraz Thaddeusa Younga. Kanadyjczycy byli wybrani w dwóch kolejnych draftach z numerem 1, natomiast Young przychodzi z Sixers gdzie zaliczył najlepszy sezon w swojej karierze (18/6). Mimo stosunkowo młodego wieku jest to bardzo doświadczony zawodnik, który gwarantuje grę na wysokim poziomie przez cały sezon.

Jednak oczy wszystkich fanów koszykówki są zwrócone na Andrew Wigginsa. Oglądając preseason już wiemy, że nie ma szans z Jabarim Parkerem w wyścigu o nagrodę dla najlepszego debiutanta. Wiemy również to, że z tej mąki na pewno coś się ulepi. Potencjał zarówno ofensywny jak i defensywny u Andrew jest tak ogromny, że kibice Wilków mogą być spokojni o przyszłość swojego zespołu.

Przyszłość… to jest słowo klucz jeśli chodzi o ten sezon. Którą drogą powinno pójść stado? W składzie mamy kilku doświadczonych zawodników, takich jak Peković, Martin, Young, Budinger, Brewer, Turiaf oraz Rubio. Jedną z opcji jest próba pobicia rekordu z poprzedniego sezonu (40 zwycięstw), co byłoby wynikiem absolutnie ponadprogramowym. Oczywiście wiele warunków musiałoby być spełnionych (zdrowie Peka i Martina, natychmiastowy impact Wigginsa i zdecydowany progres ofensywny Rubio). 

Z drugiej strony mamy resztę składu, która prezentuje się wcale nie gorzej niż wymienieni wcześniej zawodnicy. Gorgui Dieng robił furorę podczas końcówki ostatniego sezonu i na MŚ, Zach LaVine jest jednym z lepszych atletów z tegorocznego draftu, a Anthony Bennett oraz Shabazz Muhammad solidnie przepracowali lato i w ulepszonej dyspozycji pojawili się na obozie przygotowawczym dając znać trenerowi, że nie można ich skreślać po poprzednim sezonie. Zespół może pozwolić sobie na regularne wprowadzanie młodych i utalentowanych zawodników do rzeczywistości panującej w najlepszej lidze świata. W tym sezonie i tak nie będzie nikt rozliczał Timberwolves z wyniku. Osiągnięcie pułapu 30 zwycięstw w tej wersji jest jak najbardziej prawdopodobne.

Którą opcję wybrać? Oczy będą zwrócone na lidera watahy, Ricky Rubio stał się franchise playerem drużyny. Pamiętajmy, że dzieciak z Hiszpanii ma dopiero 23 lata i nadal jest na etapie rozwijania swoich umiejętności, a pole do popisu ma duże. W ciągu 3 lat jego skuteczność z gry oscyluje wokół 36% i tylko ilość przechwytów oraz asyst pozwala mu być traktowanym „serio” pośród reszty topowych rozgrywających ligi. Statystyki pokazują, że pod względem skuteczności jest notowany progres i mamy nadzieję, że ta tendencja się utrzyma. Rubio został właśnie wystawiony na piedestał i musi sobie z tą rolą poradzić. To on jest najważniejszy w zespole i jeśli ma być tak postrzegany przez kolegów i ekspertów to musi odpalić w ataku.

Problemem Timberwolves w poprzednim sezonie były zacięte mecze, które w większości były przegrywane. Między innymi dlatego dołożono do składu Mo Williamsa, który bez problemów weźmie na siebie odpowiedzialność w ostatnich sekundach spotkania. Zdecydowanej poprawie musi ulec obrona podpiecznych Saundersa, bo o ile z Lovem w składzie nie było problemów uplasować się w czołówce ligi pod względem ofensywy, tak wyniki po drugiej stronie parkietu wołały o pomstę do nieba. Borykający się z urazami Peković i uciekający z "pomalowanego" Love nie byli w stanie utrzymać przeciwników z dala od własnej trumny. W tym momencie pojawia sie Gorgui Dieng, który zaliczał średnio 2.2 bloku biorąc pod uwagę średnie z 36 minut na mecz. Trzeba kolejny raz podkreślić możliwości defensywne Wigginsa, który ma zadatki, aby stać topowym obrońcą na pozycjach 2/3.

Nawet jeśli Rubio nie dogada się z władzami klubu w sprawie nowego kontraktu to w kolejnym sezonie będzie zastrzeżonym wolnym agentem, a wtedy Timberwolves będą starali się wyrównać oferty proponowane przez inne kluby (mówi się o przedziale 48-52 mln dolarów za 4 lata gry). Obecność w składzie takich zawodników jak Wiggins, LaVine czy Dieng jest gwarancją częstej obecności w telewizyjnych podsumowaniach dnia. Zresztą Andrew i Zach już zdążyli nazwać się Bounce Brothers co idealnie oddaje sposób gry, który Wilki będą preferować. Ricky Rubio zadba o dobre samopoczucie swoich nowych, młodych i "dunkujących" kolegów.

Skład na 2014/2015:
PG: Ricky Rubio/Mo Williams/JJ Barea
SG: Kevin Martin/Chase Budinger/Zach LaVine
SF: Andrew Wiggins/Corey Brewer/Shabazz Muhammad/Robbie Hummel
PF: Thaddeus Young/Anthony Bennett
C: Nikola Peković/Gorgui Dieng/Ronny Turiaf

Trener: Flip Saunders

Rok temu: 40-42

Playoffs: brak awansu

0

Turgay Demirel: Stawiajcie na młodzież

Kadra | 23.10.2014 00:57

- Każda federacja ma różne wyzwania, ale najważniejszy cel to młodzież i zachęcanie najmłodszych generacji do uprawiania koszykówki w celu jej rozwoju - mówi prezydent FIBA Europe Turgay Demirel.

Jakie są największe wyzwania stojące przed europejską koszykówką obecnie?

Turgay Demirel (szef FIBA Europe i tureckiej federacji):
Z pewnością odczuwamy konkurencję ze strony wielu innych dyscyplin. Naszym zobowiązaniem jest sprawienie, by koszykówka była najszybciej rozwijającą się dyscypliną w Europie. Podczas wyborów powiedziałem, że zrobię wszystko, by koszykówka czyniła postępy. To dla mnie największe wyzwanie.

Czy przez ostatnie 20-25 lat pana zdaniem pozycja koszykówki w Europie zmieniła się na lepsze?

Tak. Rozwinęliśmy się, ale nie doszliśmy do poziomu, na którym powinniśmy być. Powinniśmy też wziąć pod uwagę inne dyscypliny i to jak mocno one się rozwinęły w tym okresie. Widzę, że moglibyśmy działać lepiej i chcę, żebyśmy działać lepiej. Chciałbym, żebyśmy wzmocnili krajowe federacje i promowali nasz produkt lepiej niż wcześniej. Chcemy wspierać krajowe związki w każdy możliwy sposób.

Dużym problemem wydaje się niewielka możliwość promocji przez spotkania kadry narodowej. Uważa pan, że zmiana kalendarza światowych rozgrywek męskich reprezentacji pomoże w tej kwestii?

Oczywiście. Ale zacznę od tego, że na najbliższym posiedzeniu zarządu FIBA Europe przedyskutujemy decyzję odnośnie kalendarza kobiecego, którą podjęła niedawno w Stambule Komisja Rozgrywek. Od jesieni 2015 roku wszystkie żeńskie reprezentacje chcące grać w finałach mistrzostw Europy będą musiały walczyć w eliminacjach, dotyczy to także mistrza. Wyjątkiem pozostanie gospodarz turnieju. Eliminacje będą odbywać się w trakcie sezonu, zaplanowano trzy okienka, w trakcie których mecze będą rozgrywane systemem u siebie i na wyjeździe. To duży krok do przodu w pomocy krajowym federacjom udzielanej przez nas w celu promocji koszykówki w wydaniu reprezentacyjnym. I oczywiście potem od 2017 roku podobnie zmieni się kalendarz męskiej rywalizacji.

Łatwiej wprowadzić taki kalendarz u pań niż u panów, gdzie mamy do czynienia z NBA. Czy to nie będzie kłopot, jeśli w niektórych terminach nie wszyscy zawodnicy będą mogli zagrać? Taka Francja ma niemal cały skład z NBA.

W mistrzostwach i tak zagrają 24 drużyny, więc Francja nawet bez zawodników z NBA może się zakwalifikować. Poza tym niektóre okienka są zaplanowane w terminach, w których gracze z NBA będą mogli wystąpić. Przykładowo w październiku czy w maju, gdy część koszykarzy jest już po sezonie, bo nie dostali się do play-off. Myślę, że federacje sobie poradzą, a poza tym pojawią się nowi zawodnicy i to będzie dla nich wyzwanie. A nowe twarze to dobra rzecz dla koszykówki.

Co z Euroligą? Czy oni będą chętni do przerwania sezonu na mecze reprezentacji?

Każdy w koszykarskiej rodzinie powinien zastanowić się, co jest najlepsze dla koszykówki. Mądrzy ludzie widzą, co należy zrobić i co jest najlepsze dla naszego sportu. Jeśli ktoś w koszykarskiej rodzinie jest przeciwny, to powinniśmy się zastanowić dlaczego tak się dzieje i jak ich przekonać.

Uważa pan, że Euroliga zdecyduje się na te ''okienka''?

Taka była decyzja FIBA i została ogłoszona. Rozpoczniemy wprowadzanie kalendarza wkrótce.

Euroliga nie ma innego wyjścia?

Nie wiem, co zrobią i co powiedzą. Wiem jedno – powinniśmy zrobić to co najlepsze dla koszykówki.

Zmieniając temat - jak pan z boku ocenia to, co dzieje się w polskiej koszykówce?

Przede wszystkim chciałbym podziękować polskiemu związkowi za świetną organizację konwencji ''Get Together” w Warszawie. Promujemy młodzieżową koszykówkę, Polska wykonuje bardzo dobrą pracę w tym zakresie. Federacja działa dobrze, infrastruktura jest coraz lepsza. W przyszłym roku na EuroBaskecie zagra i męska, i żeńska reprezentacja Polski. Przed koszykówką w waszym kraju jest wielka przyszłość, będziemy w każdy sposób wspierać polski związek. Idą w dobrym kierunku, nie widzę żadnych problemów.

Ma pan ponad 20 lat doświadczenia z kierowania turecką federacją, która rozwinęła się z małej w potężną z wielkim budżetem. Czy z pana pracy można wyciągnąć jakąś lekcję dla Polski?

Każda federacja ma swoje pomysły i projekty, które działają w danym kraju i powinniśmy brać je pod uwagę. Z pewnością w Turcji nie brakuje takich dobrych przykładów, ale są również w Hiszpanii, Francji, Serbii. Pracujemy dla rozwoju koszykówki w naszych krajach, w których mamy olbrzymią konkurencję ze strony innych dyscyplin. W Turcji jest to głównie piłka nożna, w Polsce także siatkówka, w Niemczech piłka ręczna. Każda federacja ma różne wyzwania, ale najważniejszy cel to młodzież i zachęcanie najmłodszych generacji do uprawiania koszykówki w celu jej rozwoju.

Czyli powinniśmy mocno zainwestować w młodzież i czekać na efekty tych działań?

Definitywnie. Z pewnością to potrwa trochę czasu i nic nie przychodzi łatwo. Ale trzeba pamiętać, że inwestowanie w młodzież i przyszłość nie oznacza, że nie robimy nic dla teraźniejszości. Staramy się, żeby nasze produkty były bardziej atrakcyjne.

Polska była jednym z kandydatów do organizacji EuroBasketu 2015, ale przegrała w głosowaniu. Czego zabrakło?

Polska była organizatorem turnieju w 2009 roku. Jeśli spojrzeć na kraje, które wybraliśmy, to Niemcy ostatni raz gościły mistrzostwa w 1993, Francja w 1999, Chorwacja nigdy, Łotwa dawno temu. To były mocne kandydatury, ale polska też była mocna. Zarząd musiał zadecydować opierając się na różnych kryteriach. Muszę powiedzieć, że macie obecnie świetne zaplecze, wiele dużych hal w różnych miastach. Moglibyście nie tylko dostać jedną grupę, ale nawet całe mistrzostwa. Nie sądzę, by niewybranie Polski do organizacji EuroBasketu 2015 było czymś negatywnym. Istnieją różne możliwości i szanse dotyczące innych wielkich imprez w przyszłości.

Na przykład EuroBasketu 2017?

Ukraina jest priorytetem, jeśli chodzi o organizację EuroBasketu 2017, ale aktualnie sytuacja w tym kraju nadal nie jest jasna. Zarząd FIBA Europe podejmie decyzje w tej sprawie najpóźniej w marcu 2015 roku. Do tego czasu będziemy przyglądać się sytuacji i jeśli na Ukrainie nie będzie poprawy, to rozpoczniemy procedurę wyboru nowego gospodarza

Był pan na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jak się panu podobał?

Obiekt bardzo mi się podobał, ma świetne wyposażenie. Jego dyrektor opowiadał o projektach imprez, które będą organizować w najbliższych latach. My jako koszykówka planujemy organizowanie finału EuroBasketu 2015 na stadionie piłkarskim w Lille, który mieści 28 tysięcy widzów. Podobny projekt można łatwo przenieść także na ten stadion w Warszawie biorąc pod uwagę jego infrastrukturę.

Widzi pan ten stadion jako miejsce wielkiego wydarzenia koszykarskiego w Polsce w przyszłości?

Wszystko zależy od decyzji polskiej federacji i tego, które obiekty chcą zgłosić w swojej kandydaturze. Ale organizowanie na stadionie meczu otwarcia lub finału jest na pewno jedną z opcji.

Czy wspomniany pomysł ze stadionem w Lille był w pewnym sensie wzorem polskiego pomysłu meczu otwarcia siatkarskich mistrzostw świata na stadionie?

Nie wiem. Ale nie sądzę, by Francuzi wzorowali się na meczu siatkówki w Polsce, złożyli kandydaturę już wcześniej. Poza tym podobne imprezy na stadionach odbywają się na całym świecie np. w Dallas na stadionie futbolu amerykańskiego zorganizowano Mecz Gwiazd NBA. Takie wydarzenia jest świetną rozrywką, ale jednocześnie dużym wyzwaniem.

EuroBasket 2015 odbędzie się w czterech krajach. Wiadomo już jak będzie wyglądała sytuacja z kolejnymi mistrzostwami?

Przedyskutujemy tę sprawę na zarządzie, więc nie mogę obecnie nic pewnego na ten temat powiedzieć. Ale wiemy, że od 2017 roku EuroBasket będzie odbywał się co cztery lata, co sprawia, że być może łatwiej będzie znaleźć jednego gospodarza dla całego turnieju.

Lub można na tę sprawę spojrzeć inaczej – skoro turniej będzie rzadziej, to należałoby go podzielić.

Zgadza się. Są różne punkty widzenia, każda sytuacja ma swoje plusy i minusy, rozważymy wszystkie. W 2015 roku na pewno zagramy w czterech krajach i zaproponowałem nowe podejście dotyczące kwestii marketingowych. Federacje będą mogły bardziej współpracować ze sobą, by próbować zachęcić większą grupę kibiców do przyjazdu na turniej.

Czy planujecie wydłużenie przerwy między rundą grupową a fazą pucharową? Jeden dzień to mało przy dużych odległościach.

Wszystko jest już zaplanowane i nie sądzę, by mogło się zmienić. Podróż samolotem z Łotwy do Francji to 2-3 godziny, więc to nie jest wielki problem.

0

Europuchar: Prawdziwa tragedia

Świat | 22.10.2014 20:27

Wciąż bez zwycięstwa pozostaje Stelmet Zielona Góra w Europucharze. W 2. spotkaniu polski klub przegrał z PAOK Saloniki 66:85. 

 

Grecki klub nie jest uważany za czołowy w swoim kraju. Daleko im do prawdziwych potentantów z Pireusu i Aten. Stelmet na "papierze" miał wiele powodów by postawić wysokie wymagania. Niestety - na dobrą sprawę ani przez chwilę zielonogórzanie nie prezentowali klasy zespołu godnego występów w europejskich pucharach. Stelmet próbował walczyć, zmieniać styl, ale najcześciej walił głową w mur. Posyłanie do boju kolejnych rezerwowych przez Andrzeja Adamka nie dawało poprawy. Popełniający coraz większe błędy Stelmet dał gospodarzom wiele argumentów, by ten sięgnął po naprawdę przekonywujące zwycięstwo. 

Przyjemnie oglądało się zespół z Salonik. Po słabym pierwszym występie przebudził się Christos Saloustros. 24-letni Grek nakręcał tempo swojego zespołu. Był nie tylko skuteczny w ataku ale też w obronie. Leniwa, senna wręcz gra Stelmetu była wodą na młyn dla gospodarzy, którzy mieli w tym meczu kilka jasnych postaci. Oprócz wspomnianego Saloustrosa swoje dołożyli Kevin Langford i Julia Vaughn.

W Stelmecie jeżeli należy kogoś wyróżniać to Łukasza Koszarka. Gdyby na poziomie reprezentanta Polski wystąpili Amerykanie - Quinton Hosley oraz Steve Burtt, to końcowy rezultat byłby zgoła odmienny. 

PAOK Saloniki - Stelmet Zielona Góra 85:66 (21:20, 24:13, 19:20, 21:13)

PAOK: Saloustros 17, Langford 12, Vaughn 12, Dedas 9, Charalampidis 8, Carter 7, Tsochlas 7, Kakaroudis 6, Liapis 4, Margaritis 3, Odum 0, Kottas 0.

Stelmet: Koszarek 14, Johnson 11, Burtt 11, Zamojski 10, Troutman 8, Hosley 8, Cel 2, Hrycaniuk 2, Kucharek 0.

0

PLK: Najlepsi w 3. kolejce

PLK | 21.10.2014 18:50

Dwóch bohaterów pasjonującego meczu PGE Turowa Zgorzelec z Polfarmexem Kutno trafiło do najlepszej piątki 3. kolejki Tauron Basket Ligi.

Piątka 3. kolejki:

Kwamain Mitchell (Polfarmex Kutno) – 38 punkty i 6 asyst przeciwko PGE Turowowi Zgorzelec
Roderick Trice (Śląsk Wrocław) – 17 punktów, 4 zbiórki i zwycięski rzut przeciwko Stelmetowi Zielona Góra
Kyle Shiloh (Energa Czarni Słupsk) – 22 punkty, 3 asysty przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza
Vlad Moldoveanu (PGE Turów Zgorzelec) – 22 punkty i zwycięski rzut przeciwko Polfarmexowi Kutno
Ovidijus Galdikas (Asseco Gdynia) - 19 punktów i 18 zbiórek przeciwko King Wilki Morskie Szczecin

Najlepszy rezerwowy 3. kolejki:


Piotr Śmigielski (Wikana Start Lublin) - 17 punktów i 5 asyst przeciwko Jezioru Tarnobrzeg

Wyścig po nagrodę dla najlepszego polskiego debiutanta
:

Najlepsi w 3. kolejce

Piotr Śmigielski (Wikana Start Lublin) - 17 punktów i 5 asyst przeciwko Jezioru Tarnobrzeg
Przemysław Szymański (MKS Dąbrowa Górnicza) - 14 punktów, 5 zbiórek i 3 przechwyty przeciwko Enerdze Czarnym Słupsk
Paweł Zmarlak (MKS Dąbrowa Górnicza) - 10 punktów i 3 zbiórki przeciwko Enerdze Czarnym Słupsk

Najlepsi - stan na 21 października

Marcin Piechowicz (MKS Dąbrowa Górnicza) - średnio 9.0 punktu i 2.7 asysty
Piotr Śmigielski (Wikana Start Lublin) - średnio 7.7 punktu i 3.3 asysty
Kacper Młynarski (Jezioro Tarnobrzeg) - średnio 10.0 punktu i 3.0 zbiórki

Podwójni zdobywcy:

Double-double w 3. kolejce

Konrad Wysocki (Anwil Włocławek) - 16 punktów i 10 zbiórek przeciwko Rosie Radom
John Turek (Rosa Radom) - 15 punktów i 10 zbiórek przeciwko Anwilowi Włocławek
Szymon Szewczyk (AZS Koszalin) - 17 punktów i 10 zbiórek przeciwko Treflowi Sopot
Ovidijus Galdikas (Asseco Gdynia) - 19 punktów i 18 zbiórek przeciwko King Wilki Morskie Szczecin
Darrell Harris (King Wilki Morskie Szczecin) - 16 punktów i 16 zbiórek przeciwko Asseco Gdynia
Jarosław Mokros (Energa Czarni Słupsk) - 10 punktów i 10 zbiórek przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza
Damian Kulig (PGE Turów Zgorzelec) - 16 punktów i 10 zbiórek przeciwko Pollfarmexowi Kutno
Kevin Johnson (Polfarmex Kutno) - 11 punktów i 11 zbiórek przeciwko PGE Turowowi Zgorzelec

Najlepsi - stan na 21 października

2 - Szymon Szewczyk (AZS Koszalin), John Turek (Rosa Radom), Kevin Johnson (Polfarmex Kutno)
1 - Damian Kulig (PGE Turów Zgorzelec), Jarosław Mokros (Energa Czarni Słupsk), Darrell Harris (King Wilki Morskie Szczecin), Ovidijus Galdikas (Asseco Gdynia), Konrad Wysocki (Anwil Włocławek), Seid Hajrić (Anwil Włocławek), Aaron Cel (Stelmet Zielona Góra), Brandon Brown (Anwil Włocławek), Evan Ravenel (Polpharma Starogard Gdański), Sean Denison (Polski Cukier Toruń)

Najlepsi drużynowo - stan na 21 października

3 - Anwil Włocławek
2 - Polfarmex Kutno, AZS Koszalin, Rosa Radom
1 - Asseco Gdynia, King Wilki Morskie Szczecin, Energa Czarni Słupsk, PGE Turów Zgorzelec, Polski Cukier Toruń, Polpharma Starogard Gdański, Stelmet Zielona Góra

Liga polska (czyli ile punktów zdobywali Polacy):

PGE Turów - Polfarmex 33:33
Śląsk - Stelmet 21:22
MKS - Energa Czarni 41:24
Wikana Start - Jezioro 44:21
Asseco - King Wilki Morskie 42:22
AZS - Trefl 33:29
Rosa - Anwil 27:31
Polpharma - Polski Cukier 10:36

Tabela po 3 kolejkach

Asseco 3-0
Turów 2,5-0,5
Trefl, Wikana Start, MKS, Stelmet, Anwil, Polski Cukier, AZS 2-1
Polfarmex 1,5-2,5
Rosa, Jezioro, King Wilki Morskie 1-2
Śląsk, Polpharma, Energa Czarni 0-3

Polacy decydują? (czyli wygrane-porażki zespołów, u których Polacy rzucili więcej):

1. kolejka: 4-4
2. kolejka: 5-3
3. kolejka: 3-4 (1 remis)

Po 3 kolejkach: 12-11 (1 remis)

Gospodarze vs. goście:

1. kolejka: 6-2
2. kolejka: 4-4
3. kolejka: 7-1

Po 3 kolejkach: 17-7

Pierwsza kwarta ustawiła mecz?:

W tej rubryce sprawdzamy, czy zespół, który wygrał pierwszą kwartę triumfował w całym meczu .

1. kolejka (wygrali 1. kwartę i mecz - przegrali 1. kwartę i wygrali mecz): 4-3 (1 remis)
2. kolejka: 7-1
3. kolejka: 6-2

Po 3 kolejkach 17-6 (1 remis)

0

Kwamain Mitchell: Możemy zaszokować jeszcze wiele drużyn

PLK | 21.10.2014 02:27

Kwamain Mitchell rzucił 38 punktów, ale jego Polfarmex Kutno przegrał z mistrzem Polski PGE Turowem w Zgorzelcu 89:91. - Czuję, że mamy grupę ludzi, którzy grając jak zespół mogą zaszokować wiele drużyn - mówi Amerykanin.

25 punktów do przerwy, 38 w całym meczu. To pana najlepszy występ w życiu?

Kwamain Mitchell (rzucający Polfarmexu Kutno):
Mój występ dzisiaj był dobry, ale szczerze mówiąc wszystko co mnie interesuje to zwycięstwa. Jestem dumny z kolegów i tego jak walczyli i rywalizowali. Statystyki indywidualne to nie moja sprawa. Zrobiłem po prostu wszystko, co mogłem, by pomóc drużynie wygrać mecz.

A statystycznie na to patrząc - 38 to rekord punktowy?

Nie, w Czechach w poprzednim sezonie w jednym z meczów rzuciłem 40. Wtedy wygraliśmy.

Jaka największa różnica zaszła w waszym zespole w porównaniu do pierwszego meczu w Radomiu przegranego różnicą prawie 30 punktów?

Moim zdaniem najważniejsza różnica to taka, że byliśmy bardziej skoncetrowani jako drużyna. Obejrzeliśmy wideo z meczu z Rosą i zobaczyliśmy, jakie popełnialiśmy błędy. Tutaj walczyliśmy przez całe spotkanie.

Jaki był klucz do wyrównanej walki na wyjeździe z mistrzem Polski?

Naszym kluczem do każdego meczu jest po prostu walka z każdym rywalem niezależnie od tego czy gramy u siebie czy na wyjeździe. Czuję, że mamy grupę ludzi, którzy grając jak zespół mogą zaszokować wiele drużyn.

Czego wam zabrakło w końcówce? Doświadczenia?

Nie powiedziałbym, że doświadczenia. Po prostu popełniliśmy błędy, które wynikały tylko z naszej winy, Turów nas do nich nie zmusił. Patrząc teraz na to spotkanie na pewno było wiele sytuacji, którym można było zapobiec, ale tak wygląda mecz koszykówki.

Dlaczego wybrał pan tego lata beniaminka polskiej ligi, a nie pozostanie w Czechach, gdzie był pan MVP ligi i najlepszym strzelcem?

To była dla mnie najlepsza opcja w tym momencie kariery. Przez całe życie ciężko pracowałem, jestem zawodnikiem, który lubi rywalizację, dzięki czemu dobrze pasuję do tej ligi.

Jak pana zdaniem wygląda polska liga w porównaniu do czeskiej?

Jest bardziej wyrównana, mam na myśli to, że jest więcej dobrych zespołów. Liga czeska nie jest zła, ale będąc tutaj wiem już, że polską oceniam lepiej.

Trudno żyje się samotnemu Amerykaninowi w takim małym mieście jak Kutno?

Nie bardzo. W naszym zespole jest inny Amerykanin (Kevin Johnson - przyp. red.), to pomaga. Polscy zawodnicy w naszym zespole są naprawdę fajni. Chemia w drużynie jest coraz lepsza, to dobry znak. Chociaż miasto jest małe, to kibice świetni! Ludzie tutaj są mili i bardzo nas wspierają. Czego chcieć więcej?

0

PLK: Szukamy dziury w całym?

PLK | 21.10.2014 00:41

Po okresie transferowym Stelmet Zielona Góra był jednym z głównych faworytów do detronizacji PGE Turowa Zgorzelec. Dobrym prognostykiem były eliminacje Euroligi, ale jak pokazał pierwszy mecz w  Europucharze oraz ostatni pojedynek we Wrocławiu, zespół ciągle jest w budowie i potrzebuje korekt w kilku aspektach koszykarskiego rzemiosła, aby osiągnąć zakładane cele.

Po tym, jak Stelmet do końca walczył o wygraną z Uniksem Kazań - późniejszym triumfatorem eliminacji Euroligi, wydawało się, że ten mecz będzie stanowił bazę do dobrej gry już od początku nowego sezonu. Wówczas świetnie zaprezentował się Steve Burtt. Amerykanin nadal trzyma poziom, ale jego koledzy wyraźnie obniżyli loty, ostatnie dwa mecze dobitnie pokazały, że zielonogórzanie są dalecy od optymalnej formy.

Quinton Hosley dalej miewa problemy z właściwą selekcją rzutów, a co ważniejsze mentalnie jest poza zespołem i jeśli taki stan rzeczy będzie utrzymywał się nadal, to z jego gry może wyniknąć więcej szkód niż pożytku. Z letargu nie może obudzić się Przemysław Zamojski, a jego problemy ciągną się jeszcze od meczów reprezentacji z sierpnia. Rzucający zatracił dawną dynamikę, a rozregulowany celownik zaczyna go powoli irytować. Adamek powinien zrobić wszystko, aby przywrócić go do dawnej dyspozycji, gdyż jest to wciąż jeden z najlepszych graczy w Polsce na swojej pozycji. Łukasz Koszarek odpoczął latem od kadry i wyraźnie jest głodny gry w koszykówkę. Problem polega na tym, że lubi dominować na obwodzie, a przynajmniej na razie musi podporządkować się pracy na rzecz innego lidera. Chodzi o wspomnianego Burtta. Amerykanin świetnie czyta grę i z ogromną precyzja wykorzystuje błędy rywali. Momentami gra zbyt indywidualnie, ale wynika to bardziej z bezsilności wobec słabszej postawy kolegów. Z tego opisu może wyłaniać się słabość obwodu Stelmetu ale tak nie jest. Po prostu zadaniem trenera jest dopasowanie możliwości zawodników dla dobre zespołu.

Sytuacja dużo gorzej wygląda pod koszem, ale tu mamy raczej do czynienia z błędami konstrukcyjnymi w budowie składu, wszak wszyscy wysocy gracze, oprócz Aarona Cela dysponują podobną charakterystyką, co znaczenie utrudnia dopasowanie taktyki do konkretnego rywala. Adamek znalazł się chyba między młotem a kowadłem. Bo niby ma spore pole do manewru, ale każdy zawodnik ma zbliżone predyspozycje. A problem jest i nie należy go zamiatać pod dywan. Pamiętacie Ryana Randle z występów w Śląsku Wrocław? Albo Sharone’a Wrighta? I sami przyznacie nam kibice Stelmetu – chcielibyście takich koszykarzy w swoim klubie? Zielonogórzanie potrzebują podkoszowej dominacji. Chevon Troutman ani Daniel Johnson tego nie zapewnią. To koszykarze, którzy wystarczą na PLK, ale na europejskie puchary już nie. Chyba, że zamiast zabijania ich umiejętości znajdą obok siebie koszykarza dominatora, potrafiącego zrobić podkoszową różnice. Takiego, do którego posłana piłka oznacza punkty. 

Stelmet zrobił przyzwoite zakupy przed sezonem. Dobierał graczy skrupulatnie, dokładnie penetrując rynek. Po kilku spotkaniach trudno wydać wyrok, czy klub dokonał właściwych wyborów. Stelmet potrzebuje czasu, choć już teraz uwypukliły się problemy, z którymi musi poradzić sobie nie tylko Adamek, ale i wszyscy pracownicy klubu. Zrzucanie wszystkich win na trenera, byłoby ogromnym błędem. Bo, że Adamek to dobry trener, to wątpliwości nie mamy.

Oskar Struk, Mateusz Starzec

Najciekawsze tweety